Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Premierzy Danii i Grenlandii, Mette Frederiksen i Jens-Frederik Nielsen, wraz z prezydentem USA Donaldem Trumpem podpisali 22 września porozumienie w kwestii bezpieczeństwa Grenlandii, autonomicznego duńskiego terytorium. Kończy to prawdopodobnie kampanię Trumpa w sprawie wyspy, w czasie której groził krajom NATO
Porozumienie, podpisane podczas wizyty Trumpa w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w Nowym Jorku, nie spełnia żądania Trumpa, aby Grenlandia stała się terytorium USA, co ma powstrzymać rosnącą obecność Rosji i Chin w Arktyce. Pozwala jednak na zwiększenie obecności militarnej Stanów Zjednoczonych na tym terytorium i instalację systemu obrony „Złota Kopuła” jako tarczy przed zagrożeniem ze strony pocisków balistycznych.
Z umowy opublikowanej przez duński resort spraw zagranicznych wynika, że USA zainwestują w nowy obiekt wojskowy w Narsarsuaq na południu Grenlandii, gdzie do 1958 roku istniała amerykańska baza lotnicza. Obecnie osadę zamieszkują 123 osoby. Drugą lokalizacją będzie dawna osada górnicza Mestersvig w północno-wschodniej części wyspy, obecnie centrum logistyczne Dowództwa Arktycznego duńskich sił zbrojnych, skąd wyruszają patrole psich zaprzęgów.
Stany Zjednoczone, mają również, co podkreślono w dokumencie, zmodernizować swoją jedyną istniejącą na Grenlandii kosmiczną bazę wojskową Pituffik (dawniej Thule) w północno-zachodniej części wyspy.
Jak ustalono, porozumienie pozostaje w mocy, nawet gdyby Grenlandia ogłosiła niepodległość, wówczas wyspa ma zobowiązać się do pozostania w strukturach NATO. Inne punkty obejmują zwiększenie zaangażowania Sojuszu Północnoatlantyckiego w Arktyce poprzez „obecność, ćwiczenia oraz wspólne gromadzenie danych wywiadowczych”.
Ponadto zgodzono się, że żadne państwo ani inwestorzy z kraju niebędącego członkiem NATO nie mogą ustanowić kontroli w szczególnie wrażliwych sektorach. Nie podano, o jaką działalność chodzi.
Porozumienie potwierdza również suwerenność i integralność terytorialną Danii, a także uznaje prawo Grenlandczyków do samostanowienia. Umowa nie ma daty wygaśnięcia.
Donald Trump obsesyjnie powtarzał, że odbierze Grenlandię Danii, gdyż jest ona potrzebna USA. Najpierw mówił o zakupie wyspy, a następnie, po objęciu władzy po raz drugi w styczniu 2025 r., nie wykluczył prób jej siłowego przejęcia. Trumpa od tego planu odwieść udało się sekretarzowi generalnemu NATO Markowi Rutte. Stalo się to w styczniu 2026 r. w Davos, po dwóch tygodniach gróźb pod adresem sojusznika z NATO i pod adresem wszystkich krajów, które wpierają Danię.
Wyglądało to tak, że najpierw w nieco niezbornym przemówieniu Trump ogłosił, że choć chce Grenlandii dla USA, to nie użyje siły. A jeśli Grenlandii nie dostanie, będzie miał do Danii jedynie „żal”. Następnie Trump udał się na spotkanie z sekretarzem Rutte, a po nim ogłosił istnienie planu, który nie wymaga już karania sankcjami europejskich sojuszników Danii, i że „to wszystko, czego chciał”.
„Sekretarz generalny NATO [Rutte] najwyraźniej uporał się z problemem, który groził rozpadem Sojuszu Północnoatlantyckiego” – mówili wtedy komentatorzy.
Okazało się potem, że Europejczycy pokazali wspólny front. Zagrozili użyciem tzw. instrumentu przeciwdziałania przymusowi UE, który pozwala karać państwa, które stosują presję gospodarczą jako środek politycznego szantażu. UE mogłaby dzięki temu uderzyć we wrażliwe sektory amerykańskiej gospodarki. Równolegle – jak pisał Onet – zareagowały rynki finansowe. Po agresywnych wypowiedziach Trumpa amerykańskie giełdy zanotowały spadki, a rentowności amerykańskich obligacji skarbowych wzrosły. Tymczasem Europa posiada ogromne ilości amerykańskich papierów dłużnych i może wpłynąć na wzrost kosztów finansowania Stanów Zjednoczonych.
Na koniec wkroczył Mark Rutte i skierował uwagę Trumpa na to, że USA już obecnie mają szerokie uprawnienia na Grenlandii. Wynika to z umowy z Danią z 1951 r. Na jej podstawie w okresie zimnej wojny USA miały na Grenlandii nawet 30 obiektów wojskowych. Do dziś została jedynie kosmiczna baza wojskowa Pituffik ze 150 żołnierzami.
Co na temat fantazji Trumpa myślą sami Grenlandczycy? W marcu 2026 roku Paulina Pacuła poleciała na Grenlandię, by sprawdzić, jak mały, kilkudziesięciotysięczny naród zamieszkujący odległą arktyczną wyspę, nagle znalazł się na celowniku największego mocarstwa świata. Tu są jej relacje:
Przeczytaj także: