0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

10:25 13-07-2024

Prawa autorskie: BLUE BELL, PENNSYLVANIA - JANUARY 5: U.S. President Joe Biden speaks during a campaign event at Montgomery County Community College January 5, 2024 in Blue Bell, Pennsylvania. In his first campaign event of the 2024 election season, Biden stated that democracy and fundamental freedoms are under threat if former U.S. President Donald Trump returns to the White House. Drew Angerer/Getty Images/AFP (Photo by Drew Angerer / GETTY IMAgencja GazetaES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP)BLUE BELL, PENNSYLVA...

„Biorę udział w wyścigu”. Joe Biden nie rezygnuje z kandydowania na prezydenta USA

„Jestem kandydatem” – powiedział Joe Biden na piątkowym (12 lipca) wiecu w Detroit. „Nigdzie się nie wybieram”.

„Oto, co wiem – wiem, jak mówić prawdę, odróżniam dobro od zła... i wiem, że Amerykanie chcą prezydenta, a nie dyktatora" – mówił Joe Biden, prezydent USA do wyborców zebranych na wiecu w Deroit. Wystąpienie było elementem kulejącej kampanii przed wyborami prezydenckimi, której najważniejszym dotychczasowym punktem była debata z kontrkandydatem Donaldem Trumpem.

Demokraci podzieleni

Podczas niej Joe Biden wydawał się zagubiony, mylił wątki, mówił niewyraźnie. Po fatalnym wystąpieniu, 19 Demokratów wezwało, aby zrezygnował z wyścigu po fotel prezydenta. Demokraci wybraliby wówczas innego kandydata. „Czas iść naprzód. Z nowym liderem” – powiedział w oświadczeniu Mike Levin z Kalifornii.

Przeczytaj także:

Część Demokratów jednak wciąż uważa, że Biden powinien ubiegać się o reelekcję.

„Jadę z Bidenem, bez względu na to, w którą stronę pójdzie” – powiedział kongresmen James Clyburn w programie „Today” stacji NBC.

„Biorę udział w wyścigu i zwyciężymy” – zapewniał Biden w Detroit. „Najwyższy czas, abyśmy przestali traktować politykę jak rozrywkę lub reality show” – mówił na wiecu w mieście nazywanym „Motortown”, ze względu na zlokalizowane w Detroit duże zakłady motoryzacyjne. Uczestnicy wiecu przynieśli ze sobą transparenty z napisem „Motown is Joetown” i skandowali „Nie odchodź”.

Biden krytykowany przez media

Dla Bidena ważnym elementem odbudowywania wizerunku po debacie był zakończony 11 lipca szczyt NATO w Waszyngtonie. Po szczycie komentatorzy nie zostawiają jednak na nim suchej nitki.

"Na pierwszy rzut oka był to pracowity szczyt NATO, na którym nie brakowało rezultatów: bardzo potrzebne systemy obrony powietrznej i myśliwce dla Ukrainy oraz zobowiązanie, że Kijów jest na nieodwracalnej ścieżce do członkostwa, a także ostrzeżenie Sojuszu w kierunku Chin za dyskretną pomoc dla Rosji, która kontynuuje atak na Ukrainę. Jednak za tą aktywnością czai się urwisko w postaci wyborów w USA. W waszyngtońskiej gorączce zmartwieniem jest nie tyle zdrowie Joe Bidena, co zdolność Demokratów do pokonania Donalda Trumpa w listopadowych wyborach. Rzeczywistość jest taka, że NATO nie będzie dawać swojej rady, jeśli Stany Zjednoczone będą sceptyczne, niezdecydowane lub niezaangażowane” – skomentował „The Guardian”.

„Financial Times” pisał: „Sojusznicy z NATO rzetelnie powstrzymywali się od jakichkolwiek publicznych uwag związanych ze zdrowiem Bidena w obawie przed ingerencją w listopadowe wybory lub wytrąceniem z równowagi krytycznego sojusznika".

Wpadki na szczycie NATO

Biden podczas czwartkowej (11 lipca) konferencji prasowej zaliczył kilka istotnych wpadek. W pewnym momencie zwrócił się do swojej wiceprezydent Kamali Harris, jako do „wiceprezydenta Trumpa”. Kilka godzin wcześniej przedstawił prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego jako „prezydenta Putina”.

Według sondażu NPR/PBS opublikowanego 12 lipca wynika, że Biden prowadzi z Trumpem w stosunku 50 do 48 proc., co stanowi niewielki wzrost w porównaniu z ankietą przeprowadzoną przed debatą kandydatów na prezydenta 27 czerwca. Reuters podaje jednak, że Biden traci pozycję w kilku podzielonych politycznie stanach, które mogą zadecydować o wyniku wyborów.