Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Ponad trzy czwarte mieszkańców prowincji Alberta w poniedziałkowym referendum opowiedziało się przeciwko odłączeniu się od Kanady.
Podczas głosowania mieszkańcy Alberty mogli zagłosować za tym, czy Alberta powinna pozostać prowincją Kanady lub czy trzeba przeprowadzić w tej sprawie nowe referendum („rząd Alberty powinien rozpocząć prawny proces wymagany przez kanadyjską konstytucję, by zorganizować referendum w prowincji, czy Alberta powinna, czy też nie oddzielić się od Kanady”).
Jak podaje kanadyjska stacja CBC, według wstępnych wyników referendum, 76 procent głosujących opowiedziało się za pozostaniem w kraju, a 24 procent chciało wiążącego głosowania w sprawie wyjścia.
„19 października mieszkańcy Alberty dokonali jasnego wyboru. Opowiedzieli się za jednością, wspólnym budowaniem przyszłości i troską o siebie nawzajem. Przede wszystkim wybrali Kanadę” – skomentował w oświadczeniu wstępne wyniki premier kraju Mark Carney.
„Budujemy tę przyszłość, większą i szybszą niż kiedykolwiek wcześniej. Kanada pozyskuje nowych partnerów handlowych na całym świecie, przyspiesza realizację ważnych projektów na rzecz budowania narodu w każdej części kraju i uwalnia cały swój potencjał jako globalnego supermocarstwa energetycznego z Albertą w centrum” – pisał Carney.
„Kanada jest czymś o wiele większym niż suma jej części. Teraz nadeszła nasza szansa, by wykorzystać wszystko, co otrzymaliśmy jako Kanadyjczycy – a otrzymaliśmy najwspanialszy kraj na świecie – i uczynić nasz kraj lepszym dla nas wszystkich” – zaznaczył.
Jak pisze Euronews, wynik jest sukcesem Carneya. „Zwycięstwo premiera przychodzi w szczególnie istotnym momencie – w czasie, gdy prezydent USA Donald Trump prowadzi z Kanadą wojnę handlową i grozi przekształceniem jej w 51. stan Stanów Zjednoczonych” – zaznacza portal.
Referendum zawierało dziesięć pytań, m.in. o imigrację, usługi socjalne i uprawnienia prowincji. Jak pisała Polska Agencja Prasowa, każde pytanie było wydrukowane na odrębnej kolorowej karcie. Elections Alberta, biuro wyborcze Alberty, informowało, że najpierw będą liczone głosy oddane na pytanie dotyczące pozostania prowincji w Kanadzie.
Według poprzednich informacji do głosowania uprawnionych było ponad 3,1 mln z ponad 5 mln mieszkańców Alberty. Głosowanie odbywało się w ponad 1400 lokalach wyborczych. Wcześniej ponad 1,3 miliona osób oddało swoje głosy przedterminowo lub korespondencyjnie.
Pełne oficjalne wyniki referendum będą znane 29 października.
Alberta – to bogata w ropę naftową prowincja w zachodniej części Kanady, ze stolicą w Edmonton, w której mieszka około pięciu milionów ludzi. Działa tam ruch separatystyczny o nazwie Alberta Prosperity Project, który opowiada się za niepodległością Alberty.
APP jest wspierany przez polityków z amerykańskiej Partii Republikańskiej. W styczniu gazeta „Financial Times” pisała, że administracja prezydenta USA Donalda Trumpa organizowała tajne spotkania z kierownictwem APP. Tematem rozmów miały być warunki dołączenia Alberty do USA jako 51. stanu. (Trump wielokrotnie mówił o Kanadzie jako o 51. stanie USA).
Zwolennicy niepodległości Alberty utrzymują, że prowincja powinna sama decydować o swoich zasobach, podatkach i polityce energetycznej. Premier Alberty, Danielle Smith, choć sama sprzeciwia się odłączeniu Alberty od Kanady, umieściła pytanie o niepodległość na karcie do głosowania w maju tego roku, odpowiadając na petycję, pod którą zwolennicy odłączenia zebrali około 300 tys. podpisów.
„Mieszkańcy Alberty zagłosowali za silniejszą Albertą w zjednoczonej Kanadzie” – komentowała wstępne wyniki referendum premierka prowincji Smith.
Według kanadyjskich mediów po ogłoszeniu decyzji nastrój na separatystycznych wiecach stał się bardziej stonowany. Jednak Jeffrey Rath, jeden z liderów Alberta Prosperity Project, zapowiedział, że kampania na rzecz niepodległości będzie kontynuowana.
Przeczytaj także: