Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Nowa układanka koalicyjna to aż cztery partie. To i tak za mało do większości. Trzeci rząd Mette Frederiksen będzie musiał polegać też na mniejszych partiach
Premierce Danii Mette Frederiksen udało się utworzyć nowy rząd. Wybory miały miejsce ponad dwa miesiące temu – 24 marca. Frederiksen poinformowała o sukcesie negocjacji koalicyjnych po spotkaniu z królem Fryderykiem X. W skład rządu poza Socjaldemokratami wejdą jeszcze trzy kolejne partie: Socjalistyczna Partia Ludowa, Partia Socjalliberalna oraz Umiarkowani.
Po ogłoszeniu porozumienia koalicyjnego Frederiksen przekazała dziennikarzom, że nowy rząd będzie działał dla dobra „ludzi mieszkających w Danii, dla przyszłych pokoleń i dla zwierząt”.
Partia Frederiksen – Socjaldemokraci – wygrała marcowe wybory. I choć zdobyła zdecydowanie największy odsetek głosów (21,9 proc. wobec 11,6 proc. drugiej w wyborach Socjalistycznej Partii Ludowej), to wynik ten trudno jest ocenić jednoznacznie pozytywnie. To najgorszy wynik partii od ponad stu lat. To też wynik o prawie sześć punktów procentowych gorszy niż cztert lata wcześniej i strata 12 miejsc w Folketinget, duńskim jednoizbowym parlamencie. Teraz Frederiksen będzie miała 38 deputowanych w 179-osobowym parlamencie.
Nawet jednak czteropartyjny układ nie daje nowemu rządowi większości. Pozostałe partie rządowe mają:
Razem daje to koalicji 82 miejsca. Do większości potrzebne jest 90 głosów. Koalicja będzie więc musiała polegać na wsparciu mniejszych partii. A tych jest sporo. Łącznie w Folketinget w nowej kadencji przedstawicieli będzie miało aż 16 partii.
Socjaldemokraci nie będą już, tak jak przez ostatnie cztery lata, rządzili razem z Venstre, konserwatywną partią i drugą najważniejszą partią władzy w najnowszej historii Danii.
Mette Frederiksen pełni funkcję premierki Danii od 2019 roku.
Przeczytaj także: