Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Komisja Europejska dokładnie przyjrzy się zasadom współpracy pomiędzy USA a Ukrainą, które mogą stać w sprzeczności z regułami panującymi w UE.
UE weźmie pod lupę preferencyjne traktowanie amerykańskich przedsiębiorstw w Ukrainie, jeśli dojdzie do podpisania umowy surowcowej. Kijów negocjuje ją z Waszyngtonem od kilku tygodni. Ma ona dać wyłączny dostęp do złóż surowców krytycznych Stanom Zjednoczonym, co stoi w sprzeczności z zasadami jednolitego rynku Unii Europejskiej. Jej reguły zakładają, że kraje członkowskie mają równy dostęp do rynków innych członków Wspólnoty. Ukraina jest krajem stowarzyszonym z UE i złożyła wniosek o przyłączenie się do Unii, a umowa z USA może zaszkodzić procesowi akcesyjnemu.
„Przekazano, że taka umowa musiałaby zostać przeanalizowana z perspektywy stosunków między Ukrainą a UE, a zwłaszcza pod kątem negocjacji akcesyjnych” – mówiła w piątek na konferencji prasowej Paula Pinho, rzeczniczka Komisji Europejskiej.
To jednak wstępne ostrzeżenie, bo nadal nie wiemy, jaki będzie kształt dokumentu – zaznaczyła Pinho. „Nie możemy dokonać żadnej oceny, dopóki nie będzie konkretnej umowy z zapisami czarno na białym” – powiedziała Pinho.
Przecieki prasowe sugerują, że Amerykanie są bliscy wywalczenia wyłącznego dostępu do ukraińskich złóż litu czy kobaltu na wyjątkowo korzystnych zasadach. Umowa ma zakładać utworzenie funduszu inwestycyjnego z pięcioosobowym zarządem, w którym trzyosobową większość mieliby Amerykanie. Umowa ma obejmować nie tylko surowce krytyczne, ale i kontrolę nad kluczowymi portami, infrastrukturą drogową i kolejową, jak i wydobycie ropy i gazu. Inwestycje w te sektory nie musiałyby być realizowane przez fundusz, który jednak miałby pierwszeństwo wobec innych partnerów, z którymi chciałaby rozmawiać Ukraina. Wszystkie zyski z funduszu według nowego projektu umowy miałyby trafiać do USA.
Sceptycznie wobec nowego kształtu umowy wypowiedział się prezydent Wołodymyr Zełenski. Podkreślił, że rozmowy na jej temat cały czas trwają, a punkty porozumienia nie są jeszcze ustalone. Stwierdził, że Waszyngton nie może liczyć na „zwrot długu”, który Ukraina miałaby zaciągać w postaci pomocy humanitarnej i wojskowej.
„Jesteśmy wdzięczni za wsparcie, ale to nie jest kredyt i nie pozwolimy, by był tak traktowany” – mówił prezydent. – „Mamy konstytucję Ukrainy, która jasno określa, kto jest właścicielem złóż. Co więcej, konstytucja jasno określa, że naszym dążeniem jest członkostwo w Unii Europejska. Nic, co może zagrozić przystąpieniu Ukrainy do UE, nie może zostać zaakceptowane” – wyjaśniał Zełenski.
Umowa surowcowa była jedną z przyczyn awantury, do której doszło w Waszyngtonie podczas wizyty prezydenta Zełenskiego w Białym Domu. Wiceprezydent JD Vance zarzucił ukraińskiemu liderowi, że nie jest „wystarczająco wdzięczny”, co doprowadziło do ostrej wymiany zdań pomiędzy nim, prezydentem Donaldem Trumpem oraz Zełenskim. W efekcie prezydent Ukrainy opuścił Biały Dom nie podpisując umowy surowcowej.
Przeczytaj także: