Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Danię czekają rozmowy koalicyjne, w których karty mogą rozdawać politycy centrum sceny politycznej.
Wtorkowe wybory parlamentarne w Danii zakończyły się zwycięstwem rządzącej Partii Socjaldemokratycznej, która uzyskała 21,9% głosów. Wynik ten określany jest jednak „klęską mimo zwycięstwa”, bo wynik sprawującej władzę formacji jest historycznie niski. Cztery lata temu socjaldemokraci zdobyli 27,5 proc. głosów. Żadne z ugrupowań nie może liczyć na samodzielną większość w parlamencie.
Drugie miejsce zajęła Socjalistyczna Partia Ludowa z wynikiem 11,6%, a trzecie – Partia Liberalna, która uzyskała 10,1%, co jest jej najgorszym wynikiem w historii. Czwartą pozycję zajęła partia Sojusz Liberalny z 9,4% głosów. Nieoczekiwanie wysoki wynik osiągnęła skrajnie prawicowa Duńska Partia Ludowa, zdobywając 9,1% poparcia.
Rządzący dotąd blok lewicowy może liczyć na 84 mandaty, podczas gdy partie prawicowe mają łącznie 77 miejsc. Aby utworzyć rząd, potrzebne jest 90 mandatów w 179-osobowym Folketingu. W tej sytuacji kluczową rolę odegra centrowa partia Umiarkowani, która zdobyła 7,7% głosów, co przekłada się na 14 mandatów.
Duńscy komentatorzy zwracają uwagę na stosunkowo wysoki wynik Umiarkowanych, którzy w praktyce mogą rozdawać karty w rozmowach koalicyjnych. W efekcie stanowisko może stracić premierka Mette Fredriksen, którą zastąpić może lider centrowej formacji i dotychczasowy minister spraw zagranicznych Lars Lokke Rasmussen. Polityk pełnił tę funkcję już dwukrotnie – w latach 2009–2011 oraz 2015–2019, wówczas jako lider Partii Liberalnej.
Frekwencja w tegorocznych wyborach wyniosła 84%, co jest najniższym wynikiem od 1990 roku.
Przeczytaj także: