Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Wielka reforma systemu ochrony zdrowia jeszcze w tym roku? We wrześniu do Sejmu trafi pakiet projektów ustaw, które mają uzdrowić wadliwy dziś system opieki zdrowotnej. Wśród nielicznych dziś konkretów są m.in. górne limity zarobków lekarzy czy likwidacja tzw. zapisów na zeszyt
76 800 złotych miesięcznie – tyle, po reformie ochrony zdrowia, miałby maksymalnie zarabiać lekarz w Polsce. Rząd zapowiada wprowadzenie górnych limitów wynagrodzeń dla medyków, które miałoby wynosić 16-krotność płacy minimalnej.
„Biedy nie ma” – skwitował premier Donald Tusk, ogłaszając limity. Wyliczał, że stawka ta to ok. 250 złotych za godzinę pracy lekarza. Reforma ma dawać furtkę lekarzom nawet na 80 godzin pracy w ciągu tygodnia. „Lekarze będą mogli pracować długo, żeby zarobić dużo” – twierdził Donald Tusk.
Premier zapowiedział, że limity te, choć z punktu widzenia przeciętnego obywatela — wysokie, mogą emocjonować środowisko lekarskie. Dlaczego? Kandydatka na prezydenta Krakowa z ramienia partii Razem Aleksandra Owca sprawdziła, ile medycy zarabiają w publicznych szpitalach w stolicy Małopolski. Rekordzista zatrudniony na tzw. kontrakcie w Szpitalu im. Narutowicza co miesiąc inkasuje niemal 85 tysięcy złotych, a więc znacznie więcej niż przewiduje reforma Tuska.
Zmian w sektorze ochrony zdrowia będzie jednak więcej. Głównie założenia reformy są już znane. Wśród najważniejszych (i przedstawionych już przez premiera) zmian są:
odejście od modelu wynagradzania medyków opartego na procencie od wartości wykonywanych procedur medycznych
pełna jawność kontraktów zawieranych przez publiczne szpitale i inne placówki
likwidacja zapisów na zeszyt i stworzenie centralnej e-kolejki, która ma ukrócić omijanie listy oczekujących i ekspresowe znajdywanie szybkich terminów politykom, osobom znanym czy członkom rodziny personelu medycznego
Rzecznik rządu Adam Szłapka w rozmowie z dziennikarzami zapowiedział, że projekty ustaw mają zostać poddane szerokim konsultacjom, również ze środowiskiem medycznym, potem przyjęte przez Radę Ministrów (w sierpniu). We wrześniu projekty ustaw trafią do Sejmu. Jak zadeklarował Szłapka, projekt reformy sektora zdrowia ma być przedmiotem rozmów podczas pierwszego posiedzenia Sejmu, tuż po wakacjach.
W miniony piątek, 17 lipca, prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę umożliwiającą gromadzenie danych o wynagrodzeniach m.in. lekarzy po numerze PESEL lub numerze prawa wykonywania zawodu. To pierwszy krok rządu w stronę uspokojenia sytuacji w sektorze zdrowia, który stał się najpoważniejszym kryzysem Koalicji 15 października.
Chodzi o aferę w warszawskim Szpitalu Południowym, którą rozpoczęły doniesienia o 28-letnim lekarzu i polityku Koalicji Obywatelskiej Dawidzie Kacprzyku, który zarabiał olbrzymie pieniądze w szpitalu nadzorowanym przez polityków związanych z KO (nawet 1,7 miliona złotych w rok). Jako koordynator SOR stworzył w Warszawskim Szpitalu Południowym salonik dla VIP-ów, a politycy Koalicji Obywatelskiej mogli tam liczyć na szybką ścieżkę do badań poza kolejnością.
Głośna historia z połowy czerwca, zakończona serią dymisji, m.in. wiceprezydentów Warszawy, mocno odbiła się na sondażach partyjnych KO. Lipcowy ranking zaufania CBOS zanotował najgorszy wynik dla premiera od grudnia 2023 roku, czyli odkąd Donald Tusk objął władzę w rządzie. Według sondażu ufa mu zaledwie 32 procent badanych – o 6 pkt procentowych mniej niż przed miesiącem.
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski odnotował z kolei spadek zaufania o 6 punktów procentowych (do 34 proc.) – największy od 2020 roku, czyli kiedy po raz pierwszy startował w wyborach prezydenckich. Stracili też członkowie rządu. Dla porównania, liderem rankingu jest prezydent. Aż 55 procent badanych przez CBOS deklaruje, że ufa Karolowi Nawrockiemu. Jego noty poprawiły się drugi raz z rzędu.
Przeczytaj także: