Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Pomimo sprzeciwu takich krajów jak Polska, Włochy, Hiszpania czy Rumunia irlandzka prezydencja proponuje budżet UE mniejszy o 141 mld euro od propozycji Komisji Europejskiej. Kompromis może być jednak trudniejszy do przełknięcia dla płatników netto, a nie zwolenników spójności.
Irlandzka prezydencja w Radzie UE przedstawiła w sobotę 10 października nową, konkurencyjną wobec Komisji Europejskiej propozycję wieloletniego budżetu UE na lata 2028-2034. To propozycja kompromisowa, która powstała po kilkumiesięcznych konsultacjach ze wszystkimi państwami członkowskimi.
Prezydencja proponuje, by nowy wieloletni budżet UE był o 141 mld euro, czyli 8 proc. mniejszy niż to, co zaproponowała Komisja Europejska. Tym samym stanowiłby 1,16 proc. dochodu narodowego brutto UE, a nie 1,35 proc. DNB, jak proponowała KE. Jednocześnie budżet pozostawałby wciąż wyraźnie większy niż obecne wieloletnie ramy finansowe na lata 2021-2027 – o 30 proc.
Proponowane cięcia miałyby dotyczyć m.in. polityki spójności i rolnictwa (o 3 proc.), konkurencyjności i bezpieczeństwa (o 13 proc.), działań zewnętrznych UE (o 17 proc.) oraz kosztów administracji (o 8,8 proc.). Jednocześnie wszystkie te obszary budżetu byłyby ostatecznie większe niż w obecnym budżecie na lata 2021-2027, odpowiednio po 11 proc. (spójność i rolnictwo), 106 proc. (konkurencyjność i bezpieczeństwo), 31 proc. (polityka zagraniczna UE) i 12 proc. (koszty administracyjne).
Propozycja przewiduje także zmiany w systemie tzw. nowych zasobów własnych, czyli stałych źródeł dochodów budżetu UE, w tym stopniowe wprowadzanie wpływów z systemu handlu emisjami ETS. Irlandzka prezydencja proponuje, by dochody własne budżetu zwiększyć o 55 mld euro, a nie 68 mld euro, jak proponowała Komisja.
„Przedstawiona dziś propozycja negocjacyjna nie jest ostatecznym rozstrzygnięciem. Wiemy, że na tym etapie procesu żadna propozycja nie będzie w stanie spełnić wszystkich oczekiwań wszystkich stron (…) Ma się ona jednak stać impulsem do przyspieszenia negocjacji i doprowadzenia ich do końca” – mówił w sobotę 10 października Thomas Byrne, irlandzki minister spraw zagranicznych i obrony.
Zmniejszenie wielkości całego budżetu było do przewidzenia, gdyż tego oczekiwali najwięksi płatnicy do budżetu UE – Niemcy, Holandia, Austria, Dania, Szwecja i Finlandia, które wspólnie finansują ok. 40 proc. budżetu UE. Ale propozycja irlandzkiej prezydencji zakłada cięcie mniejsze, niż proponowały te państwa. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz mówił w czerwcu 2026 r. że Berlin chce zmniejszenia unijnego budżetu aż o 400 mld euro. Wielkością kompromisową miał być budżet mniejszy o 200 mld euro.
Jednocześnie państwa te domagały się zmniejszenia puli środków na tradycyjne obszary budżetu – politykę spójności i wspólną politykę rolną, a zwiększenia puli środków na inwestycje w konkurencyjność, w tym innowacje, badania i rozwój. W tej kwestii irlandzka propozycja raczej nie zadowoli płatników netto: tzw. koperty narodowe obejmujące przede wszystkim spójność i rolnictwo miałyby się zmniejszyć jedynie o 3 proc., podczas gdy pula środków na konkurencyjność maleje o 13 proc., choć i tak pozostaje dwukrotnie większa wobec obecnego budżetu.
Wygląda więc na to, że z irlandzkiej propozycji bardziej zadowoleni będą tzw. przyjaciele spójności, czyli te państwa, które nie chciały zmniejszenia kopert narodowych. Są to: Bułgaria, Chorwacja, Cypr, Czechy, Estonia, Grecja, Węgry, Włochy, Łotwa, Litwa, Malta, Polska, Portugalia, Rumunia, Słowacja, Słowenia i Hiszpania. Państwa te otrzymują duże środki z unijnego budżetu na politykę spójności i WPR i sprzeciwiają się zmniejszeniu finansowania tej pozycji w nowym budżecie.
Z irlandzkiej propozycji dość zadowolona jest Polska. Jak mówił RMF MF wiceminister do spraw europejskich Ignacy Niemczycki, Polska w propozycji prezydencji irlandzkiej dalej pozostaje z największą kopertą narodową – 123 mld euro. „Ta koperta w ogóle nie uległa żadnym zmianom w porównaniu do propozycji Komisji Europejskiej i w tym sensie to jest bardzo dobra wiadomość” – powiedział.
Jednocześnie Niemczycki podkreślił, że zmniejszanie całego budżetu nie odpowiada ambicjom Unii Europejskiej oraz że zastrzeżenia Warszawy wciąż budzi propozycja dotycząca nowych źródeł dochodów unijnego budżetu, zwłaszcza przekazywania do niego części wpływów z systemu handlu uprawnieniami do emisji CO₂ (ETS).
„Prezydencja wyszła z pewną propozycją, która byłaby dla nas korzystniejsza finansowo, ale nadal nie jesteśmy w tym miejscu, w którym chcielibyśmy być w sprawie właśnie ETS-u jako zasobu własnego” – zaznaczył Niemczycki.
Przygotowana przez irlandzką prezydencję propozycja budżetu to tzw. nego box, czyli stanowisko negocjacyjne państw członkowskich do negocjacji nowego budżetu z Komisją Europejską i Parlamentem Europejskim. Pierwotna propozycja Komisji Europejskiej zakładała budżet o wielkości 1,35 proc. dochodu narodowego brutto państw członkowskich. Parlament Europejski chce jeszcze większej unijnej kasy, bo zdaniem parlamentarzystów rosnące wyzwania wymagają większych możliwości finansowych UE.
Dlatego też główni sprawozdawcy PE ds. nowego wieloletniego budżetu stanowczo odrzucają propozycję negocjacyjną Rady.
"Propozycja irlandzkiej prezydencji nie może być punktem wyjścia do porozumienia. Zmniejszenie budżetu o 8 proc. w stosunku do propozycji Komisji Europejskiej, która i tak zakłada jedynie utrzymanie budżetu na poziomie obecnego okresu, oznaczałaby osłabienie naszej zdolności do działania właśnie w momencie, gdy od Europy oczekuje się większego zaangażowania w konkurencyjność, obronność i bezpieczeństwo” – powiedział Siegfried Mureșan, główny sprawozdawca budżetu, europoseł z Europejskiej Partii Ludowej z Rumunii.
Przeczytaj także: