0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Foto Frederic J. BROWN / AFPFoto Frederic J. BRO...

Dzień na żywo. Netanjahu przed Kongresem. Protesty w USA

Na żywo

Poniedziałek 22 lipca był najgorętszym dniem na świecie w historii pomiarów. Emanuel Macron opóźnia powołanie nowego rządu na „po olimpiadzie”

Google News

13:37 28-06-2024

Prawa autorskie: Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.plFot. Kuba Atys / Age...

Michał Woś stracił immunitet. Jest decyzja Sejmu

Sejm podjął uchwałę, która pozbawiła immunitetu poselskiego Michała Wosia z Suwerennej Polski. Prokuratura będzie mogła przedstawić mu zarzuty

Sejm przyjął dziś rano uchwałę o wyrażeniu zgody na pociągniecie do odpowiedzialności karnej Michała Wosia, członka Suwerennej Polski. Tym samym Woś stracił chroniący go przed wymiarem sprawiedliwości poselski immunitet. O zgodę Sejmu na postawienie Wosiowi zarzutów karnych zawnioskował 28 maja 2024 Prokurator Generalny Adam Bodnar.

To efekt śledztwa, jakie ws. Funduszu Sprawiedliwości prowadzi od lutego 2024 Prokuratura Krajowa. Śledczy badają, czy partia byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry – Suwerenna Polska – w nieuprawniony sposób obracała pieniędzmi z Funduszu. Wśród osób, które objęło śledztwo, znalazł się m.in. Michał Woś, wiceminister sprawiedliwości i minister środowiska w ostatnich rządach PiS.

Prokuratura zamierza postawić Wosiowi zarzuty z art. 231 par. 1 i 2 kodeksu karnego – czyli nadużycia władzy funkcjonariusza publicznego – oraz 296 par. 3 kk – czyli wyrządzenia Skarbowi Państwa szkody majątkowej „w wielkich rozmiarach”.

Bo, jak twierdzą śledczy, w czasie gdy był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości (lata 2017-2018) i odpowiadał za Fundusz Sprawiedliwości, przekazał Centralnemu Biuru Antykorupcyjnemu 25 mln zł z Funduszu na zakup oprogramowania szpiegowskiego Pegasus. Wiedział przy tym, że CBA „nie spełniała warunków do uzyskania takiego wsparcia finansowego z tego źródła”. Wg prokuratury Woś działał w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz „wspólnie i w porozumieniu z innymi ustalonymi osobami”.

Za uchyleniem Wosiowi immunitetu głosowała dziś cała koalicja 15 października (240 osób), przeciwko były klub PiS, koło Kukiz'15 i ośmiu członków Konfederacji (łącznie 192 osoby). Siedmioro członków Konfederacji wstrzymało się od głosu.

08:39 28-06-2024

Prawa autorskie: Fot . Kuba Atys / Agencja Wyborcza.plFot . Kuba Atys / Ag...

Tusk o związkach partnerskich: To ma być krok w dobrą stronę, ale nie zagwarantuję, jak zagłosuje PSL

„Chciałbym, żeby przepisy były wystarczająco ambitne, żeby ludzie poczuli, że to zmiana w dobrą stronę” – mówił premier Donald Tusk pytany o ustawę o związkach partnerskich. Potwierdził, że projekt będzie rządowy i będzie efektem kompromisu pomiędzy koalicjantami

Podczas briefingu prasowego w Brukseli premier Donald Tusk został zapytany przez dziennikarzy, czy uda się dziś, w piątek 28 czerwca, podjąć ostateczną decyzję dotyczącą kształtu ustawy o związkach partnerskich.

„Ja mam tu dość trudną rolę” – odpowiedział szef rządu. „Chciałbym, aby zapisy znalazły swój dobry finał, żeby nie były bardzo postępowe w sensie rewolucji obyczajowej — rozumiem poglądy różnych ludzi — ale żeby były wystarczająco ambitne, żeby ludzie poczuli, że to zmiana w dobrą stronę” – stwierdził Tusk.

Dodał, że to miałby być krok w stronę pełni praw dla wszystkich ludzi — tak jak jest to uregulowane np. w Belgii.

„Będę namawiał jeszcze dziś, żeby niezależnie od różnic między Lewicą a PSL-em, bo tu jest głównie napięcie, rząd wziął na siebie ciężar, obowiązek złożenia projektu. To da większe szanse, żeby zbudować większość w Sejmie” – zadeklarował Tusk.

Przysposobienie dzieci? Raczej nie

Pytany o przysposobienie dzieci w parach jednopłciowych, tzw. adopcja wewnętrzna, stwierdził, że od początku było wiadomo, że PSL będzie kategorycznie „przeciwko”, a temat budzi emocje i niepokoje nie tylko wśród ludowców.

Dodał, że najważniejsze to zrobić poważny krok, aby doszło w Polsce do „odczuwalnych zmian”.

„Ale nie wiem, jak na końcu będzie wyglądało głosowanie. Mogę ręczyć, że Koalicja Obywatelska będzie zdyscyplinowana. Nie wiem, jak skończy się debata w PSL” – stwierdził premier.

O roli premiera w negocjacjach pisaliśmy więcej tutaj:

Przeczytaj także:

08:09 28-06-2024

Prawa autorskie: Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plFot. Slawomir Kamins...

Co z ustawą o związkach partnerskich?

Szef komitetu stałego Rady Ministrów twierdzi, że w ustawie o związkach partnerskich nie będzie zapisu o możliwości przysposobienia dzieci, ale znajdzie się inne rozwiązanie prawne, które zabezpieczy sytuację tęczowych rodzin

Ważą się losy ustawy o związkach partnerskich. O trwających dyskusjach w rządzącej koalicji mówił w piątek rano na antenie TVN24 Maciej Berek, szef komitetu stałego Rady Ministrów. Powtórzył to, co wiemy od wielu tygodni: PSL ma poważne zastrzeżenia, a ministra równości Katarzyna Kotula próbuje ugrać, jak najwięcej z postulatów społeczności LGBT+.

„Myślę, że taktyka »zróbmy to, co jest realne, uzyskajmy większość dla tego projektu« jest dobrą taktyką. Rząd pokaże, że jest gotowy na wprowadzenie tych nowoczesnych, oczekiwanych rozwiązań. Nawet jeżeli pewnym kosztem jest to, że może on nie spełnia wszystkich oczekiwań, ale niech spełnia przynajmniej te podstawowe” – stwierdził Berek.

To niemal pewne, że w projekcie nie znajdzie się najbardziej oprotestowany przez PSL zapis o przysposobieniu wewnętrznym. Nie chodzi o adopcję zewnętrzną, ale uzyskanie praw rodzicielskich wobec biologicznego dziecka partnera lub partnerki.

Berek stwierdził, że w ustawie znajdą się jednak praktycznie przepisy, które ułatwią wspólną opiekę nad dzieckiem.

„Jeżeli dziecko trafi do szpitala albo w szkole zdarzy się wypadek, trzeba podjąć decyzję o tym, że ma być operacja. Dzisiaj ktoś, kto żyje na co dzień z tym dzieckiem, zajmuje się nim, opiekuje się nim, jest dla niego jak rodzic, w świetle prawa jest osobą obcą” – mówił Maciej Berek.

Nie będzie to jednak „pełen stosunek prawny”.

„Chodzi o to, żeby osoby, które tworzą faktyczną rodzinę, mogły być przez prawo w ten sposób rozpoznawane. I taki zapis będzie w tej ustawie” – tłumaczył.

Dodał, że „to dotyczy spraw z obszaru medycyny, oświaty, prawa podatkowego”.

Przeczytaj także:

Techniczne związki partnerskie?

Ale PSL chce też symbolicznie oddzielić małżeństwo od związku partnerskiego: nie zgadza się na wspólne nazwisko i uroczystą ceremonię przed Urzędem Stanu Cywilnego.

Mówił o tym wyraźnie w piątek 28 czerwca na antenie „Jedynki” Polskiego Radia wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.

„My mówimy wprost – ułatwianie życia tak, sprawa zrównania związków homoseksualnych ze statusem małżeństwa czy związków partnerskich ze statusem małżeństwa, bo to dotyczy też związków heteroseksualnych – nie; i przysposabianie, adopcja dzieci – nie” – stwierdził lider ludowców.

Przeczytaj także:

PSL nie zadeklaruje też klubowego poparcia dla projektu. Na okrojoną wersję ustawy o związkach partnerskich zgodzi się połowa posłów i posłanek, dyscypliny w sejmowym głosowaniu nie będzie.

Ministra Katarzyna Kotula twierdzi, że piłka wciąż jest w grze, a ostateczne decyzje co do kształtu projektu nie zapadły.

Berek pytany o to, kiedy projekt ustawy trafi do Sejmu, odpowiedział, że po wakacjach. „Praca w sensie formalnym ruszyła, potrzebujemy pewnie z miesiąc, żeby przeprowadzić konsultacje, drugi miesiąc, żeby przejść przez procedury rządowe. Spodziewałbym się, że po wakacjach w tym znaczeniu szkolnym, czyli gdzieś około września, ten projekt ma szansę się pojawić w Sejmie”.

06:42 28-06-2024

Prawa autorskie: ANDREW CABALLERO-REYNOLDS / AFP)ANDREW CABALLERO-REY...

Po debacie Trump-Biden. Kto wygrał?

Jak pierwszą debatę prezydencką w USA oceniają amerykańskie media?

O 3 nad ranem czasu polskiego w USA odbyła się, organizowana przez CNN, pierwsza debata prezydencka, w której zmierzyli się urzędujący prezydent Joe Biden i były prezydent (2016-2020) Donald Trump. Jak im poszło?

"Prezydent Biden zgodził się na debatę na prawie dwa miesiące przed formalną nominacją, bo miał nadzieję na nabranie rozpędu w walce o reelekcję. Zamiast tego, jego chaotyczny i chaotyczny występ w czwartkowy wieczór wywołał falę paniki wśród Demokratów i wznowił dyskusję na temat tego, czy w ogóle powinien być nominowany.

W ciągu 90 minut pan Biden z zachrypniętym głosem z trudem wygłaszał swoje kwestie i przeciwstawiał się ostremu, choć nieuczciwemu byłemu prezydentowi Donaldowi J. Trumpowi, budząc wątpliwości co do zdolności urzędującego prezydenta do prowadzenia energicznej i konkurencyjnej kampanii na cztery miesiące przed wyborami. Zamiast rozwiewać obawy dotyczące swojego wieku, 81-letni pan Biden uczynił z tego główną kwestię" – pisze Peter Baker w The New York Times.

Baker przytoczył słowo „katastrofa”, które miało paść po tym, jak grupa Demokratów wspólnie obejrzała debatę. „Czy mamy czas, aby umieścić tam kogoś innego?” – zapytał Mark Buell, ważny darczyńca pana Bidena i Partii Demokratycznej

2/3 badanych przez w CNN, zapytanych o to, kto wygrał debatę, wskazało Donalda Trumpa.

Helen Coster, Steve Holland, Joseph Ax w Agencji Reuters piszą: "Debata odbyła się w sytuacji głębokiej polaryzacji i dużego niepokoju wyborców o stan amerykańskiej polityki. Dwie trzecie wyborców stwierdziło w majowym sondażu Reuters/Ipsos, że obawiają się przemocy po wyborach, prawie cztery lata po tym, jak tłum zwolenników Trumpa szturmował Kapitol.

Trump wszedł na scenę jako przestępca, który wciąż stoi przed trzema sprawami karnych, w tym za swoje wysiłki na rzecz unieważnienia wyborów w 2020 roku. Były prezydent, który uparcie twierdzi, że jego porażka była wynikiem oszustwa, zasugerował, że ukarze swoich wrogów politycznych, jeśli powróci do władzy. Ale będzie musiał przekonać niezdecydowanych wyborców, że nie stanowi śmiertelnego zagrożenia dla demokracji, jak zapewnia Biden.

Wyzwaniem dla Bidena było pokazanie siły po miesiącach republikańskich zapewnień, że jego zdolności stępiły się z wiekiem.

Podczas gdy krajowe sondaże wskazują na remis, Biden pozostaje w tyle za Trumpem w sondażach większości stanów, które tradycyjnie decydują o wyborach prezydenckich. W tym miesiącu stracił przewagę finansową nad Trumpem, którego wpływy ze zbiórek wzrosły po tym, jak został skazany za próbę zatuszowania ukrytych płatności dla gwiazdy porno Stormy Daniels.

Ani Biden, ani Trump nie cieszą się popularnością, a wielu Amerykanów pozostaje głęboko ambiwalentnych co do swoich wyborów. Według najnowszego sondażu Reuters/Ipsos, około jedna piąta wyborców twierdzi, że nie wybrała jeszcze kandydata, skłania się ku kandydatowi trzeciej strony lub może wstrzymać się z wyborem".

W analizie w CNN zwrócono uwagę na dobre momenty Bidena. Oraz na takie, które powinny być dobre, ale nie były: „Prezydent przypomniał, o czym pisał The Atlantic w 2020 r., że Trump odniósł się do amerykańskich żołnierzy poległych na wojnie jako ”frajerów„ i ”przegranych". Przywołał swojego syna Beau, który zmarł na raka mózgu po roku spędzonym w Iraku, gdzie był narażony na toksyczne opary. >>Mój syn nie był frajerem. Ty jesteś frajerem. Ty jesteś przegrany<< – powiedział Biden.

W debacie zdominowanej przez dyskusje na temat gospodarki, inflacji, imigracji i polityki zagranicznej, aborcja powinna być najmocniejszym tematem Bidena. Sąd Najwyższy USA przyznał zwolennikom praw aborcyjnych dwa zwycięstwa w tym miesiącu, a wyborcy Demokratów wciąż są zmotywowani gniewem z powodu obalenia Roe przeciwko Wade.

Zamiast tego był to jeden z jego najgorszych momentów tego wieczoru. Biden z trudem wyjaśnił stanowisko swojej partii w sprawie aborcji, gawędził, czasami wydawał się zdezorientowany i bez pytania dał Trumpowi możliwość przywołania przestępstw popełnionych przez migrantów przeciwko Amerykanom".

W The New York Times w artykule pod znaczącym tytułem „Prezydencie Biden, widziałem już dość” Nicholas Kristof pisze:

"Prezydent Biden jest dobrym człowiekiem, który zakończył długą karierę w służbie publicznej udaną kadencją prezydencką. Mam jednak nadzieję, że przeanalizuje swój czwartkowy występ w debacie i wycofa się z wyścigu, rzucając wybór kandydata Demokratów na sierpniową konwencję.

Uważam, że jednym z niebezpieczeństw, przed którymi stoi ten kraj, jest ryzyko zwycięstwa Donalda Trumpa. Po debacie trudno oprzeć się wrażeniu, że

pozostanie Bidena w wyścigu zwiększa prawdopodobieństwo, że Trump wprowadzi się do Białego Domu w styczniu.

Biden nigdy nie był świetnym debatantem, ale jego głos i sposób bycia nie rozwiały wątpliwości co do jego wieku i skuteczności. Raczej je wzmocnił. Zdarzyło mi się dziś rozmawiać z kobietą, która jest niezdecydowana, na kogo głosować – mówi, że nie ufa zarówno Trumpowi, jak i Bidenowi, ale wybierze na podstawie tego, kto zrobi lepiej dla gospodarki – i założę się, że teraz poprze Trumpa".

22:06 27-06-2024

Prawa autorskie: Foto FREDERICK FLORIN / AFPFoto FREDERICK FLORI...

Von der Leyen, Kallas i Costa z nominacjami na najwyższe stanowiska w UE. Ale bez konsensusu

Unijni przywódcy podjęli decyzje w sprawie nominacji kandydatów do najwyższych stanowisk UE. Zgodnie z propozycją grup, które tworzą nieformalną koalicję w PE, nominacje otrzymali: obecna szefowa KE Ursula von der Leyen, premierka Estonii Kaja Kallas i były premier Portugalii Antonio Costa

Wbrew temu, na czym zależało negocjatorom z Europejskiej Partii Ludowej, w tym Donaldowi Tuskowi, który pełnił tą funkcję, nie udało się jednak osiągnąć konsensusu w sprawie obsady najwyższych stanowisk w UE.

Kandydatury Ursuli von der Leyen na kolejną kadencję na czele Komisji Europejskiej nie poparła premierka Włoch Giorgia Meloni.

Premier Włoch wstrzymała się od głosu.

Ostrzej Meloni potraktowała dwie pozostałe kandydatury. Nie poparła ani kandydatury premierki Estonii Kai Kallas na stanowisko szefowej unijnej dyplomacji, ani kandydatury byłego premiera Portugalii Antonio Costy na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej.

Giorgia Meloni wyraziła w ten sposób niezadowolenie z powodu bycia całkowicie wyłączoną z negocjacji. Jej zdaniem, jako szefowa trzeciej największej grupy w PE — Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, którzy mają obecnie 83 mandaty w PE, powinna była nie tylko zostać zaproszona do rozmów, ale zostać wzięta pod uwagę przy rozdziale posad.

Tuż po zakończeniu szczytu Giorgia Meloni napisała na platformie X: „Propozycja ludowców, socjalistów oraz liberałów jest niewłaściwa zarówno pod względem metodologii, jak i substancji. Postanowiłam jej nie poprzeć z szacunku dla wyborców (...)”.

Także premier Węgier okazał sprzeciw wobec propozycji Europejskiej Partii Ludowej, Socjalistów i Demokratów oraz liberałów.

Viktor Orbán zagłosował przeciwko reelekcji Ursuli von der Leyen, wstrzymał się od głosu ws. głosowania nad kandydaturą Kallas, a poparł kandydaturę Costy.

Sprzeciw lub wstrzymanie się od głosu dwójki przywódców nie miał jednak wpływu na finał całego głosowania. Do zdobycia nominacji na najwyższe stanowiska UE wystarczyła zgoda kwalifikowanej większości, czyli co najmniej 15 z 27 liderów, reprezentujących co najmniej 65 proc. ludności UE.

Osoby przewodniczące najważniejszym instytucjom UE nowej kadencji zyskały znacznie większe poparcie.

Decyzja Rady Europejskiej w sprawie kandydata na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej jest już ostateczna – nie ma żadnych kolejnych kroków.

Były premier Portugalii Antonio Costa został nowym przewodniczącym Rady Europejskiej. Urząd obejmie w grudniu, kiedy skończy się kadencja obecnego przewodniczącego Charlesa Michela.

Nominacja przez Radę Europejską osób na stanowisko szefowej Komisji Europejskiej oraz wysokiej przedstawicielki ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa to dopiero początek drogi do objęcia tych stanowisk. Zarówno kandydaturę Ursuli von der Leyen na stanowisko szefowej KE, jak i kandydaturę Kai Kallas na stanowisko szefowej unijnej dyplomacji, będzie musiał zaakceptować Parlament Europejski.