Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

6 minut temu

Prawa autorskie: Alexis HAULOT © European Union 2024 - Source : EPAlexis HAULOT © Euro...

KE odblokowuje miliardy dla Polski z KPO

W czwartek Komisja Europejska poinformowała, że pozytywnie oceniła wniosek polski o kolejną transzę pieniędzy z KPO. Tym razem chodzi o 7,2 mld euro

Co się wydarzyło

Polski rząd złożył wniosek o uruchomienie czwartej transzy pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy już w grudniu 2025. Jednak wypłata 7,2 mld euro, ponad 30 mld złotych, była uzależnione od realizacji jednego z tzw. kamieni milowych. Chodziło o reformę Państwowej Inspekcji Pracy. Pierwszy warunek dotyczył nadania PIP uprawnień do wydawania decyzji administracyjnych zamieniających umowy cywilnoprawne w umowy o pracę. Drugi zakładał strukturalne wsparcie insytucji – zwiększenie zatrudnienia i budżetu PIP. Prace nad reformą w rządzie były burzliwe, ale w obawie przed utratą unijnych środków zakończyły się sukcesem. Ustawę podpisał nawet prezydent Karol Nawrocki (choć skierował ją do TK w trybie następczym).

Dziś Bruksela potwierdziła, że daje zielone światło na wypłatę pieniędzy Polsce. Potrzebne jest jeszcze formalne zatwierdzenie decyzji przez przedstawicieli państw członkowskich UE.

Środki z tej transzy mają iść na sfinansowanie inwestycji infrastrukturalnych, cyfryzację, modernizację sieci energetycznych oraz rozbudowę systemów wodno‑kanalizacyjnych.

Jaki jest kontekst

Był moment, gdy wydawało się, że wypłata kolejnych środków z KPO dla Polski jest zagrożona. Premier Donald Tusk uciął prace nad pierwszą wersją projektu reformy PIP przygotowanej przez resort Agnieszki Dziemianowicz-Bąk. Szef rządu tłumaczył, że przesadna władza dla urzędników wprowadzana reformą, byłaby destrukcyjna dla firm i oznaczałaby utratę pracy przez wielu ludzi.

Projekt nowelizacji ustawy o PIP nadaje jej kompetencje do przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę. Zakłada, że odwołanie od decyzji inspektora będzie mogło być kierowane do okręgowego inspektora pracy, a następnie do powszechnego sądu pracy. Do czasu prawomocnego orzeczenia decyzja inspektora będzie wstrzymana. Projekt nie wprowadza więc rygoru natychmiastowej wykonalności decyzji inspektora, jak zakładała pierwsza propozycja zmian w ustawie o PIP.

Przeczytaj także:

godzinę temu

Prawa autorskie: Dati Bendo, CE – Usługi audiowizualne, Prawa autorskie Unii Europejskiej, 2025Dati Bendo, CE – Usł...

Koniec impasu. UE zatwierdziła pożyczkę dla Ukrainy

90 mld euro dla Kijowa odblokowane. „Zapewnimy Ukrainie wszystko, czego potrzebuje, by utrzymać swoją pozycję, dopóki Putin nie zrozumie, że jego wojna prowadzi donikąd” – mówiła szefowa unijnej dyplomacji

Co się wydarzyło

Już oficjalnie: państwa członkowskie jednogłośnie zaakceptowały procedurę przyznania pożyczki dla Ukrainy w wysokości 90 mld euro.

„Podczas gdy Rosja nasila swoją agresję, my podwajamy nasze wsparcie dla dzielnego narodu ukraińskiego, umożliwiając Ukrainie obronę i wywierając presję na rosyjską gospodarkę wojenną” – komentowała szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen w drodze na spotkanie przywódców UE na Cyprze.

Pieniądze na obronność będą płynąć do Ukrainy co najmniej przez dwa lata. Prezydent Wołodymyr Zełenski wyraził nadzieję, że pierwsza transza europejskiego wsparcia trafi do Kijowa nawet w maju.

"Pożyczka wzmocni naszą armię, zwiększy odporność Ukrainy i pozwoli nam wywiązać się z naszych zobowiązań społecznych wobec Ukraińców” – napisał Zełenski na portalu X.

„Środki z pakietu europejskiego zostaną przeznaczone, między innymi, na produkcję broni, zakup niezbędnego uzbrojenia od partnerów, którego nie produkujemy jeszcze na Ukrainie, oraz przygotowanie naszego sektora energetycznego i infrastruktury krytycznej na nadchodzącą zimę” – zapowiedział.

90 mld euro popłynie do Kijowa dwoma strumieniami: 30 mld wesprze budżet państwa, 60 mld zostanie przeznaczone na wzmocnienie zdolności obronnych Ukrainy.

"Rosyjska gospodarka wojenna znajduje się pod coraz większą presją, podczas gdy Ukraina otrzymuje potężne wsparcie. Zapewnimy Ukrainie wszystko, czego potrzebuje, by utrzymać swoją pozycję, dopóki Putin nie zrozumie, że jego wojna prowadzi donikąd” – komentowała szefowa polityki zagrancznej UE Kaja Kallas.

Wraz z pożyczką europejscy przywódcy zaakceptowali też 20. pakiet sankcji wobec Rosji. Chodzi głównie o ograniczenie aktywności floty cieni i przygotowanie gruntu pod całkowity zakaz transportu rosyjskiej ropy drogą morską.

Jaki jest kontekst

Przez ostatniue cztery miesiące pakiet pomocy dla Ukrainy blokowały Węgry i Słowacja. Oba kraje oskarżały Ukrainę, że celowo opóźnia naprawę rurociągu „Przyjaźń”, którym do obu krajów płynie rosyjska ropa. Ustępujący premier Węgier Victor Orban wokół rzekomego szantażu Ukrainy zbudował dużą część kampanii wyborczej. Kampanii przegranej, co zmieniło też relacje między Budapesztem a Kijowem. Słowacja wycofała swój sprzeciw wobec uruchomienia pożyczki na cele wojenne natychmiast po potwierdzeniu przez operatorów rurociągu „Przyjaźń”, że z powrotem płynie nim rosyjska ropa transportowana przez terytorium Ukrainy. Węgry potrzebowały do tego decyzji politycznej.

Komisja Europejska zaciągnie pożyczkę dla Ukrainy na rynkach kapitałowych – będzie ona gwarantowana unijnym budżetem. Ukraina nie będzie zobowiązana do spłacania pożyczki aż do momentu otrzymania od Rosji reparacji wojennych. W wypadku, gdyby Ukraina reparacji nigdy nie otrzymała, pożyczka zostanie spłacona przez państwa UE z wyłączeniem Słowacji i Węgier. To również państwa członkowskie UE (także bez Węgier i Słowacji) będą spłacać na bieżąco raty odsetkowe.

11:47 23-04-2026

Prawa autorskie: Fot. FREDERICK FLORIN / AFPFot. FREDERICK FLORI...

Braun, Jaki, Obajtek i Buczek bez immunitetów? Komisja prawna PE jest za

Komisja Prawna Parlamentu Europejskiego opowiedziała się za uchyleniem immunitetu czterem polskim europosłom – Danielowi Obajtkowi, Patrykowi Jakiemu, Grzegorzowi Braunowi i Tomaszowi Buczkowi

Co sie wydarzyło

Każda ze spraw jest inna, ale w każdym przypadku europosłowie z komisji prawnej JURI opowiedzieli się za uchyleniem immunitetów polskim politykom. Teraz wnioski trafią na posiedzenie plenarne.

Głosowanie w tej sprawie odbędzie się najprawodpodobniej w przyszłym tygodniu w Strasburgu.

Jak wyjaśniał Krzysztof Śmiszek z Nowej Lewicy, „w przypadku pana Grzegorza Brauna nie tworzy żadnych wątpliwości, że blokowanie drogi podczas uroczystości w Jedwabnem, upamiętniającej masakrę polskich Żydów jest to coś, co nie mieści się w żadnych kategoriach debaty parlamentarnej czy rozmowy politycznej”.

Decyzja Komisji Prawnej w sprawie Daniela Obajtka dotyczy dwóch kwestii:

  • składania fałszywych zeznań przed sądem dotyczących jego znajomości z dziennikarzem Piotrem Nisztorem,
  • oraz wycofania ze sprzedaży na stacjach Orlenu jednego numeru tygodnika „Nie”.

Patryk Jaki jest oskarżony w sprawie cywilnej. Sprawę o zniesławienie wniósł przeciwko europosłowi PiS sędzia Igor Tuleya. Chodziło o zarzuty o powiązania sędziego z Platformą Obywatelską i świadome wydawanie zgody na inwigilację Pegasusem.

„Jeśli ktoś, polityk szczególnie, używa mocnych słów, oskarża sędziego o działania niezgodne z prawem albo zarzuca mu brak profesjonalizmu, to musi się liczyć z konsekwencjami” – tłumaczył Śmiszek, członek komisji JURI.

Za to sprawa Tomasza Buczka z Konfederacji dotyczy prywatnego aktu oskarżenia i naruszenia nietykalności cielesnej jednej z dziennikarek podczas demonstracji.

Jaki jest kontekst

Uchylenie immunitetu pozwala krajowym służbom na prowadzenie dochodzenia lub procesu sądowego. Rekordzistą jest niewątpliwie europoseł Grzegorz Braun. Uchylenie immunitetu jest bowiem realizowane odrębnie w każdym postępowaniu, a polityk skrajnej prawicy ma na swoim koncie wiele naruszeń prawa. Oczekiwanie na decyzję PE trwa jednak co najmniej kilka miesięcy, co sprawia, że śledztwa prowadzone wobec polityków – w tym Grzegorza Brauna – przedłużają się.

Przeczytaj także:

11:02 23-04-2026

Prawa autorskie: Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plFot. Slawomir Kamins...

Cenckiewicz przestał być szefem BBN. Został doradcą Nawrockiego

Sławomir Cenckiewicz zrezygnował z funkcji szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Został za to wyznaczony na przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa i Obronności oraz doradcę prezydenta RP w sprawach bezpieczeństwa

Co się wydarzyło?

Sławomir Cenckiewicz złożył rezygnację ze stanowiska szefa BBN. W oświadczeniu opublikowanym na platformie X uzasadniał to „bezprawnymi działaniami rządu Donalda Tuska” i zapowiedział, że będzie wspierał Karola Nawrockiego „w całkiem nowej roli. Wydaje się całkiem prawdopodobne, że Cenckiewicz może w przyszłości objąć funkcję prezydenckiego doradcy. ”Prof. Sławomir Cenckiewicz wzmocni ofensywę Przemysława Czarnka przeciwko koalicji 13 grudnia" – podaje z kolei TV Republika.

Następcą Cenckiewicza w BBN ma zostać generał Andrzej Kowalski.

„Z drogi walki zejść nie zamierzam. Tym bardziej nie odchodzę w przekonaniu, że od teraz wszystko ulegnie nagle poprawie i rząd Tuska zacznie współpracować z Prezydentem RP i podległym mu BBN. Nie mam żadnych złudzeń, co do tego, że celem złych ludzi rządzących Polską jest delegitymizacja Prezydenta, ograniczenie jego kompetencji i ostatecznie – zniszczenie i „odwołanie” prezydentury Karola Nawrockiego.” – napisał m.in. Cenckiewicz w swym długim i utrzymanym w kwiecistym stylu oświadczeniu.

Pojawiły się tam również inne wątki o charakterze groźby. „Mam wiedzę i doświadczenie wyniesione z pełnionych urzędów i kampanii wyborczej 2024/2025 r., które pragnę przekazać prof. Czarnkowi jako kandydatowi na premiera RP. Powodzenie tej trudnej misji jest naszą racją stanu!” – oświadczył Cenckiewicz.

Rzecznik prezydenta Karola Nawrockiego Rafał Leśkiewicz potwierdził, że Sławomir Cenckiewicz będzie teraz przewodniczącym Rady Bezpieczeństwa i Obronności oraz doradcą prezydenta RP w sprawach bezpieczeństwa

Leśkiewicz pytany przez dziennikarzy o powody takiej decyzji odpowiedział: „Prof. Cenckiewicz podjął tę decyzję odpowiedzialnie, bo doskonale wie, że jako odpowiedzialny urzędnik RP nie może być pretekstem do bezprawnych działań rządzących wobec prezydenta i Kancelarii Prezydenta RP”.

Jaki jest kontekst?

Cenckiewicz nie ma uprawnień dostępu do informacji niejawnych. 15 kwietnia Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargi kasacyjne rządu w sprawie poświadczeń bezpieczeństwa Sławomira Cenckiewicza, a to oznacza, że ma on pełny dostęp do informacji niejawnych najwyższych kategorii, zarówno krajowych i międzynarodowych.

Uzasadnienie wyroku NSA nie będzie jawne, bo zawarte są w nim informacje wrażliwe, sam proces toczył się też w trybie tajnym.

Rzecznik Prasowy Ministra Koordynatora Służb Specjalnych Jacek Dobrzyński informował wtedy, że wyrok "zamyka etap sądowo-administracyjny sprawy”, ale nie oznacza wcale, że Sławomir Cenckiewicz automatycznie odzyskał dostęp do informacji niejawnych.

Przeczytaj także:

10:35 23-04-2026

Prawa autorskie: Fot. FADEL SENNA / AFPFot. FADEL SENNA / A...

Afera Zondacrypto. Ślady prowadzą do Dubaju

Jak podaje Rzeczpospolita, polski „król bitcoinów”, zanim zniknął, przetransferował udziały do trzech spółek w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. A Dubaj jest dziś głównym hubem dla brudnych interesów rosyjskich oligarchów

Co się wydarzyło

Jak ustaliła Rzeczpospolita, udziały w Zondacrypto (wcześniej BitBay) trafiły do trzech spółek w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. A te kontrolowane były z Luksembruga przez spółki należące do zaginionego „króla bitcoinów” Sylwestra Suszka. Ten sposób obrotu kapitałem nie jest przypadkowy. Pozwala ominąć międzynarodowe sankcje i inwestować nielegalnie pozyskane pieniądze. Ze spółek zakładanych na figurantów z ZEA, nieposiadających realnego dostępu do kont bankowych, korzystają m.in. rosyjscy oligarchowie. Według Rzeczpospolitej także przez Zondacrypto (wcześniej BitBay) płynął szeroki strumień brudnych pieniędzy pochodzących od mafii, przestępców, a rosyjskich ślad – o którym wcześniej mówił koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak – jest aż nadto czytelny.

Gdzie się podziały miliony z giełdy kryptowalut? Zaginiony w 2022 roku Sylwester Suszek ma być jedyną osobą, która ma dostęp do depozytu środków klientów. Chodzi o tzw. klucze prywatne do portfela zawierającego ok. 4,5 tys. bitcoinów (BTC). Środki te, warte ponad miliard złotych, od 2019 r. są nienaruszone. I rzekomo niedostępne, o czym mówił w ubiegłym tygodniu prezes Zondacrypto mec. Przemysław Kral. Kral apelował do zaginionego Suszka, aby przekazał klucze do aktywów. Bezskutecznie, bo służby podejrzewają, że Suszek został porwany (i mówiąc bardzo łagodnie – być może nigdy nie uda się go odnaleźć).

Manewr prezesa Zondacrypto udowodnił klientom, że od czterech lat firma, w którą wierzyli, funkcjowała bez dostępu do aktywów A ich inwestycje były wydmuszką. Według specjalistycznych portali informacje podane przez Krala to manipulacje – stary uśpiony portfel nie mógł bowiem pełnić roli portfela operacyjnego dużej giełdy kryptowalut.

Teraz zniknął również prezes Kral. Pożegnał się pracownikami firmy i stał się nieuchwytny. Jak informują media, Kral od ubiegłego roku posiadał paszport Izraela.

Jaki jest kontekst

Śledztwo w sprawie podejrzenia oszustwa prowadzi Prokuratura Regionalna w Katowicach. A politycy prześciagają się we wzajemnym oskarżaniu się o to, kto jest w tej sprawie winny zaniechań. Prawo i Sprawiedliwość próbuje obciążyć obecny rząd. Janusz Kowalski opublikował w sieci zdjęcie premeira Donalda Tuska z koszulką Lechii Gdańsk, na której widać logo Zondacrypto jako dowód na to, że „afera Zondacrypto to afera Tuska". I domagał się powołania komisji śledczej. Rafał Bochenek wnosił o odtajnienie grudniowego posiedzenia w sprawie rynku kryptowalut, sugerując, że materiał byłby kompromitujący dla obecnego rządu.

Koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak w Sejmie przekazał, że mamy do czynienia z piramidą finansową i ingerencją rosyjskich służb. Premier Donald Tusk ujawnił, że środki z Zondacrypto finansowały polską politykę, w tym: Instytut Polski Suwerennej Zbigniewa Ziobry, Fundację Dobry Rząd Przemysława Wiplera z Konfederacji oraz konferencję CPAC w Rzeszowie.

Giełdę kryptowalut uwiarygadniał za to prezes PKOl Jarosław Piesiewicz, który w październiku 2025 roku – mimo protestów części członków zarządu – uczynił Zondacrypto sponsorem generalnym polskich Olimpijczyków. Gdy okazało się, że co do funkcjonowania firmy są poważne wątpliwości, Piesiewicz wyszedł na konferencję prasową i ogłosił, że nie ma powodu, żeby zrywać umowę ze sponsorem. „Dopóki nasz sponsor wywiązuje się z warunków umowy, to jesteśmy zobligowani do dalszej współpracy. Zerwanie umowy wiąże się z zapłatą kary umownej, na którą PKOl nie stać” – stwierdził Piesiewicz. To tylko dostarczyło amunicji ministrowi sportu, który nie od dziś chce Piesiewicza odwołać z funkcji. Prezes PKOl mówi dziś, że sam stracił pieniądze na Zondacrypto, a jeśli nie dostanie kolejnej transzy pieniędzy do 30 kwietnie, dopiero wówczas zerwie umowę sponsorską.

W tle trwa też przepychanka o ustawę o rynku kryptoaktywów. Prezydent dwukrotnie zawetował rządową propozycję, wskazując na nadmierne regulacje. A Sejm dwukrotnie nie zdołał odrzucić prezydenckiego weta. Jak informuje nieoficjalnie Polsat News, teraz Pałac Prezydencki byłby gotowy poprzeć ustawę przygotowaną przez Polskę 2050. Przypomnijmy, że celem regulacji jest wdrożenie unijnego rozporządzenia MiCA (The Markets in Crypto-Assets Regulation). Nadzór nad rynkiem miałaby objąć Komisja Nadzoru Finansowego. Rząd oskarża prezydenta, że zablokował przepisy i to jego wina, że afera Zondacrypto wybuchła nam w rękach.

Jeśli chcecie lepiej zrozumieć, o co chodzi w tej aferze, przeczytajcie teksty Agaty Kołodziej w OKO.press:

Przeczytaj także: