Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Pani Sandra na osiedlu Maltańskim mieszka od urodzenia. Do dziś żyła tam z niepełnosprawnym synem. Kościół, do którego formalnie należy działka, sprzedał jednak całe osiedle Maltańskie deweloperowi. A ten dziś eksmitował kobietę. Sandry i jej syna bronił tłum aktywistów, których siłą policja wyprowadziła, wylegitymowała i skieruje do sądu wniosek o ukaranie.
„Nie możecie służyć Bogu i mamonie” – czytamy na t-shircie jednego z aktywistów, który w środę, 2 września, próbował uniemożliwić eksmisję Sandry Mayer i jej 15-letniego syna.
Kilkadziesiąt osób z samego rana pojawiło się na terenie działki, na której od trzydziestu lat mieszkała Sandra. Część z nich chwyciła się za ręce i w ten sposób próbowała uniemożliwić komornikowi wejście na teren posesji. Inni mieli ze sobą transparenty i bębny – bo akcja protestacyjna na poznańskim osiedlu Maltańskim trwa od lutego. Wykrzykiwali: „Hańba!”, „Mafia”, „Solidarność naszą siłą” i „na bruk w imię Boże”.
Komornik wezwał na miejsce policję. Jak mówi Andrzej Borowiak, rzecznik komendanta policji wojewódzkiej w Poznaniu, kilkudziesięciu funkcjonariuszy najpierw zaapelowało o rozejście się.
Potem policja siłą wyniosła 62 osoby z osiedla Maltańskiego. Każda z nich została wylegitymowana i jak potwierdza policja, wobec każdej z tych osób skieruje wniosek o ukaranie do sądu.
Obecni na miejscu dziennikarze skarżyli się, że policja uniemożliwiała im rejestrowanie działań. Na wskutek przepychanek, na teren osiedla wezwano karetkę pogotowia, bowiem dwie osoby wymagały pomocy medycznej. Jak podał TVN24, jedną z nich była Sandra, która miała zemdleć tuż po wyprowadzeniu jej z domu.
Na zdjęciu: pierwsza eksmisja na osiedlu Maltańskim z 12 sierpnia 2026 roku. Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl
Działania komornika na osiedlu dobiegły końca około 13. Pani Sandra została eksmitowana. Jak przekazała, najbliższe dni spędzi u bliskich. Kobieta odrzuciła propozycję, którą – jak czytamy w oświadczeniu – miało być roczne opłacenie pobytu w hotelu robotniczym.
Środowa eksmisja Sandry Mayer nie jest pierwszą, do jakiej dochodzi na osiedlu Maltańskim. Przedstawiciele Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów skomentowali, że eksmisje z osiedla Maltańskiego„urągają moralności i interesowi społecznemu”.
W poniedziałek Piotr Żytnicki i Mikołaj Woźniak z poznańskiej „Wyborczej” poinformowali, że Archidiecezja Poznańska, która przez lata była właścicielem gruntu i sprzedała go deweloperowi, pozwała 14-latkę i jej rodziców, mieszkańców osiedla. Ich rodzina mieszka tam od 1949 roku. Pozew dotyczy bezumownego korzystania z terenu, i jak podaje „Wyborcza” do sądu wpłynęło ok. 160 pozwów, w większości dotyczących wydania zajmowanych działek. Pełnomocnik kurii, Jacek Masiota, zapowiada złożenie kolejnych pozwów.
„By lepiej zrozumieć spór, trzeba cofnąć się do okresu PRL. Osiedle Maltańskie należące do Archidiecezji Poznańskiej zostały zabrane Kościołowi przez komunistów po II wojnie światowej. Z czasem na tamtejszych ogródkach działkowych zaczęły osiedlać się całe rodziny” – podaje kontekst poznański oddział TVP Info.
Po upadku komunizmu poznańska kuria upomniała się o swoje tereny i formalnie odzyskała je w 1994 roku. Ludzie jednak mieszkali tam nadal. W szczytowym okresie było to nawet tysiąc osób. Domy się rozrastały, ludzie formalnie meldowali się na terenie ogródków. Przez lata i kolejne pokolenia myśleli, że to ich dom – choć co miesiąc kościołowi płacili za dzierżawę terenu. Jak informuje „Wyborcza”, było to kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Niedużo, bo były to grunty orne.
Sytuacja zmieniła się jednak, gdy na wskutek zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego teren osiedla oznaczono jako mieszkalny. Wartość ziemi wzrosła, a kościół zaczął szukać kupca. W styczniu teren kupiła spółka deweloperka JHM Development. „Sprzedali parafian za 421 milionów” – grzmią dziś na Maltańskim, bowiem za tyle działkę sprzedano. Mają tu powstać bloki – ale najpierw domy trzeba zrównać z ziemią.
Część wyprowadziła się dobrowolnie, inni nie chcą opuszczać miejsca, w którym spędzili całe życie. W sierpniu doszło do pierwszej eksmisji, a komornik sukcesywnie zgłasza się do kolejnych mieszkańców.
Przeczytaj także:
Przeczytaj także: