Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Pomysł PiS-u, by władzę w samorządach odbierać w toku referendum właśnie się ziścił. Krajowe Biuro Wyborcze potwierdziło, że liczba ważnych podpisów złożonych pod wnioskiem o głosowanie w sprawie odwołania prezydenta Krakowa przekroczyła 58 tysięcy. Referendum odbędzie się 24 maja – i będzie dotyczyć nie tylko zmiany włodarza, ale i całej Rady Miasta.
Każdy ze 134 tysięcy podpisów złożonych pod wnioskiem o referendum w sprawie zmiany władzy w Krakowie został zweryfikowany przez komisję wyborczą. Sprawdzano, czy dana osoba ma prawo wyborcze, czy na stałe mieszka w mieście. Czy nie zrobiła błędu w numerze PESEL albo nazwisku.
7 kwietnia Krajowe Biuro Wyborcze potwierdziło: liczba 58 tysięcy 355 podpisów niezbędnych do przeprowadzenia w Krakowie referendum została przekroczona. Referendum odbędzie się – i to za kilka tygodni.
Datę, jak potwierdza Dagmara Daniec-Cisło, komisarz wyborcza w Krakowie I, wyznaczono na 24 maja.
Krakowianie otrzymają dwie kartki i będą odpowiadać na dwa pytania: czy chcą odwołania prezydenta Krakowa, Aleksandra Miszalskiego, oraz czy głosują za odwołaniem całej Rady Miasta Krakowa – w której większość ma Platforma Obywatelska oraz Lewica.
Aby refereferendum okazało się ważne i wiążące, udział w nim musi wziąć przynajmniej 3/5 liczby tych, którzy poszli do ostatnich wyborów samorządowych 7 kwietnia 2024 oraz drugiej turze wyborów na prezydenta miasta, które odbyły się dwa tygodnie później. Jak podaje Dagmara Daniec-Cisło:
Prezydent Aleksander Miszalski jak dotąd nie skomentował oficjalnej informacji o czekającym go referendum. Komitet, który organizował akcję referendalną już w połowie ubiegłego tygodnia informował, że do referendum dojdzie. „To będzie moment przełomowy” – pisali w mediach społecznościowych.
Akcja referendalna w Krakowie oficjalnie rozpoczęła się pod koniec stycznia. Podpisy zbierano przeszło miesiąc, składając je (z solidną nawiązką) 11 marca. Ich weryfikacja trwała niespełna miesiąc.
Jak pisaliśmy na łamach OKO.press, referendum jest motywowane politycznie. „Odwołanie Miszalskiego w Krakowie może pociągnąć za sobą całą serię referendalnych wyborów” – pisał poseł PiS Ryszard Terlecki w felietonie pt. „Referendum coraz bliżej”, opublikowanym na portalu Kurier Krakowski. Polityk zdradził, że podobne akcje planowane są w innych miastach, w których władzy nie ma PiS, np. w Gdański. „Przeciwnicy obecnej władzy z uruchomieniem akcji czekają na wynik konfrontacji w Krakowie” – pisał.
W podobnym tonie wypowiada się Konrad Berkowicz z Konfederacji: „Miszalski wczoraj [tj. 26 lutego – przyp.red.] w Sejmie był przerażony. Z desperackim spojrzeniem bredził coś o 10 miliardach na metro w Krakowie. On wie, że już w czerwcu się z nim żegnamy i kończymy ten żart, jakim była jego prezydentura w tym mieście. A już po Krakowie to samo robimy z Platformą w całej Polsce”.
Aleksander Miszalski staje teraz przed poważnym politycznym sprawdzianem. Jeśli do referendum pójdzie za mało osób i okaże się ono nieważne, utrzyma fotel prezydenta. Będzie to jednak, jak prognozował w rozmowie z OKO.press, miałki, a nawet populistyczny koniec kadencji. „Prezydent nie będzie chciał grać na wysoką frekwencję, więc prawdopodobnym jest, że w referendum weźmie udział mniej niż 158 tysięcy osób. Wtedy Aleksander Miszalski zachowa stanowisko – ale jego oponenci będą snuć narrację o wysokim wskaźniku braku poparcia, co również nakaże prowadzić mu bardzo defensywną politykę. To będzie słaba prezydentura” – wskazuje politolog.
Jeśli jednak referendum okaże się wiążące i prezydenta Krakowa wybrać będzie trzeba od nowa, w mieście będziemy oglądać przedsmak tego, co czekać całą Polskę będzie w wyborach samorządowych. Władza w stolicy Małopolski jest łakomym kąskiem dla prawicy, choć zdaje się wciąż mało prawdopodobnym. Partie są bowiem rozdrobnione, każda (czyli i PiS, i Konfederacja, i Łukasz Gibała od lat bezskutecznie walczący o fotel prezydenta Krakowa) zamierza grać na własny rachunek. Robi to również Koalicja Obywatelska, która przed miesiącami skazała Miszalskiego na porażkę, i jak pisaliśmy, sama najchętniej zastapiłaby go kimś innym.
Przeczytaj także: