Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

11:37 08-02-2026

Prawa autorskie: AP Photo/Eugene HoshikoAP Photo/Eugene Hosh...

Wybory w Japonii: Takaichi zdecydowanie zwycięża

Pierwsza kobieta w historii Japonii na czele rządu może poprawić wynik swojej partii nawet o 100 miejsc w Izbie Reprezentantów

Co się wydarzyło

Zgodnie z przewidywaniami, przyspieszone wybory parlamentarne w Japonii niemal na pewno wygrywa Partia Liberalno-Demokratyczna z premierką Sanae Takaichi na czele. Państwowa telewizja NHK podała na podstawie sondażu exit poll, że PLD ma wygrać pomiędzy 274 a 328 miejsc w Izbie Reprezentantów. Do samodzielnej większości potrzebne są 233 miejsca.

Oznacza to, że Takaichi może osiągnąć bardzo zbliżony wynik do jej politycznego mentora, zamordowanego w 2022 roku premiera Shinzo Abe. Pod jego przewodnictwem partia w trzech wyborach latach 2012-2017 zdobywała między 284 a 294 miejsca w Izbie.

Jaki jest kontekst

W poprzednich wyborach w październiku 2024 roku PLD zdobyła tylko 191 miejsc w 465-osobowej Izbie Reprezentantów. W wyniku tamtych wyborów premier Shigeru Ishiba stanął na czele rządu mniejszościowego. Miał słaby mandat do rządzenia i kiepską pozycję w partii po drugim najgorszym wyniku LDP w historii partii. We wrześniu 2025 roku Ishiba ogłosił, że rezygnuje z szefowania partią i z pozycji premiera. Takaichi wygrała wybory wewnątrz partii i objęła stanowisko premierki. Od tego momentu notowania partii zaczęły sukcesywnie rosnąć. Dlatego Takaichi zdecydowała się na rozpisanie nowych wyborów, by odzyskać większość w Izbie Reprezentantów.

Sondażowe wyniki wyborów pokazują, że ruch się opłacił.

Takaichi znana jest z ostrych poglądów na temat stosunków japońsko-chińskich. W listopadzie powiedziała, że Japonia może interweniować, jeżeli Chiny zaatakują Tajwan. Znacząco zwiększyła też japoński budżet obronny. W odpowiedzi na wypowiedź premierki, Chiny odpowiedziały ograniczeniem liczby chińskich turystów podróżujących do Japonii, wstrzymaniem importu japońskich owoców morza, sugerowały też ograniczenia w eksporcie metali rzadkich. Japońska liderka może zinterpretować wynik wyborów jako potwierdzenie jej twardej postawy wobec Chin.

Premierka będzie musiała sie jednak zmierzyć też z gospodarczą stagnacją Japonii i problemami Japończyków z kosztami życia.

Przeczytaj także:

10:32 08-02-2026

Prawa autorskie: AP Photo/R S Iyer, FileAP Photo/R S Iyer, F...

Indyjskie firmy naftowe unikają rosyjskiej ropy po umowie z Trumpem

To konsekwencja amerykańskiej polityki i indyjsko-amerykańskiej umowy z początku lutego. W zamian Amerykanie obniżają cła na Indie

Co się wydarzyło

Reuters donosi, że największe rosyjskie firmy naftowe odmawiają konkraktów na import rosyjskiej ropy na marzec i kwiecień. Powołując się na handlarza, który jest w kontakcie z największymi firmami, agencja pisze, że zmiana dotyczy trzech dużych firm: Indian Oil, Bharat Petroleum i Reliance Industries. Firmy te odpowiadają razem za większość zdolności rafinacyjnych Indii. Reliance Industries jest największą indyjską spółką i 45. na świecie według Forbes.

Źródła Reutersa mówią też, że firmy te planują w najbliższych miesiącach dalej unikać kontraktów na rosyjską ropę.

Zapytany o zmianę w strategii rzecznik indyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych Indii powiedział, że jest to realizacja strategii dywersyfikacji źródeł ropy dla indyjskiej gospodarki.

Jaki jest kontekst

W piątek 6 lutego Donald Trump wydał dekret, w którym wycofał 25-procentowe cła na indyjskie produkty. To wycofanie się z ruchu z sierpnia 2025 roku, gdy amerykański prezydent nałożył na Indie cła za zakup rosyjskiej ropy (podnosząc łączny poziom ceł do 50 proc.). To z kolei wynik wcześniejszej, wstępnej umowy indyjsko-amerykańskiej, którą oba kraje osiągnęły 2 lutego. Umowa ta w założeniu obniża ostateczny poziom ceł do 18 proc., z możliwością dalszego ich obniżania.

Po 2022 roku, gdy UE odwróciła się od Rosji i jej surowców, Indie stały się jednym z głównych odbiorców eksportu rosyjskich surowców energetycznych. Przed 2022 rokiem import ropy z Rosji był w Indiach ledwo zauważalny na tle całego sektora. W 2023 i 2024 roku Rosja była głównym dostawcą, odpowiadającym za mniej więcej jedną trzecią importu.

Krytycy zwracali jednak uwagę, że w indyjsko-amerykańskiej umowie z 2 lutego nie ma słowa o rosyjskiej ropie. Wiadomośc Reutersa potwierdzają jednak, że Indie zamierzają zmienić politykę dotyczącą rosyjskiej ropy.

Przeczytaj także:

15:53 07-02-2026

Prawa autorskie: Foto Fabrice COFFRINI / AFPFoto Fabrice COFFRIN...

Biały Dom zaplanował pierwsze spotkanie Rady Pokoju

Jak podał portal Axios Biały Dom planuje zorganizowanie spotkania przywódców „Rady Pokoju” w Strefie Gazy na 19 lutego.

Co się wydarzyło?

Axios, powołując się na informacje od urzędnika USA i dyplomatów z czterech krajów zasiadających w radzie, informuje, że Biały Dom chce wykorzystać spotkanie, aby „przyspieszyć wdrażanie drugiego etapu porozumienia o zawieszeniu broni w Strefie Gazy i zebrać pieniądze na odbudowę”.

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zainaugurował Radę Pokoju podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Ogłaszając jej powstanie prezydent USA twierdził, że Rada Pokoju jest jedną z najważniejszych instytucji, jakie powstały w historii świata. Twierdził też, że „poproszono go o zostanie jej przewodniczącym”, co było dla niego „zaszczytem”.

Rada Pokoju stworzona początkowo po to, by zarządzać powojenną Strefą Gazy na mocy porozumień z Izraelem i Hamasem w zamyśle administracji Trumpa ma stanowić konkurencję dla ONZ i jej Rady Bezpieczeństwa.

Członkostwo w Radzie wymaga wpłaty w wysokości miliarda dolarów od każdego zaproszonego kraju.

Jaki jest kontekst?

Trumpowi nie udało się jednak jak dotąd skłonić do udziału w tym przedsięwzięciu ani większości sojuszników z NATO (w tym najważniejszych państw Europy), ani też Rosji i Chin (na czym ogromnie mu zależy). Na osłodę pozostaje Trumpowi jedynie Białoruś, która potwierdziła już udział w Radzie.

Zaproszony do Rady został też prezydent Polski Karol Nawrocki – jednak po negocjacjach z rządem jego kancelaria ogłosiła, że ewentualny udział w Radzie wymaga przejścia całej procedury konstytucyjnej (czyli uchwały Rady Ministrów i ratyfikacji przez parlament) – na co w obecnym układzie politycznym szanse są zupełnie mikroskopijne. Jednocześnie Nawrocki pojawił się na inauguracji Rady, by pokazać swe polityczne wsparcie dla tej inicjatywy.

„W Davos zgodnie z rządową rekomendacją. Bezpieczeństwo Polski wymaga współpracy między prezydentem i premierem, zgodnie z konstytucyjnymi zasadami. Nasz stały osobisty kontakt w ostatnich dniach przyniósł dobre efekty” – w ten sposób premier Donald Tusk odniósł się na platformie X do zachowania prezydenta Nawrockiego.

„Rada Pokoju czy klub miłośników Donalda Trumpa? To chyba pierwszy taki przypadek, gdy Karol Nawrocki mógł się ucieszyć, że jego kompetencje są mniejsze niż kompetencje rządu” – przekonywały Dominika Sitnicka i Agata Szczęśniak w Programie Politycznym na łamach OKO.press.

Przeczytaj także:

13:23 07-02-2026

Prawa autorskie: Fot. Federico PARRA / AFPFot. Federico PARRA ...

Argentyna domaga się ekstradycji dyktatora Wenezueli z USA

Argentyński sędzia zażądał ekstradycji ze Stanów Zjednoczonych byłego prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro, którego ściga pod zarzutem zbrodni przeciwko ludzkości.

Co się wydarzyło?

W sobotę 3 stycznia 2026 roku amerykańskie wojska schwytały Maduro. Kilka dni później wenezuelski dyktator został oskarżony przed sądem federalnym w Nowym Jorku za narkotykowy terroryzm i spisek mający na celu import kokainy do USA. Obecnie Maduro i jego żona oczekują na proces w więzieniu w Brooklynie. Grozi im nawet 25 lat pozbawienia wolności. Sam Maduro zaprzecza zarzutom.

Przeczytaj także:

Tymczasem Argentyna zwróciła się do USA z wnioskiem o ekstradycję dyktatora. We wrześniu 2024 roku władze sądownicze tego kraju wydały nakaz aresztowania ówczesnego przywódcy Wenezueli. Maduro jest oskarżony popełnienie zbrodni przeciwko ludzkości poprzez nadzorowanie brutalnych represji wobec protestujących i przeciwników politycznych w czasie sprawowania urzędu prezydenta.

Sprawa, wniesiona w Buenos Aires w 2023 roku przez organizacje praw człowieka reprezentujące ofiary reżimu, opiera się na zasadzie jurysdykcji uniwersalnej – koncepcji prawnej, która umożliwia ściganie w Argentynie każdego obywatela dowolnego kraju, który dopuścił się zbrodni takich jak ludobójstwo lub terroryzm, gdziekolwiek na świecie.

Choć prezydent Argentyny Javier Milei to jeden z czołowych sojuszników Donalda Trumpa w regionie, trudno oczekiwać, by Amerykanie zgodzili się na ekstradycję auokraty, którego prezydent USA uważa za szefa wenezuelskich karteli narkotykowych.

Jaki jest kontekst?

Po schwytaniu Maduro władzę w Wenezueli sprawuje tymczasowa prezydent Delcy Rodriguez. De facto u jej boku krajem rządzą jej brat Jorge Rodriguez, przewodniczący Zgromadzenia Narodowego oraz Diosdado Cabello, szef MSW, który kontroluje wojsko i służby.

Z jednej strony chaviści podejmują decyzje, które jeszcze kilka tygodni temu wydawały się nie do pomyślenia. Nawiązują rozmowy z Amerykanami, zgadzają się na ponowne otwarcie amerykańskiej ambasady w Caracas, prywatyzują rynek naftowy, nie zakazują zgromadzeń krewnych więźniów politycznych, którzy od miesiąca czuwają pod aresztami w całym kraju. A w czwartek 5 lutego władze przedstawiły projekt ustawy o amnestii, pojednaniu i zjednoczeniu narodowym. Projekt zstał przyjęty przez Zgromadzenie Narodowe (kontrolowane przez chavistów) już w pierwszym czytaniu.

Krytycy chavizmu alarmują, by ustawę czytać między wierszami. Ich zdaniem nowe prawo stanowi tylko „fasadę normalności dla Waszyngtonu”. Prawo wyklucza z amnestii osoby ścigane lub skazane za poważne naruszenia praw człowieka, zbrodnie przeciwko ludzkości, zbrodnie wojenne, umyślne zabójstwo, ale także za m.in. korupcję i handel narkotykami. A to daje wymiarowi sprawiedliwości, też oczywiście kontrolowanemu przez chavizm, dużo możliwości interpretacji przepisów na korzyść reżimu.

Prawo o amnestii to kolejna próba wyjśćia naprzeci oczekiwaniom Amerykanów i utrzyma się przy władzy. A prawda jest taka, że chavizm zachowuje kontrolę nad administracją publiczną, dominuje w parlamencie i kontroluje sądy. Ulice wciąż kontrolują colectivos, chavistowskie bojówki uzbrojonych przez władzę cywili.

Przeczytaj także:

11:28 07-02-2026

Prawa autorskie: Fot. ANNABELLE GORDON / AFPFot. ANNABELLE GORDO...

Donald Trump nie przeprosi za rasistowski film z Barackiem Obamą

Donald Trump opublikował rasistowski film, który przedstawiał byłego prezydenta Baracka Obamę i jego żonę jako małpy. Post już usunął, ale przepraszać nie zamierza.

Co się wydarzyło?

Nagranie, które Trump opubikował w piątek 6 lutego zawierało pełno teorii spiskowych na temat wyborów z 2020 roku. Pod koniec filmu pojawiał się fragment, w którym były prezydent Obama i jego żona Michelle przebrani są za małpy i tańczą w dżungli do popularnej piosenki z filmu „Król Lew”.

„Modlę się, żeby to był fake, bo to najbardziej rasistowska rzecz, jaką widziałem w Białym Domu” – napisał w reakcji senator Tim Scott, republikanin z Karoliny Południowej na platformie X. Wkrótce do krytyki Trumpa dołączyli też inni senatorowie jego partii, Roger Wicker (z Missisipi) i Pete Ricketts (z Nebraski), który napisał: „Nawet jeśli to był mem z Króla Lwa, rozsądna osoba dostrzega rasistowski kontekst”.

Z oświadczenia Białego Domu wynika, że to „nieznany pracownik” opublikował go na koncie prezydenta w mediach społecznościowych. Zanim jednak je wystostosowano rzeczniczka Karoline Leavitt kluczyła w odpowiedziach na pytania dziennikarzy i ignorowała krytykę.

W piątek wieczorem Trump tłumaczył dziennikarzom, że obejrzał tylko „pierwszą część” nagrania i nie zauważył rasistowskiego wątku Obamów. Prezydent USA dodał, że nie czuje potrzeby przepraszania Obamów, ponieważ „nie popełnił błędu”.

Jaki jest kontekst?

Jak przypomina „New York Times” Trump atakuję Obamę od lat. W 2011 roku rozpowszechniał fałszywą teorię spiskową na temat miejsca urodzenia Obamy i legalności jego prezydentury. W ubiegłym roku udostępnił wygenerowane przez sztuczną inteligencję nagranie wideo przedstawiające aresztowanie Obamy w Gabinecie Owalnym, a następnie jego pobyt w więzieniu.

„W administracji Trumpa rasistowskie obrazy i hasła stały się powszechne na rządowych stronach internetowych i kontach, a Biały Dom, Departament Pracy i Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego promowały posty nawiązujące do przesłań białej supremacji” – piszą dziennikarze „NYT” w komentarzu do afery z rasistowskim filmem.

Prezydent Trump regularnie atakuje niezależne media w swoich mediach społecznościowych, zarzucając im rozprzestrzenianie “fake news”. Sam jednak regularnie publikuje memy stworzone przez sztuczną inteligencję i video typu deepfake. W październiku wybuchł skandal, gdy prezydent wrzucił do sieci wygenerowany przez sztuczną inteligencję film przedstawiający kongresmena Hakeema Jeffriesa, lidera Demokratów ze sztucznym wąsem i sombrero.

Przeczytaj także: