Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Na rządowej stronie bezpiecznedane.gov.pl można już sprawdzić, czy nasze numery PESEL wyciekły w wyniku cyberataku na firmę MyDr.
Na portalu bezpiecznedane.gov.pl są już dane po wycieku z firmy MyDr, obsługującej gabinety lekarskie. Można sprawdzić, czy nasz PESEL wyciekły w wyniku ataku hakerskiego. Serwis pozwala również na sprawdzenie, czy wyciekł nasz numer telefonu lub mail. Korzystanie z niego jest bezpłatne.
Po sierpniowym ataku hakerskim na MyDr z bazy wyciekły dane 19 mln Polek i Polaków.
Strona jest mocno obciążona, możliwe, że po wejściu na nią będzie trzeba odczekać w wirtualnej kolejce.
Logowanie jest możliwe między innymi za pomocą:
Przez wyszukiwarkę bezpiecznedane.gov.pl nie dowiemy się jednak, czy wyciekły nasze dane medyczne. Wyjaśniał to w rozmowie z OKO.press prezes UODO Mirosław Wróblewski: „Przepisy ustawy jasno określają, jakie kategorie danych mogą być przetwarzane w portalu Bezpieczne Dane. Państwo, a dokładniej CSIRT NASK, który zarządza tym systemem, nie może żądać od administratorów czy podmiotów przetwarzających żadnych informacji o historii chorób, procedurach medycznych czy receptach pacjentów. Tam będą więc tylko zwykłe, podstawowe dane, które pozwolą obywatelom się zidentyfikować i stwierdzić, czy ich wyciek dotyczy – nazwisko, data urodzenia, adres zamieszkania, płeć, miejsce urodzenia, numer telefonu oraz numer PESEL. To minimalny zestaw informacji, który umożliwia weryfikację na zasadzie prostej odpowiedzi: tak lub nie. Twoje dane wyciekły albo nie wyciekły”.
W wypadku wycieku danych UODO zaleca zastrzeżenie numeru PESEL (można to zrobić przez mObywatela lub w urzędzie gminy), zmianę haseł do maili i kont bankowych oraz nieklikanie w podejrzane linki, przesyłane SMS-owo czy mailowo.
Hakerzy wykradli informacje o 19 mln osób z firmy MyDr, która jest dostawcą platformy informatycznej i systemu elektronicznej dokumentacji medycznej dla placówek ochrony zdrowia. Zarówno prywatnych, jak i publicznych. Wiadomo, że atak dotyczy 12 tys. podmiotów medycznych.
„Powagi sytuacji dodaje fakt, że hakerzy ukradli dane osobowe (imiona, nazwiska, numery PESEL, numery telefonów, adresy poczty elektronicznej), ale i medyczne. Mają więc informacje o stanie zdrowia pacjentów, o tym, jakie recepty im wystawiono, a nawet dostęp do notatek lekarzy z wizyt pacjentów” – pisała w OKO.press Agata Kołodziej.
Hakerzy 5 sierpnia skontaktowali się z firmą MyDr, ta jednak nie zareagowała na informacje o tym, że została okradziona. Przestępcy zwrócili się więc do prowadzących portal Zaufana Trzecia Strona. To oni poinformowali o tym opinię publiczną.
Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości wszczęło dochodzenie w tej sprawie 12 sierpnia.
Przeczytaj także: