Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Śledczy badają sprawę podpalenia fabryki uzbrojenia w czeskich Pardubicach. Do ataku na zakład w centralnej części kraju przyznała się grupa Earthquake Faction, jednak służby podejrzewają, że aktu mógł dopuścić się kto inny, a deklaracja wcześniej nieznanej inicjatywy jest częścią dezinformacji wokół wydarzenia.
Podpalenie zakładu LPP Holding, gdzie powstaje między innymi uzbrojenie dla Ukrainy, określane jest mianem ataku terrorystycznego. W sieci pojawiły się informacje o współpracy fabryki z izraelską firmą zbrojeniową Elbit, o której donosili rzekomi sprawcy, jednak do tej pory nie doszła ona do skutku.
"Domniemani sprawcy w oświadczeniu odnoszą się do Gazy, co wydaje mi się nieco dziwne, ponieważ konflikt w Gazie rozpoczął się trzy lata temu, w październiku i nie jest już w fazie zaostrzenia” – mówił czeskiemu Denikowi powiedział Andor Šándor, były szef czeskiego wywiadu. Jego zdaniem trudno jest na tym etapie wskazać na winnych.
Służby podały, że w nocy z czwartku na piątek około 4:00 nad ranem na teren zakładu wtargnęło przynajmniej czterech zamaskowanych sprawców, którzy mieli przy sobie kanistry z łatwopalną substancją. Sprawą zajmuje się policja i kontrwywiad. To kolejny atak na zakład produkujący broń dla Ukrainy. To najpoważniejszy tego typu incydent od wybuchów w fabryce w Vrběticach w 2014 roku, z którą czeskie służby powiązały oficerów rosyjskiego wywiadu.
W ostatnich latach w przypadku aktów terroru i sabotażu tropy najczęściej wskazywały na osoby działające na zlecenie rosyjskich służb. Tak było również w Polsce, na przykład w przypadku próby wykolejenia pociągu na linii Warszawa-Lublin czy pożaru składu budowlanego w Radomiu. W październiku zeszłego roku zapadły wyroki wobec trzech Ukraińców, mających działać na rzecz rosyjskiego wywiadu wojskowego.
Przeczytaj także: