Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„Każdy, kto zabierze głos w szkodliwej dyskusji, niezależnie od zasług i pozycji, zostanie zawieszony w prawach członka PiS” – przekazał prezes partii Jarosław Kaczyński.
„W związku z ostatnimi publicznymi wypowiedziami niektórych członków PiS informuję, iż każdy, kto zabierze w tej szkodliwej dyskusji głos, niezależnie od zasług i partyjnej pozycji, zostanie zawieszony w prawach członka PiS, co będzie miało oczywisty wpływ także na jego polityczną przyszłość” – napisał Kaczyński w piątek na platformie X. Dodał, że takie zachowania „skrajnie szkodzą Polsce i PiS”.
Słowa Jarosława Kaczyńskiego doprecyzował później Rafał Bochenek, który był pytany przez PAP czy chodzi o wymianę zdań między byłym wicemarszałkiem Sejmu Ryszardem Terleckim a posłem PiS Sebastianem Kaletą, która wywołała w mediach szeroką dyskusję z zaangażowaniem wielu innych polityków PiS.
Bochenek potwierdził i podkreślił, że od tego momentu parlamentarzystów PiS obowiązuje zakaz komentowania tej sprawy.
Jarosław Kaczyński odniósł się do wtorkowej sytuacji w Sejmie. Tego dnia Ryszard Terlecki odpowiadał na pytanie dziennikarza TVN24, czy odebrałby wynagrodzenie byłemu ministrowi sprawiedliwości i posłowi PiS Zbigniewowi Ziobrze za jego nieobecność na posiedzeniach. „No, jak nie przychodzi, to trudno” — odpowiedział Terlecki. Zapytany wprost, czy w takim razie Ziobrze należałoby obniżyć uposażenie i dietę, przyznał, że „nie wie, jak to jest w przepisach”.
W tym momencie do rozmowy włączył się Sebastian Kaleta, wcześniej związany z Suwerenną Polską, partią Ziobry. Zasugerował Terleckiemu, by nie zabierał głosu w tej sprawie. Podkreślił, że Ziobro jest jego zdaniem obiektem represji politycznych i że właśnie z tego powodu nie uczestniczy w pracach Sejmu, ale wciąż powinien otrzymywać uposażenie i dietę.
Terlecki był pytany przez TVN 24 o słowa Kalety na swój temat. Jego odpowiedź była krótka: „Gów*******a”. Dopytywany, czy podobało mu się zachowanie Kalety, odparł, że „nie bardzo”. „Nie każdy jest dobrze wychowany” – dodał Terlecki, zapewnił przy tym, że mu wybacza.
W piątek 13 lutego sytuację na X komentowali politycy PiS – zarówno ze środowiska Ziobry, jak i byłego premiera Mateusza Morawieckiego, którego Terlecki jest zwolennikiem. Sam Kaleta napisał w piątek, że nie zamierza odpowiadać Terleckiemu. „Wolę, aby obrażał mnie, a nie ministra Ziobro” – dodał.
Jak pisał dziennikarz „Newsweeka” Jacek Gądek, w grudniu 2025 roku Terlecki rzucił, że sprawa Ziobry „topi PiS”. To ziobrystów wkurzyło.
Sytuacja, w której to młody poseł (Kaleta ma 33 lata) poucza drugiego, bardziej doświadczonego posła Terleckiego wymknęła się spod kontroli i odsłoniła wojnę frakcji w PiS. Ale ta walka nie jest w obronie Ziobry. Jak wskazuje Gądek, w PiS jego pozycja dziś jest słaba i mało kto chce za niego umierać politycznie.
Wielu polityków Prawa i Sprawiedliwości ma po prostu dość Ryszarda Terleckiego, który jako szef klubu trzymał partię twardą ręką i nie wszystkim to pasowało.
Atak na Terleckiego to element wewnętrznej rozgrywki w PiS. Tzw. „maślarze” ścierają się z ludźmi Mateusza Morawieckiego. Uderzając w Terleckiego, uderzają pośrednio w byłego premiera, bo Terlecki jest jednym z jego sojuszników. Obok Piotra Glińskiego należy do najtwardszych obrońców Morawieckiego w partii.
„Maślarze” – jak pisze Gądek – to pogardliwe określenie sojuszu Tobiasza Bocheńskiego, Patryka Jakiego, Przemysława Czarnka i Jacka Sasina, ukute przez „harcerzy”, czyli frakcję Morawieckiego.
Przeczytaj także: