Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Skrajna prawica otrzymała mandat do stworzenia nowego gabinetu, ale nie jest przesądzone, że ostatecznie będzie rządzić.
Skrajna prawica z Wolnościowej Partii Austrii (FPÖ) dostanie szansę stworzenia rządu w Austrii. Prezydent Alexander van der Bellen (Zieloni) powierzył to zadanie jej liderowi Herbertowi Kicklowi, pomimo ostrej krytyki poglądów jego formacji. Głowa państwa pozostała bez alternatyw po upadku rozmów koalicyjnych partii bliższych centrum.
Negocjacje prowadziły rządząca do tej pory, prawicowa ÖVP, socjaldemokracja z SPÖ i liberałowie z NEOS. Rozmowy zerwało ostatnie z ugrupowań przez niezgodę na kształt proponowanego budżetu. Szefowa najmniejszego z potencjalnych koalicjantów podkreślała potrzebę „zrównoważenia budżetu”, a także rozmowy o reformie systemu emerytalnego i wsparciu dla przedsiębiorców. W ten sposób Austria straciła szansę na pierwszy trójstronny rząd od 1945 roku.
„Nie była to dla mnie łatwa decyzja” – przyznał prezydent Austrii, potwierdzając przekazanie uprawnień do stworzenia nowego gabinetu skrajnej prawicy. FPÖ została założona w 1950 roku przez byłego oficera SS. Dotychczas tylko raz weszła do rządu, ale jedynie w roli mniejszościowego koalicjanta prawicowej ÖVP. Teraz to FPÖ będzie potrzebowała partnera do współrządzenia, mimo zwycięstwa w wyborach z wynikiem 29 proc. Partia w nowym parlamencie będzie miała 57 posłów. Do samodzielnego rządzenia potrzeba 92 głosów.
Jedynie ÖVP nie wykluczyła do tej pory rozmów z ugrupowaniem Kickla.
„To sam początek tego procesu, ale jeśli zostaniemy zaproszeni do rozmów, ich rezultat jest kwestią otwartą” – stwierdził członek ÖVP i gubernator federalnego stanu Salzburga, Wilfried Haslauer. Inne partie stanowczo odmówiły negocjacji z ekstremistami. Tradycyjna prawica może zgodzić się w wielu przypadkach z programem FPÖ, szczególnie w przypadku postulatów ograniczenia migracji.
Wrześniowe wybory w Austrii skończyły się rekordową zdobyczą mandatów FPÖ i stratami wśród bardziej umiarkowanych ugrupowań. ÖVP i SPÖ zaliczyły z kolei najniższe wyniki w historii. Objęcie teki kanclerza przez Kickla może oznaczać trzęsienie ziemi w austriackiej polityce, co zauważył w swoim tekście dla OKO.press Witold Głowacki:
"Partia w swoim przekazie stosuje określenie »Volkskanzler« (»kanclerz ludowy«), którym w latach 30. i 40. XX wieku określano w oficjalnej propagandzie III Rzeszy Adolfa Hitlera. Od 1938 roku i Anschlussu Austria była jej częścią. »Twierdza Austria« to z kolei hasło z końcowego okresu II wojny światowej, gdy alpejskie masywy miały być ostatnim bastionem SS i Wehrmachtu. Obecnie FPÖ używa tego sloganu w kontekście imigracji, od której Austria pod rządami skrajnej prawicy ma być oczywiście »wolna«.
FPÖ utrzymuje prorosyjski kurs w kwestii wojny w Ukrainie. Lider Wolnościowej Partii Austrii Herbert Kickl nazwał szefową Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen »podżegaczką wojenną« Wielokrotnie sprzeciwiał się też nakładaniu sankcji na Rosję. Chętnie spotyka się z Viktorem Orbánem."
Przeczytaj także: