Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Od niespełna dwóch miesięcy Albańczycy protestują w stolicy kraju przeciwko planom budowy luksusowego kompleksu wypoczynkowego na wyspie Sazan przez Jareda Kushnera, zięcia Donalda Trumpa. Policja oprócz brutalnych metod tłumienia demonstracji sięgnęła po najbardziej radykalny krok – aresztowała aktywistów, inicjatorów protestu, a nawet dziennikarkę.
„Czy policja ma prawo zatrzymywać ludzi protestujących pokojowo?” – pyta Małgorzata Rejmer, dziennikarka i reporterka pisząca o Albanii.
54. dnia Rewolucji Flamingów – zakrojonych na szeroką skalę demonstracji w kraju – policja aresztowała Edisona Likę, jednego z głównych organizatorów protestów. Jak pisze Rejmjer, aktywistę schwytano podczas udzielania wywiadu miejscowej telewizji News24. „To człowiek wykształcony, wrażliwy i bezgranicznie oddany Albanii. Władze chcą go zastraszyć, ale Edisona zastraszyć się nie da” – pisze Rejmer.
W czwartek, 23 lipca, do aresztu trafili również Elsa Paja, Arnen Sula, Mirela Ruko, aktywiści zaangażowani w ruch flamingów, a także Vjolanda Peca, dziennikarka Citizens.al relacjonująca antyrządowe demontracje w Albanii. Wszyscy zostali już wypuszczeni na wolność.
Policja sięgnęła po brutalne metody pacyfikacji protestu. Armtki wodne, gaz pieprzowy i łzawiący został użyty pod parlamentem w Tiranie przeciwko, jak podaje agencja AFP, tysiącom osób. Część z nich skandowała hasła wprost wymierzone w rząd premiera Ediego Ramy, jak „Sprzedajna opozycja”, „Przestępczy parlament” inni zdecydowali się na obrzucenie posłów Socjalistycznej Partii Albanii, która sprawuje władzę w kraju, butelkami i jajkami.
17 osób, demonstrujących i policjantów, trafiło do szpitala.
Od przełomu maja i czerwca na ulice Albanii każdego dnia wychodzą tysiące ludzi. Planowana na kluczowym dla bioróżnorodności wybrzeżu inwestycja rodziny Donalda Trumpa rozpoczęła ruch, który z protestów środowiskowych przerodził się w demonstracje mogące zakończyć wieloletnie rządy premiera Ediego Ramy.
Jak pisze na łamach OKO.press Jakub Mirowski, spółka Atlantic Incubation Partners LLC, blisko powiązanej z Jaredem Kushnerem i Ivanką Trump, córką obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych chce przekształcić wyspę Sazan, niezamieszkanej wyspy otoczonej Morskim Parkiem Narodowym Karaburun-Sazan oraz fragment parku narodowego w lagunie Narta w rejonie delty rzeki Vjosa (ostatniej dzikiej rzece Europy) w eliterny resort pełen hoteli, willi, lokali i przystani dla jachtów.
Oprócz Kushnera i Ivanki Trump projekt wspierają finansowo także albańscy i katarscy inwestorzy.
Razem z Albańczykami przeciwko inwestycji protestują ekolodzy. Ponad 40 organizacji środowiskowych z całej Europy już w styczniu wezwało albański rząd do zatrzymania tej inwestycji, przestrzegając przed jej zgubnym wpływem na naturalne środowisko.
Mirowski pisze: „Media okrzyknęły ruch nazwą „Rewolucji Flamingów” – bo rzeczywiście, narysowane, dmuchane czy wycinane ptaki regularnie pojawiają się na zdjęciach z protestów – ale aspekt środowiskowy działa też jako wentyl dla innych frustracji. Albańczycy mają przede wszystkim dość samowoli swojej klasy rządzącej, która woli zajmować się sprzedażą chronionego fragmentu wybrzeża zagranicznym inwestorom, niż zająć się kwestiami takimi jak wszechobecna korupcja czy masowa emigracja młodych”.
Czwartkowy pokaz miał też inny wymiar: był gestem sprzeciwu wobec organizacji w Tiranie wielkiego koncertu Kanyego Westa. Państwo wydało 4 miliony euro z publicznej kasy na przygotowanie wydarzenia kontrowersyjnego rapera znanego z antysemickich wypowiedzi, którego na scenie nie chciało większość państw Europy.
„Dziękujemy Trumpowi za to, że nas zjednoczył” – skandują dziś Albańczycy. Dziś, oprócz ochrony przyrody, domagają się dymisji Ediego Ramy. Ten jest pod ścianą: albo wycofa się z projektu licząc na ustanie protestów, albo zostanie obalony przez Albańczyków.
– W Albanii od 35 lat, od zmiany ustroju, nie było podobnego ruchu, głośno odrzucającego cały system polityczny. W tym kontekście powiedziałbym, że możliwe jest odsunięcie od władzy Ediego Ramy i rozpisanie nowych wyborów, które radykalnie odmieniłyby albańską scenę polityczną. To dla mnie największa nadzieja na przyszłość – mówi OKO.press Redi Muçi, parlamentarzysta z lewicowego Ruchu Razem (Lëvizja BASHKË).
Przeczytaj także: