Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Węgierski premier Orbán rozmawiał dziś z Putinem. Rozmowa miała dotyczyć wojny z Iranem i wojny w Ukrainie. Orban próbował załatwić uwolnienie z rosyjskiej niewoli obywateli Ukrainy węgierskiego pochodzenia. Interesowały go też ceny energii. Węgry „potrzebują opłacalnego gazu i ropy z Rosji” – ogłosił po rozmowie.
„Omówiono gwałtownie eskalującą sytuację wokół Iranu i całego regionu Bliskiego Wschodu, w tym jej potencjalne konsekwencje dla światowego rynku energii”. Putin i Orbán „wymienili również poglądy na temat Ukrainy. Poruszyli kwestie związane z obywatelami węgierskimi zmobilizowanymi do Sił Zbrojnych Ukrainy i pojmanymi przez Rosję”. Putin „odnotował zaangażowanie Budapesztu w rozwiązanie konfliktu i jego chęć prowadzenia niezależnej polityki. Przywódcy zgodzili się na kontynuowanie dialogu” – podała Moskwa w komunikacie
Rosja Putina i Węgry Orbána próbują sobie nadać większą wagę dyplomatyczną niż jest w rzeczywistości. Rosja dlatego, że nie jest w stanie pomóc zaatakowanemu przez USA sojusznikowi, więc jej pozycja międzynarodowa maleje. Orbán – przed zbliżającymi się wyborami, które grożą mu utratą władzy – próbuje dowieść, że dogadywanie się z Rosją przynosi jednak Węgrom korzyści.
Przeczytaj także:
Moskwa stara się więc teraz podkreślić swoją rolę w rozwiązaniu konfliktu amerykańsko-izraelsko-irańskiego. Bowiem wedle rosyjskiego MSZ w przypadku Iranu nie ma alternatywy dla negocjacji pokojowych. Moskwa zaoferowała usługę mediacji – taką, jaką ekipa Trumpa pełni w prowadzonych bez efektów od roku negocjacjach ukraińsko-rosyjskich. Na razie nie ma efektów tych starań.
W przypadku Ukrainy jest inaczej: „negocjacje nie są najważniejsze”. Moskwa zamierza zrealizować swoje plany podboju albo pokojowo albo zbrojnie. Właśnie 3 marca szef MSZ Ławrow ogłosił, że Rosja godzi się na uznanie „realiów w terenie” przy wytyczaniu linii rozgraniczenia między Rosją a Ukrainą. Jets to postulat Donalda Trumpa. Ale w żadnym wypadku nie chodzi tu o linię frontu. Ta przestała się liczyć, odkąd Rosjanie przestali posuwać się do przodu. „Realiami w terenie” jest teraz dla Kremla wynik „referendów z 2022 r. Co oznacza, że ”rozwiązanie konfliktu" możliwe jest tylko po wycofaniu się Ukraińców z całego Donbasu, Chersońszczyzny i Zaporoża – a więc po oddaniu Rosji całego dolnego biegu Dniepru. Poza tym Ukraina ma się rozbroić.
Przeczytaj także:
Orbán pozwala powiedzieć o sobie, że się na takie „rozwiązanie konfliktu zgadza” – choć dziś z takiej zgody nic nie wynika, bo wycofanie się Ukrainy za Dniepr nie jest w tej chwili brane pod uwagę. Węgry nie mają za takie stanowisko nawet tańszej ropy z Rosji, bo ta ropa przez Ukrainę przestała płynąć 27 stycznia. Do tej pory regularne kontakty Orbána z Putinem były usprawiedliwiane taką właśnie korzyścią dla Węgier.
Przeczytaj także:
Ale jednocześnie tego samego dnia Orbán komunikuje Komisji Europejskiej, że może poprzeć jej decyzje o wsparciu Ukrainy, ale pod warunkiem, że Ukraina wznowi dostawy rosyjskiej ropy dla Węgier. Po rozmowie z Putinem premier Węgier Viktor Orbán zwołał nadzwyczajną radę ds. bezpieczeństwa energetycznego i oświadczył, że Węgry „potrzebują opłacalnego gazu i ropy z Rosji”.
Przeczytaj także:
Jeśli chodzi o ukraińskich jeńców węgierskiego pochodzenia wydobytych z rosyjskiej niewoli – to jest to krok także ryzykowny. Uwolnieni mogliby zacząć opowiadać, co ich spotkało u serdecznego sojusznika Węgier.
Przeczytaj także:
Wszyscy trzej lekarze oskarżeni po śmierci Izabeli z Pszczyny usłyszeli surowe wyroki i zostali skazani na bezwzględne pozbawienie wolności oraz zakaz wykonywania zawodu.
W Sądzie Okręgowym w Katowicach zapadł prawomocny wyrok dla trzech lekarzy oskarżonych w sprawie śmierci Izabeli z Pszczyny. 30-letnia ciężarna pacjentka zmarła z powodu wstrząsu septycznego.
Wszyscy trzej lekarze – Krzysztof P., Andrzej P. i Michał M. – zostali skazani na karę bezwzględnego więzienia. Ciążyły nad nimi zarzuty niepodjęcia prawidłowego postępowania diagnostyczno-terapeutycznego oraz weryfikacji przyjętego trybu postępowania, czego skutkiem było obumarcie płodu oraz śmierć pacjentki.
W lipcu 2025 roku zapadł wyrok I instancji, od którego odwołała się zarówno prokuratura, jak i obrońcy. Po rozpatrzeniu apelacji, sąd utrzymał wyroki, jakie usłyszeli wtedy Andrzej P. i Michał M. Pierwszy z nich został skazany na półtora roku pozbawienia wolności i zakazu wykonywania zawodu na sześć lat. W przypadku Michała M. zasądzono rok i trzy miesiące więzienia i sześć lat poza zawodem.
Krzysztof P., zastępca ordynatora oddziału ginekologiczno-położniczego szpitala powiatowego w Pszczynie został uznany przez sąd I instancji za winnego narażenia pacjentki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia przez osobę, na której ciążył obowiązek opieki (art. 160 par. 2 Kodeksu karnego) oraz skazany na na karę roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata, zakaz wykonywania zawodu na cztery lata oraz grzywnę.
Po apelacji jego wyrok jest surowszy – rok bezwzględnego pozbawienia wolności.
Proces toczył się z wyłączeniem jawności, a uzasadnienie wyroku sąd odczytał bez udziału dziennikarzy.
Sprawę śmierci Izabeli z Pszczyny ujawniono pod koniec października 2021 roku, rok po pseudowyroku TK Julii Przyłębskiej, który usunął z ustawy z 1993 roku jedną z przesłanek do aborcji – tę mówiącą o ciężkiej wadzie płodu.
“Konsekwencje wyroku TK z 22.10.2020 r., sygn. K 1/20 w praktyce. Pacjentka 22 tydz., bezwodzie. Lekarze czekali na obumarcie płodu. Płód obumarł, pacjenta zmarła. Wstrząs septyczny” – napisała 29 października 2021 r. na Twitterze Jolanta Budzowska, radczyni prawna zajmująca się sprawami błędów medycznych, która reprezentowała w tej sprawie bliskich Izabeli.
Niedługo później poznaliśmy całą historię Izabeli: zgłosiła się do Szpitala Powiatowego w Pszczynie z powodu odpłynięcia płynu owodniowego. Przy przyjęciu stwierdzono bezwodzie i potwierdzono zdiagnozowane wcześniej wady wrodzone płodu. W toku hospitalizacji płód obumarł. Stan Izabeli stale się pogarszał, ze szpitala wysyłała do bliskich smsy, relacjonując, co się dzieje.
21 września o godz. 22:56 pisała do swojej matki: „Tragedia. Moje życie zagrożone. A ja mam czekać”. O godz. 23:02: „Noo. Idę spać. Buźki mamuś”.
Zmarła o godz. 7:39.
Rodzina od początku podkreślała, że lekarze zbyt długo zwlekali z zakończeniem ciąży, co przyczyniło się do wstrząsu septycznego i śmierci Izabeli.
Po ujawnieniu tej historii w całej Polsce odbyła się seria protestów pod hasłem „Ani jednej więcej”.
Przeczytaj także:
To najnowsze dane o osobach, które zmarły w wyniku izraelsko-amerykańskiego ataku. Po stronie Amerykanów ofiar jest znacznie mniej.
Czerwony Półksiężyc poinformował, że bilans ofiar śmiertelnych ataku Izraela i USA na Iran wzrosła do 787. W poniedziałek mowa było o 555 osobach, które straciły życie od początku konfrontacji. W Według Czerwonego Półksiężyca w całym kraju trafionych zostało ponad 500 celów w ponad 153 miastach.
Wśród zabitych jest 165 dziewczynek i członków personelu pedagogicznego, które zginęły po trafieniu pocisków w szkołę w mieście Minab. Placówka najprawdopodobniej została trafiona omyłkowo, a celem miały być instalacje wojskowe. W pobliżu znajdowały się koszary irańskiej Gwardii Rewolucyjnej.
Według ostatniego komunikatu centrum dowodzenia armii USA CENTCOM w wojnie do tej pory zginęło sześciu amerykańskich żołnierzy.
Według prezydenta Ukrainy atak na irańskie obiekty wojskowe był słuszną decyzją, ponieważ Teheran dostarcza broń Rosji. Jednak teraz Ukraina może mieć problem ze znalezieniem rakiet do obrony przed rosyjskimi atakami.
O tym Wołodymyr Zełenski powiedział w wywiadzie włoskiej gazecie Corriere della Sera.
„Atakowanie irańskich celów wojskowych było moim zdaniem słuszną decyzją. Irańczycy produkują dla Rosji dużo broni, w szczególności drony i rakiety, chociaż obecnie, jak sądzę, nie będą już w stanie tego robić i być może teraz Rosjanie będą ich uzbrajać” – powiedział ukraiński prezydent.
Jednocześnie zaznaczył, że obecna sytuacja na Bliskim Wschodzie może mieć konsekwencje dla Ukrainy.
„Możemy mieć trudności z pozyskaniem pocisków i broni do obrony naszego nieba. Amerykanie i ich sojusznicy na Bliskim Wschodzie mogą ich potrzebować do obrony, na przykład pocisków Patriot” – powiedział Zełenski. I przypomniał sytuację z czerwca 2025 roku, kiedy trwała 12-dniowa wojna między Izraelem a Iranem. Wówczas wedle Zełenskiego Izrael był atakowany przez Iran i przekazywanie rakiet dla Ukrainy zostało spowolnione.
„Do tej pory do tego nie doszło, ale obawiam się, że może się to powtórzyć” – powiedział Zełenski. Wyraził też nadzieję, że „kryzys irański pozostanie operacją ograniczoną i nie przerodzi się w długą wojnę”.
Biorąc pod uwagę to, że według ukraińskiego wywiadu Rosja szykuje kolejne zmasowane ataki na Ukrainę, to jest niepokojąca sytuacja dla Ukrainy. Jak pisaliśmy w OKO.press, od jesieni Rosja intensywnie atakowała ukraiński system energetyczny. W pewnym momencie, w połowie stycznia (z powodu braku finansowania) Ukrainie zabrakło rakiet do zestrzelenia wrogich celów, ponieważ Rosja wystrzeliwuje na ukraińskie miasta coraz więcej rakiet i dronów. Największe uszkodzenia obiektów krytycznych miały miejsce w momentach właśnie, kiedy ukraińskim obrońcom po prostu kończyły się pociski do obrony przeciwlotniczej. Bez nich bardzo trudno obronić duże obiekty energetyczne przed atakami rakietowymi. Ponadto według ukraińskich ekspertów Rosja podczas ataków wykorzystuje coraz więcej rakiet balistycznych, które można zestrzelić tylko najnowocześniejszymi amerykańskimi pociskami.
Pod koniec stycznia Zełenski przyznał, że wiedział z góry, iż Siły Zbrojne Ukrainy w takiej sytuacji nie będą w stanie odeprzeć ataku.
„W Ukrainie mamy rosyjskie ataki na elektrownie cieplne TEC-6, TEC-5 i TEC-4 w Kijowie, a ja wiem, że dywizje przeciwrakietowe są puste. Po prostu puste. Wyobraźcie sobie: wiem, że balistyka leci w kierunku naszej energetyki; wiem, że stoi Patriot; i wiem, że nie będzie światła, bo nie ma rakiet do obrony” – powiedział.
Wówczas w okresie mrozów brak pocisków do systemów obrony przeciwlotniczej doprowadził do dramatycznej sytuacji w Ukrainie. Ukraińcy przez tygodnie zmagali się z długimi przerwami w dostawach prądu, brakiem ogrzewania i wody.
Jednak oprócz obrony systemu energetycznego przede wszystkim chodzi o obronę ludzi. Rosyjskie rakiety, jeśli je nie zestrzelić, mogą trafiać w budynki mieszkalne, szkoły, szpitale oraz inne obiekty cywilne.
Przeczytaj także:
W niedzielę, 1 marca, w drugim dniu amerykańsko-izraelskiej operacji w Iranie Wołodymyr Zełenski skomentował wydarzenia na Bliskim Wschodzie. Powiedział, że irański reżim dostarczał Rosji drony Shahed, którymi rosyjskie wojsko atakuje ukraińskie miasta.
„Podczas pełnoskalowej wojny Rosjanie wykorzystali przeciwko Ukrainie ponad 57 tysięcy dronów uderzeniowych typu Shahed – przeciwko naszym ludziom, naszym miastom, naszej energetyce” – mówił Zełenski.
Zdaniem Zełenskiego „słuszne jest danie irańskiemu narodowi szansy na pozbycie się terrorystycznego reżimu, uwolnienie się od niego i zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim narodom, które cierpiały z powodu terroru pochodzącego z Iranu”.
Przeczytaj także:
Izrael interweniuje w południowym Libanie po wymianie ognia pomiędzy stacjonującą tam organizacją ekstremistyczną Hezbollah a izraelską armią.
Izrael we wtorek kontynuuje ataki na Liban i posuwa się z lądową ofensywą na południu tego kraju. Izraelska armia zapewnia, że celem są centra dowodzenia Hezbollahu, który od niedzieli wystrzeliwuje pociski w stronę północnego Izraela, angażując się tym samym w konflikt izraelsko-amerykańsk0-irański.
Libańskie ministerstwo zdrowia podało, że w wyniku ataków na tamtejsze miasta, w tym południowe przedmieścia stołecznego Bejrutu, zginęły co najmniej 52 osoby, a 154 zostały ranne. Kryzys wpływa na sytuację humanitarną w Libanie. Agencja ONZ ds. uchodźców UNHCR podaje, że od momentu rozpoczęcia działań wojennych między Izraelem a Hezbollahem co najmniej w Libanie pojawiło się prawie 30 000 wewnętrznych uchodźców. „Wiele innych osób spało w swoich samochodach na poboczach dróg lub nadal tkwiło w korkach” – powiedział rzecznik UNHCR Babar Baloch.
Wymiana ognia trwa, Hezbollah odpowiada agresją, choć Izraelowi udaje się do tej pory strącać pociski wystrzelone przez organizację. Ta zapewnia, że reakcja na działania Izraela jest logiczna i „uzasadniona prawem”. Dzieje się to jednak przy dezaprobacie libańskiego rządu, który oskarża ekstremistyczną organizację o podkopywanie szans na uspokojenie sytuacji na Bliskim Wschodzie.„Era cierpliwości się skończyła” – stwierdził wysoki rangą członek Hezbollahu, Mahmud Komati.
Izraelska armia zapowiedziała, że będzie posuwać się w głąb Libanu w akcie interwencji wobec Hezbollahu. „Jeśli Izrael chce otwartej wojny, niech to będzie otwarta wojna” – odpowiedzieli przedstawiciele organizacji. Według Informacji telewizji Al Jazeera libańskie wojsko wycofało się w głąb kraju, a agencja Reutera podaje, że wojskowi opuścili przynajmniej siedem pozycji w pobliżu izraelskiej granicy.
Przeczytaj także: