Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Posłanki Polski 2050 i Lewicy ogłosiły, że jeśli rząd nadal będzie blokował prace nad projektem ustawy o asystencji osobistej, to rozważą zgłoszenie go jako projektu poselskiego w Sejmie. I będą szukały dla niego poparcia innych posłów.
Po kilkunastu miesiącach rządowych prac nad ustawą o asystencji osobistej 26 maja w Pabianicach premier Tusk powiedział, że nie ma na nią pieniędzy. Polska musi się przede wszystkim zbroić, na armie wydaje 5 proc. PKB i dodatkowe wydatki społeczne nie zmieszczą się w budżecie.
Koszt rządowego projektu szacowany był na co najmniej 8-10 mld rocznie.
Asystencja osobista wpisana była jednak do 100 konkretów Koalicji Obywatelskich i do umowy koalicyjnej Koalicji 15 października. Wynika też z zobowiązań międzynarodowych Polski. Projekt był procedowany w rządzie zgodnie z zasadami sztuki, konsultowany, analizowany. Jego finansowe założenia były znane od dawna. W prace nad nim zaangażowało się w to środowisko osób z niepełnosprawnościami.
Projekt utknął dopiero na etapie prac w Stałym Komitecie Rady Ministrów kierowanym przez ministra Macieja Berka, czyli tuż przed przekazaniem go rządowi. Od maja resort finansów zgłasza kolejne uwagi. Transza z 18 lipca zawierała ich 43 strony, co wygląda na celowe blokowanie projektu.
Nikt – do czasu, aż premier zabrał głos – nie wyjaśniał, o co chodzi.
„Asystencja osobista nie jest luksusem ani tematem pobocznym” – przypomniała 28 lipca w Sejmie posłanka Maja Nowak z Polski 2050. „Bezpieczeństwo państwa jest ważne, ale bezpieczne i silne państwo musi też inwestować w swoich obywateli” – dodała Katarzyna Ueberhan z Lewicy.
Ueberhan jest przewodnicząca sejmowej Komisji Polityki Społecznej, Nowak – jej zastępczynią. Aby usprawnić prace nad projektem rządowym, komisja już zapoznawała się z jego założeniami. A projektu w Sejmie nie ma.
Tymczasem w Sejmie leży – i będzie procedowany od września – bardzo krytykowany projekt prezydencki ustawy o asystencji. Andrzej Duda miał go przygotować w 2020 r., przesłał dopiero do tego Sejmu. Wobec tego los projektu rządowego musi się rozstrzygnąć do tego czasu. Albo rząd prześle go do Sejmu, albo zrobią to posłowie.
Jako poselski projekt będzie musiał być jeszcze raz poddany konsultacjom i to konsultacjom publicznym, bo takie prowadzi Sejm. Wprowadzony w zeszłym roku system takich konsultacji nie tylko działa, ale był okazją do zorganizowania kilku politycznych i lobbystycznych akcji. Mowa o tym była na podsumowaniu działania systemu:
Przeczytaj także:
Skierowanie projektu ścieżką poselską może więc zaostrzyć relacje w koalicji. O zgłoszeniu projektu jako poselskiego obie posłanki wypowiadały się więc na razie bardzo ostrożnie. Że to „rozważają” i „będą rozmawiać z innymi”.
Asystencja osobista to usługa społeczna, która umożliwiłaby osobom z niepełnosprawnościami niezależne życie. Dziś w codziennych czynnościach wspierają je członkowie rodziny (którzy są przez to często uwiązani w domu) albo asystenci zatrudniani z programów konkursowych. Zatem tylko na pewien czas, bez gwarancji, że usługa będzie na stałe.
Wprowadzenie finansowanej z budżetu usługi asystencji osobistej jest drugą częścią reformy, która ma umożliwić osobom z niepełnosprawnościami niezależne życie, tak jak tego wymaga Konwencja o prawach osób z niepełnosprawnościami. Polska ratyfikowała ją w 2012 roku.
Drugi element reformy – świadczenie wspierające – obecny rząd już wdraża. Świadczenie ma iść na dodatkowe koszty życia, które ponosi osoba z niepełnosprawnością. Jej wysokość ustalana jest indywidualnie, przez komisje, które sprawdzają, jak dana osoba sobie radzi, co jest jej potrzebne do niezależnego życia (nie oceniają niezdolności do pracy, tylko właśnie konieczność wyrównania wydatków na życie do poziomu porównywalnego z osobami nie zgłaszającymi problemów). Ocena wyliczana jest w punktach od 0 do 100. Świadczenie wypłacane jest od 70 punktów i rośnie w miarę przybywania tych punktów. Powyżej 90 punktów wynosi obecnie ponad 4 tys. zł. Należą się one samej osobie z niepełnosprawnościami, a nie osobom ją wspierającym.
System oceny i wypłaty świadczeń, którego wdrożenie źle zaplanował PiS, obecnie się odkorkowuje
i dzięki danym z niego widać, ile osób znajduje się w naprawdę trudnej sytuacji, w całkowitej zależności od osób trzecich.
Dane te opublikowaliśmy w OKO.press. Premier w Pabianicach ogłaszając, że Polski na reformę nie stać, zdawał się tego w ogóle nie wiedzieć. Wiedział o projekcie posłanki Hartwich, która doprowadziła do podniesienia rent socjalnych dla niektórych osób z niepełnosprawnościami. Ale nie o tym, że państwo wypaca świadczenie wspierające i to na podstawie indywidualnych ocen ich sytuacji. Oraz że bez asystencji osobistej cały ten system się wypaczy.
Na konferencji posłanek obecne były osoby z niepełnosprawnościami. Student Sebastian Chudy tłumaczył istotę asystencji: bez pomocy asystenta ubieranie zabiera mu kilka godzin, więc na zajęcia musi wstawać o 2-3 w nocy. Z pomocą asystenta ubieranie zajęłoby góra 20 minut".
Przeczytaj także: