Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Czerwony Półksiężyc podał informację o 555 ofiarach izraelsko-amerykańskiego ataku na Iran, w konflikt włączył się Hezbollah, a irańskie władze nie chcą słyszeć o negocjacjach.
Prezydent USA Donald Trump zadeklarował wczoraj otwartość na rozmowy z tymczasowymi władzami Iranu, powołanymi po śmierci ajatollaha Chameneiego. Taką perspektywę stanowczo odrzucił sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu, Ali Laridżani. W mediach społecznościowych napisał, że wypowiedź Trumpa to jedynie „pobożne życzenia”, a swoją krytykę skierował głównie przeciwko premierowi Izraela Benjaminowi Netanjahu. Zasugerował, że wojna służy jedynie jego interesom. „To naprawdę smutne, że poświęca Pan amerykańskie zasoby i krew, by realizować bezprawne ekspansjonistyczne ambicje Netanjahu” – stwierdził Laridżani. Jak dodawał, Trump ma rację, spodziewając się amerykańskich ofiar w wojnie.
Według dowództwa amerykańskiej armii w czasie ofensywy trafionych zostało ponad tysiąc obiektów w Iranie. Z danych irańskiego Czerwonego Półksiężyca wynika, że liczba ofiar śmiertelnych w tym kraju sięgnęła 555 osób.
Libańska, radykalnie islamistyczna organizacja Hezbollah wystrzeliła rakiety w kierunku Izraela. Celem ataku miała być baza wojskowa niedaleko Hajfy. Ruch ten skrytykował prezydent Libanu Joseph Aoun. Jak przekazał w mediach społecznościowych, akt ten podkopuje „wszystkie wysiłków i inicjatywy podjęte przez państwo w celu utrzymania Libanu z dala od niebezpiecznych konfrontacji zbrojnych mających miejsce w regionie.” W reakcji Izrael ostrzeliwuje terytorium Libanu, a izraelskie ministerstwo obrony zaapelowała do ewakuacji 50 miejscowości, które mogą ucierpieć w wyniku operacji skierowanej przeciwko Hezbollahowi. Wybuchy słychać było jednak również w stołecznym Bejrucie, a libański resort zdrowia poinformował o 31 ofiarach ataku.
Kraje Bliskiego Wschodu informują o ostrzale irańskimi rakietami i dronami. W miastach Bahrajnu, Kataru i Zjednoczonych Emiratów Aranskich w poniedziałek rano słychać było głośne eksplozje. Iran zapewnia, że za cel obiera amerykańskie bazy w regionie. Lokalne agencje informacyjne podają jednak również wiadomości o zabitych i rannych wśród cywilów. Drony uderzyły również w rafinerię Ras Tanura należącej do saudyjskiego potentata naftowego Aramco. Przedsiębiorstwo ogłosiło, że zatrzymuje produkcję. Aramco jest współwłaścicielem rafinerii w Gdańsku. Irańskie drony miały się rozbić również w NATO-wskiej bazie na Cyprze, gdzie stacjonują samoloty brytyjskiego RAF-u. „Chociaż Republika Cypryjska nie była celem ataku, pragnę jasno powiedzieć: wspólnie, stanowczo i jednoznacznie popieramy państwa członkowskie w obliczu wszelkich zagrożeń” – stwierdziła szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.
Zamknięta pozostaje znajdująca się pod irańską kontrolą cieśnina Ormuz. Tamtędy codziennie w świat wypływa 20 do 30 procent wszystkich światowych transportów ropy naftowej, pochodzących z krajów Zatoki Perskiej. Cieśnina nie była dostępna dla transportów ropy, a także katarskiego gazu, już w ciągu weekendu. Rynek reaguje na te wydarzenia dopiero po poniedziałkowym otwarciu giełd. Bez zaskoczenia – ceny surowca poszły do góry o 13 proc. Przed 10:00 dla dominującej na rynku ropy typu Brent ustabilizowały się one na poziomie około 79 dolarów za baryłkę. To kontynuacja serii podwyżek, które widać było również przed izraelsko-amerykańskim atakiem. Analitycy rynku paliw przewidują wzrost cen na stacjach paliw, który obserwować będziemy w kolejnych dniach.
Przeczytaj także: