Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Według sondaży największe szanse na zwycięstwo ma obecna prezydent Iliana Jotowa, sojuszniczka premiera Rumena Radewa.
Lokale wyborcze otwarto o godz. 7 czasu lokalnego (6:00 czasu polskiego). Wybory odbywają się dziewięć miesięcy po ustąpieniu Rumena Radewa, który był prezydentem od 2017 r. Zrezygnował ze stanowiska i postanowił wystartować w wyborach parlamentarnych. W kwietniu te wybory wygrał i został premierem, a na fotelu prezydenta zastąpiła go Iliana Jotowa, wcześniej wiceprezydentka.
Dziś jest faworytką w wyborach prezydenckich. Jej największym rywalem jest Andrej Giurow, wspierany przez opozycję, który zasiadał na czele rządu technicznego od lutego do maja 2026.
W Bułgarii prezydent jest wybierany na pięcioletnią kadencję. Wyborcy oddają głos nie tylko na kandydata prezydenckiego, ale również na jego zastępcę. Dziś na kartach wyborczych znajdą 27 takich par. Do głosowania uprawnionych jest około 6,5 mln obywateli. To mniej więcej tyle, ile wynosi populacja kraju, wliczając dzieci. Spis wyborców uwzględnia jednak liczną emigrację. MSZ szacowało w 2023 roku, że poza krajem żyje ponad 2,8 mln Bułgarów.
Jeśli żaden z kandydatów nie osiągnie poparcia wyższego niż 50 proc., 1 listopada odbędzie się druga tura wyborów.
Głosowanie potrwa do godz. 20.
W kwietniu przyśpieszone wybory w Bułgarii, ósme w ciągu pięciu lat, wygrała lewicowa koalicja Postępowa Bułgaria, kierowana przez byłego prezydenta kraju Rumana Radewa. Dało to nadzieję na wyczekiwaną stabilizację w kraju, ale jednocześnie pojawiły się obawy o politykę Bułgarii wobec Rosji.
„Progresywna Bułgaria nie jest do końca partią lewicową w europejskim rozumieniu. To bardziej rodzaj lewicy populistyczno-narodowej, powiązanej ze środowiskami postsowieckimi" – pisał w OKO.press Paweł Jędral. Radew unikał otwartej krytyki pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę i sprzeciwiał się militarnemu wsparciu Sofii dla Kijowa.
„Radew jak na standardy europejskie może być uznawany za polityka prorosyjskiego. Jak na Bułgarię jest umiarkowanie prorosyjski. Nie traktuje Moskwy jako wroga. Mówi o tym, że powinno się wrócić do bliższej współpracy z Moskwą. Bułgarzy mają tradycyjny sentyment do Rosji, carska Rosja miała istotną rolę w walce o niepodległość Bułgarii z Imperium Osmańskim" – mówił OKO.press analityk Ośrodka Studiów Wschodnich Jan Nowinowski.
Jotowa zastąpiła Radewa na stanowisku prezydenta, a w wyborach prezydenckich startuje z poparciem Radewa. Dlatego wśród komentatorów pojawiają się pytania o jej postawę wobec Rosji.
Jak zauważa Reuters, głosowanie nabrało dodatkowego znaczenia po serii ataków dronów na statki handlowe u wybrzeży Morza Czarnego w Bułgarii, w których zginęło prawdopodobnie około dwudziestu marynarzy. Bułgaria nie zdecydowała się na bezpośrednie oskarżenie Rosji o przeprowadzenie ataków. Zarówno Jotowa, jak i Giurow potępili ataki, ale różni ich podejście do wojny w Ukrainie.
Giurow, który cieszy się poparciem prozachodnich partii reformatorskich, od dawna deklaruje poparcie dla Ukrainy. W trakcie swojej kadencji jako szef rządu technicznego podpisał z Kijowem umowę o współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa.
Iliana Jotowa przyjmuje neutralne stanowisko i opowiada się za dyplomatycznym zakończeniem wojny.
Przeczytaj także: