Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Propozycję rozejmu Putin zgłosił w rozmowie telefonicznej z Trumpem. Ten pomysł poparł. Rosja boi się, że Ukraińcy naprawdę zagrożą skromnej defiladzie „zwycięstwa” na Placu Czerwonym
O półtoragodzinnej rozmowie telefonicznej Putin-Trump 29 kwietnia poinformował doradca Putina Uszakow. Rozmowa dotyczyła wojen, którą obaj prowadzą: w Ukrainie i w Iranie. Najważniejszym skutkiem rozmowy na krótką metę może być przymuszenie Ukrainy od powstrzymania się od ostrzału Moskwy w dniu defilady 9 maja.
Defilada ta będzie w tym roku mała i bez pokazu sprzętu właśnie z powodu zagrożenia ukraińskimi atakami. Atak na stolicę Rosji wydaje się prawdopodobny, bo takiego ataku nie było już od miesiąca.
Przeczytaj także:
Według Uszakowa Trump w rozmowie „pozytywnie ocenił rozejm wielkanocny ogłoszony niedawno przez Rosję”. „W związku z tym Władimir Putin poinformował swojego amerykańskiego odpowiednika o gotowości do ogłoszenia zawieszenia broni podczas obchodów Dnia Zwycięstwa”. A „Trump aktywnie poparł tę inicjatywę, podkreślając, że święto upamiętnia nasze wspólne zwycięstwo nad nazizmem w II wojnie światowej”.
Sam Trump później oświadczył, że to on zaproponował Putinowi ogłoszenie „małego rozejmu”, „bo to okropne, że tylu ludzi ginie”. „Czy on już to ogłosił?” – zapytał następnie prezydent USA podczas spotkania z astronautami misji Artemis w Gabinecie Owalnym.
Uzyskawszy wsparcie dla rozejmu na defiladę i poskarżywszy mu się na ataki Ukrainy na Rosję, Putin opowiadał następnie Trumpowi, że wygrywa na froncie i uzyska swoje cele w Ukrainie (nie są one jasno sformułowane). „Moskwa wolałaby, aby stało się to w drodze negocjacji”, jednak porozumienie polegać musi na tym, że Ukraina „zgodzi się na propozycje Rosji”. Na co Trump miał przyznać Putinowi rację, że wojnę przeciąga prezydent Zełenski, ale miał też Putina zapewnić, że „porozumienie w sprawie Ukrainy jest bliskie”
W sprawie Iranu Putin pochwalił Trumpa za jego rozejm, przestrzegł go przed lądową inwazją i przedstawił „szereg propozycji mających na celu rozwiązanie sporów wokół irańskiego programu nuklearnego”. Potwierdza to spekulacje, że Irańczycy zwrócili się do Rosji właśnie w tej sprawie, a inne kwestie konfliktu USA i Izraelem dyskutują z innymi pośrednikami. Moskwa nieustannie oferuje mediację w konflikcie, ale tę funkcję na razie pełni Pakistan.
Trump: „Powiedziałem mu [Putinowi], że zanim mi pomożecie, chcę zakończyć waszą wojnę”
Przeczytaj także:
Trump był jednak w sprawie swojej wojny równie optymistyczny jak Putin w sprawie swojej: „Trump przedstawił swoją ocenę wyników zakończonej fazy konfrontacji wojskowej, a także swoje poglądy na temat trudnej sytuacji, w jakiej obecnie znajduje się Iran i jego przywódcy” – powiedział Uszakow.
Na koniec panowie „serdecznie się pożegnali”. „Dobrze nam się rozmawiało, znam go od dawna” – powiedział dziennikarzom w Gabinecie Owalnym Trump.
O ile pierwsza rozmowa Trumpa z Putinem wywarła w 2025 r. wstrząsające wrażenie, to kolejne mają już cechy rytuału. Panowie się wspierają i zapewniają o sympatii, i o tym, że odnoszą sukcesy. Ostatnia taka rozmowa odbyła się 10 marca.
Przeczytaj także:
Ta dzisiejsza była szykowana od co najmniej kilku dni, bowiem Trump w wywiadzie dla Fox News powiedział trzy dni temu, że już z Putinem rozmawiał (!). Moskwa dementowała to z pewnym zdumieniem.
Dzisiejsza rozmowa jest jednak szczególna. Po raz pierwszy prezydenci są w bardzo poważnych tarapatach. Trump nie ma łatwego wyjścia z wojny z Iranem, a Putin ma coraz poważniejsze kłopoty w związku z najazdem na Ukrainę.
Jeśli chodzi o negocjacje pokojowe, to Rosjanie rozmawiają z Irańczykami, ale nie z Ukraińcami. Amerykanie natomiast nie prowadzą negocjacji z Irańczykami, ale rozmawiają z Ukraińcami. Przed tygodniem „New York Times” nawet doniósł, że ukraińscy negocjatorzy zaproponowali Trumpowi, iż część Donbasu mogą nazwać na jego cześć Donnylandem. Ale wcześniej Rosjanie muszą oddać okupowane tereny Ukrainy.
Problemem Rosji jest jednak to, że trójstronne rozmowy USA-Ukraina-Rosja się załamały. Negocjatorzy Trumpa zajęci są analizowaniem sytuacji z Iranem (do obu wojen Trump wysyła zięcia Kushnera i partnera biznesowego Witkoffa). Rosja nadal powtarza, że to nie szkodzi, bo przecież może zdobyć sobie w Ukrainie to, co chce, siłą. Tyle że brzmi to coraz mniej przekonująco: rosyjski front utknął, a wojna coraz mniej przypomina dawne wojny z cienką linią frontu i bezpiecznym zapleczem.
Jednocześnie możliwości Trumpa w sprawie Ukrainy są coraz słabsze: USA nie są już tam głównym rozgrywającym. To Rosja mogłaby Amerykanom pomóc troszkę ustabilizować ceny ropy rosnące po zablokowaniu Cieśniny Ormuz. Ale akurat Ukraińcy celnie atakują rosyjską infrastrukturę naftową, w tym porty na Bałtyku i Morzu Czarnym. Pożar w Tuapse ma katastrofalne rozmiary, a 29 kwietnia Ukraińcy trafili w instalacje naftowe na głębokim zapleczu Rosji: w Orsku i Permie.
Apel do Trumpa o poparcie idei rozejmu 9 maja jest aktem rozpaczliwym. Łatwiej Putinowi ogłaszać rozejmy z okazji świąt prawosławnych, bo te obchodzone są też w Ukrainie. 9 maja jednak nie jest ukraińskim świętem, a Putin nie może o rozejm poprosić prezydenta Zełenskiego, bo byłaby to dla niego wizerunkowa katastrofa.
Szuka więc pośrednika.
"Na razie nie zaplanowano żadnego połączenia telefonicznego między Trumpem a Zełenskim, ale może się to zmienić »w ciągu najbliższej minuty«” – Kyiv Independent cytuje źródło zbliżone do Biura Prezydenta.
Uwikłany w afery i gardzący bezpieczeństwem pieszych i kierowców poseł Łukasz Mejza przestał być członkiem klubu parlamentarnego PiS. Teraz może walczyć we freak fightach
Klub parlamentarny PiS usunął dziś ze swych szeregów posła Łukasza Mejzę. Poinformował o tym na platformie X rzecznik partii Rafał Bochenek.
Bochenek podkreślił też, że Mejza „członkiem partii nigdy nie był”. Nie zmienia to jednak faktu, że polityk ten został przez PiS przyjęty nawet do rządu (na stanowiska wiceministerialne w resortach kultury (sic!) i później sportu. W ostatnich wyborach startował zaś z list PiS do Sejmu na równi z członkami partii. Była to nagroda za lojalność wobec PiS w okresie rządów Zjednoczonej Prawicy.
Nie jest jasne, jaka dokładnie przyczyna przesądziła o usunięciu Mejzy z klubu PiS akurat teraz. Dwa dni temu polityk deklarował, że rozważa wzięcie udziału w walkach MMA w kategorii freak fight – co wzbudziło nieskrywany niesmak jego partyjnych kolegów. Nieco wcześniej Mejza został po raz kolejny zatrzymany przez policję za łamanie przepisów ruchu drogowego – tym razem jechał z prędkością 151 km/h po drodze ekspresowej. Według wyliczeń RMF FM i TVN24.pl Mejza uzbierał już nie mniej niż 168 punktów karnych za notoryczne łamanie przepisów na drogach, w tym za jazdę z prędkością blisko 200 km/h. Prawa jazdy nie stracił tylko dlatego, że chroni go przed tym... poselski immunitet.
W poprzedniej kadencji głosy m.in. Łukasza Mejzy były dla Jarosława Kaczyńskiego zabezpieczeniem przed ewentualnością zerwania koalicji rządzącej przez Zbigniewa Ziobrę i jego stronników.
Przeczytaj także:
PiS korzystał z usług Mejzy, mimo że był on uwikłany w wyjątkowo ostro ocenianą przez opinię publiczną aferę z oferowaniem przez niego i jego wspólników biznesowych osobom nieuleczalnie chorym i ich rodzinom bardzo kosztownych terapii o niepotwierdzonej skuteczności, które nie przeszły wystarczających badań klinicznych. Mejza robił to dla zysku.
Przeczytaj także:
Komisja Europejska wszczęła postępowanie przeciwko Polsce w sprawie Odry. Zarzuca polskim władzom, że nie podjęły wystarczających działań po katastrofie ekologicznej z 2022 roku i nie odbudowują ekosystemu rzeki.
Komisja Europejska ogłosiła dziś (29 kwietnia), że kieruje do Polski tzw. wezwanie do usunięcia uchybienia. To pierwszy etap unijnej procedury naruszeniowej, która może zakończyć się skierowaniem sprawy do Trybunału Sprawiedliwości UE. Wezwanie jest częścią cyklicznego przeglądu naruszeń prawa UE przez państwa członkowskie.
Bruksela zarzuca Polsce naruszenie kilku unijnych przepisów: ramowej dyrektywy wodnej, dyrektywy o emisjach przemysłowych oraz dyrektyw siedliskowej i ptasiej. Chodzi o ochronę wód, ograniczanie zanieczyszczeń przemysłowych oraz ochronę gatunków i siedlisk przyrodniczych.
Komisja wskazuje, że stan wód, siedlisk i gatunków w Polsce się pogarsza. Najbardziej widocznym przykładem była katastrofa na Odrze latem 2022 roku. Wtedy toksyczny zakwit tzw. złotych alg doprowadził do śmierci organizmów wodnych na odcinku 500 km rzeki. Z Odry wyłowiono wtedy ponad 360 ton martwych ryb.
Według Komisji głównymi przyczynami rozwoju złotych alg są wysokie zasolenie wody i wysokie stężenie składników odżywczych. Bruksela podkreśla, że Polska pozwalała na zrzuty słonych wód do rzeki, mimo że znany był ich negatywny wpływ na stan wód.
Problem nie zakończył się po 2022 roku. Latem 2024 roku w dorzeczu Odry ponownie znaleziono ponad 100 ton martwych ryb. Komisja wskazuje, że złote algi nadal występują w tym rejonie, a zasolenie wody pozostaje wysokie.
Polska ma teraz dwa miesiące na odpowiedź i usunięcie uchybień. Jeśli Komisja uzna odpowiedź za niewystarczającą, może przejść do kolejnego etapu procedury i wydać tzw. uzasadnioną opinię. Kolejnym krokiem byłoby pozwanie Polski przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości i ewentualnie kara finansowa, która może sięgać setek tysięcy euro dziennie.
Odra jest jedną z najważniejszych rzek Europy Środkowej. Ma znaczenie nie tylko dla transportu (choć nie tak istotne, jak jeszcze 20-30 lat temu), ale też dla bioróżnorodności pogranicza Polski i Niemiec, rybołówstwa, wody pitnej, rekreacji i turystyki.
Katastrofa z 2022 roku pokazała, jak wrażliwy jest ekosystem rzeki na zanieczyszczenia, zasolenie i wysokie temperatury. Komisja zarzuca Polsce, że działania po katastrofie były niewystarczające. Według Brukseli Polska nie odwróciła pogarszania się stanu wód i nie zapewniła ich dobrego stanu, czego wymagają unijne przepisy.
Komisja wskazuje też, że Polska nie podjęła koniecznych działań, aby odbudować chronione siedliska i gatunki występujące wzdłuż Odry, takie jak różanka i koza pospolita.
Bruksela zarzuca również Polsce, że plan gospodarowania wodami w dorzeczu Odry został przyjęty bez uwzględnienia katastrofy z 2022 roku i jej skutków. Według Komisji oznacza to także brak opartej na aktualnych danych oceny wpływu planu na obszary Natura 2000.
Pod koniec 2025 roku prezydent Karol Nawrocki zablokował utworzenie Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry, który – przynajmniej do pewnego stopnia – poprawiłby ochronę rzeki.
Przeczytaj także:
Fińska agencja rządowa opublikowała dokument przedstawiający hipotetyczny przebieg pełnoskalowej wojny obronnej z Rosją. Nie po to, by straszyć społeczeństwo, lecz by budować jego odporność na zagrożenie
Fińska Narodowa Agencja Rezerw Strategicznych opublikowała dokument zawierający przewidywania dotyczące ewentualnego przebiegu konfliktu z Rosją. Dokument skierowany jest przede wszystkim do przedsiębiorców i kadry zarządzającej działających na terenie Finlandii firm – i służy budowaniu odporności społeczeństwa na zagrożenie ze Wschodu. Autorzy dokumentu podkreślają, że nie jest on prognozą konkretnego przebiegu sytuacji wojennej, a raczej narzędziem pozwalającym orientować się w kolejnych fazach ewentualnego konfliktu zbrojnego – i w związanych z nimi wyzwaniach.
Zdaniem analityków fińskiej agencji rządowej ewentualny atak Rosji na Finlandię mógłby nastąpić dopiero po zakończeniu wojny w Ukrainie i jednocześnie w warunkach, w których USA kontynuują swój kurs zorientowany na odwracanie się od Europy i NATO. Dokument opisuje cztery fazy potencjalnego rozwoju konfliktu:
Finlandia jest jednym z najlepiej przygotowanych do obrony państw Europy. Fińska doktryna obronna stawia szczególny nacisk na obronę cywilną – co wielokrotnie opisywaliśmy już w OKO.press. Pod tym względem Finlandia stanowi wzór do naśladowania dla pozostałych państw bezpośrednio graniczących z Rosją i Białorusią – w tym oczywiście Polski.
Przeczytaj także:
Europa doświadcza coraz silniejszych skutków ocieplenia klimatu, od rekordowych fal upałów po kurczenie się lodowców, spadek pokrywy śnieżnej, susze, pożary i morskie fale upałów — wynika z raportu „European State of the Climate 2025”, przygotowanego przez Europejskie Centrum Prognoz Średnioterminowych (ECMWF) i Światową Organizację Meteorologiczną (WMO).
ECMWF i WMO opublikowały raport o stanie klimatu w Europie w 2025 roku. Według autorów Europa pozostaje najszybciej ocieplającym się kontynentem na świecie – temperatura naszego kontynentu rośnie ponad dwa razy szybciej niż globalna średnia.
W 2025 roku co najmniej 95 proc. terytorium Europy odnotowało ponadprzeciętnie wysokie temperatury roczne. W subarktycznej Fennoskandii — obejmującej północną Norwegię, Szwecję i Finlandię — wystąpiła rekordowa, trzytygodniowa fala upałów. Temperatury w pobliżu koła podbiegunowego i za nim przekraczały 30°C.
Raport wskazuje też na szybkie kurczenie się europejskiej pokrywy śnieżnej i lodowej. W marcu 2025 roku obszar pokryty śniegiem był o 31 proc. mniejszy od średniej. To trzeci najniższy wynik od początku pomiarów w 1983 roku. Lodowce we wszystkich regionach Europy straciły masę netto, a Grenlandia straciła 139 mld ton lodu.
W europejskim regionie oceanicznym odnotowano najwyższą w historii roczną temperaturę powierzchni morza. Morskie fale upałów objęły 86 proc. tego obszaru, a ponad jedna trzecia regionu doświadczyła warunków określonych jako „poważne” lub „ekstremalne”.
Rok 2025 przyniósł też rekordowe pożary. W Europie spłonęło około 1,03 mln hektarów, czyli obszar większy niż Cypr. Przepływy w 70 proc. europejskich rzek były poniżej średniej, a przez 11 miesięcy roku przepływy rzeczne w skali kontynentu pozostawały słabsze niż zwykle.
Raport pokazuje, że zmiany klimatu wpływają jednocześnie na zdrowie ludzi, zasoby wodne, rolnictwo, lasy, morza i różnorodność biologiczną. Autorzy wskazują, że ocieplenie najmocniej uderza także w regiony zimne, gdzie śnieg i lód pomagają odbijać promieniowanie słoneczne.
Średnia temperatura na świecie wzrosła już o blisko 1,5°C względem epoki przedprzemysłowej, przede wszystkim z powodu emisji gazów cieplarnianych związanych ze spalaniem węgla, ropy i gazu oraz zmian użytkowania ziemi, np. wylesiania. Dalszy wzrost temperatury zwiększa ryzyko częstszych i silniejszych fal upałów, susz, pożarów, gwałtownych opadów i podnoszenia się poziomu mórz.
Przekroczenie progu 2°C oznaczałoby znacznie większe zagrożenie dla ludzi, ekosystemów, produkcji żywności i infrastruktury niż przy ociepleniu ograniczonym do 1,5°C.
„Europa jest kontynentem, który ociepla się najszybciej, a skutki tego zjawiska są już poważne” — powiedział cytowany w komunikacie Florian Pappenberger, dyrektor generalny ECMWF. Z kolei Samantha Burgess z ECMWF podkreśliła, że zmiany klimatu „nie są zagrożeniem przyszłości, lecz naszą obecną rzeczywistością”.
Raport odnotowuje też wzrost znaczenia energii odnawialnej. W 2025 roku prawie połowa, 46,4 proc., energii elektrycznej w Europie pochodziła ze źródeł odnawialnych, a udział energii słonecznej wzrósł do rekordowych 12,5 proc.
Jednocześnie autorzy raportu ostrzegają, że działania adaptacyjne i ochrona przyrody muszą przyspieszyć, bo ekstremalne temperatury, susze, pożary i ocieplenie mórz coraz mocniej destabilizują ekosystemy.
Liczne zdarzenia ekstremalne w 2025 roku — w tym susze, pożary lasów oraz fale upałów na lądzie i morzu — uderzyły w różnorodność biologiczną w ekosystemach morskich i lądowych. Przyroda znajduje się też pod coraz większą presją z powodu kurczenia się i przesuwania siedlisk, zaburzeń cykli sezonowych wywołanych wyższymi temperaturami oraz zmian w opadach. UE zobowiązała się do odtworzenia co najmniej 20 proc. obszarów lądowych i morskich do 2030 roku oraz wszystkich ekosystemów wymagających interwencji do 2050 roku.
“Chociaż kroki te stanowią ważne działania, postępy w Europie muszą przyspieszyć, aby zrobić więcej i lepiej chronić przyrodę i różnorodność biologiczną” – wskazuje raport ECMWF i WMO.