Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Przedstawiciele prezydenta potwierdzają: nie ma zgody Karola Nawrockiego dla ustawy o statusie osoby najbliższej. Jeśli rząd nie zmieni filozofii, prezydent może złożyć własny, jeszcze bardziej okrojony projekt. I to taki, który eliminuje walor rodzinny – będzie dotyczyć dowolnych obywateli
„Rządowa ustawa o statusie osoby najbliższej w tym kształcie jest nie do zaakceptowania” – powiedział 27 maja szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker podczas briefingu prasowego. Jeśli rząd radykalnie nie zmieni filozofii, prezydent zawetuje przepisy. I bardzo możliwe, że przedstawi własną propozycję ustawy o statusie osoby bliskiej.
Jak tłumaczyła doradczyni prezydenta Barbara Socha, w propozycji rządu Karolowi Nawrockiemu nie podoba się cała filozofia, która ma „zrównywać partnerstwo z instytucją małżeństwa”.
„To nie jest zmiana techniczna tylko ustrojowa, która prowadzi do rozmycia małżeństwa. Daje wszelkie przywileje, a jednocześnie nie wprowadza żadnych obowiązków” – mówiła Socha.
Jak mogłaby wyglądać prezydencka alternatywa?
„Postulujemy wprowadzenie rozwiązania opartego na umowie, które będzie charakteryzowało się zdefiniowanym katalogiem czynności, które osoby bliskie będą mogły w swoim imieniu dokonywać” – mówiła Socha. Jako przykład uprawnień podała: dostęp do informacji medycznej, odwiedziny w podmiotach leczniczych, czy sprawy dotyczące organizacji pochówku. „Chcemy, aby te ułatwienia były dostępne dla wszystkich obywateli, którzy chcieliby z takich rozwiązań skorzystać” – dodała Socha.
To ostatnie zdanie najlepiej pokazuje kierunek, w którym idzie prezydent: chodzi o rozmycie elementu wspólnego pożycia i rodziny, umożliwienie zawierania takich umów pomiędzy dowolnymi osobami, które są dla siebie bliskie.
Tak jak deklarował w kampanii wyborczej Karol Nawrocki: umowę mogliby zawrzeć nawet sąsiedzi czy młody człowiek opiekujący się kombatantem. Jest to czytelny policzek dla społeczności LGBT+, która już dwie dekady — od czasu pierwszego projektu ustawy o związkach partnerskich — czeka na to, żeby państwo dostrzegło, że pary jednopłciowe również tworzą rodziny w Polsce.
Przedstawiciele Karola Nawrockiego podkreślali, że nie będzie zgody prezydenta na żadne rozwiązania, które przyznają związkom innym niż małżeństwo kobiety i mężczyzny uprawnienia z zakresu prawa podatkowego, zabezpieczenia społecznego, czy ubezpieczenia zdrowotnego.
Paweł Szefernaker dodał, że prezydent przedstawi kolejne kroki, dopiero gdy na jego biurko trafi finalny projekt ustawy.
Ustawa o statusie osoby najbliższej i umowie o wspólnym pożyciu urodziła się na gruzach rządowej ustawy o związkach partnerskich.
Pod tą skomplikowaną nazwą kryje się umowa cywilnoprawna zawierana u notariusza, która reguluje podstawowe kwestie:
Jak mówiła podczas posiedzenia komisji współtwórczyni projektu Katarzyna Kotula, osoby, które zawierają umowę, nie zmieniają stanu cywilnego, ale urzędy odnotowują w podrejestrze, że zmienił się ich status. „To projekt odarty z jakiejkolwiek ideologii. Nie można nam zarzucić, że coś próbujemy wprowadzić tylnymi drzwiami” – deklarowała Kotula.
„Może on nie zadowalać społeczności LGBT+, ale będzie zabezpieczał dwie dorosłe osoby, które żyją ze sobą, w razie kłopotów, choroby i śmierci” – dodała.
27 maja w Sejmie odbędzie się drugie czytanie rządowego projektu ustawy o statusie osoby najbliższej i umowie o wspólnym pożyciu. „Naszą intencją jest to, żeby było trzecie czytanie, czyli żeby na tym posiedzeniu Sejmu ustawa poszła do Senatu” – zapowiedział marszałek Włodzimierz Czarzasty.
Przeczytaj także: