Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Co najmniej pięciu żołnierzy zostało rannych w poniedziałkowym (5 sierpnia) ataku na bazę Ain al-Asad w prowincji Anbar na zachodzie Iraku.
Dwie rakiety zostały wystrzelone w bazę lotniczą Al Asad w zachodnim Iraku w poniedziałkowy wieczór lokalnego czasu – podają światowe agencje informacyjne. Reuters podkreśla, że nie jest jasne, czy atak był powiązany z groźbami Iranu dotyczącymi odwetu za zabicie przywódcy Hamasu. Ismail Hanija zginął 31 lipca.
Na razie nikt nie przyznał się do ataku na bazę w Iraku. Rannych jest co najmniej pięciu żołnierzy amerykańskich.
Urzędnicy, którzy rozmawiali z agencją Reuters pod warunkiem zachowania anonimowości, powiedzieli, że jeden z żołnierzy jest poważnie ranny. Liczba ofiar może wzrosnąć. „Personel bazy przeprowadza ocenę zniszczeń po ataku” – dodał jeden z urzędników.
Reuters podkreśla, że Bliski Wschód przygotowuje się na możliwą nową falę ataków ze strony Iranu i jego sojuszników po zabiciu wysoko postawionych członków Hamasu i Hezbollahu.
Chodzi nie tylko o Ismaila Haniję, który został zamordowany w Teheranie, ale także o śmierć Fuada Szukra, dowódcy Hezbollahu. Zginął podczas ataku Izraela na Bejrut w ubiegłym tygodniu. Zabójstwa te wzbudziły obawy, że konflikt w Strefie Gazy przeradza się w wojnę na całym Bliskim Wschodzie. Iran zapowiedział odwet za te morderstwa. Stwierdził również, że USA, wspierając Izrael, również ponosi odpowiedzialność za zabójstwo Haniji.
Pentagon podał, że sekretarz obrony USA Lloyd Austin i minister obrony Izraela Yoav Gallant po ataku na bazę Al Asad rozmawiali przez telefon i zgodzili się, że wystrzelenie rakiet w kierunku bazy oznacza „niebezpieczną eskalację”.
Od początku wojny w Strefie Gazy jesienią ubiegłego roku proirańskie ugrupowania terrorystyczne wielokrotnie atakowały amerykańskie bazy wojskowe w Iraku i Syrii. Pod koniec stycznia w jednym z ataków w Jordanii zginęło trzech amerykańskich żołnierzy. Stany Zjednoczone w odpowiedzi przeprowadziły naloty na pozycje bojowników w Iraku i Syrii.