Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Amerykanie planowali uderzyć w infrastrukturę energetyczną Iranu, ale powstrzymali ich Saudyjczycy. Jednak wizja trwałego pokoju wcale się nie przybliża
Prezydent USA Donald Trump po raz kolejny wycofał się z gróźb wobec Iranu. 2 sierpnia na platformie Truth Social opublikował post, w którym przyznał, że choć Stany Zjednoczone są gotowe do przeprowadzenia „potężnego ataku”, działania militarne zostaną wstrzymane na prośbę innych państw. Według Trumpa udało się bowiem uzgodnić ramy potencjalnego porozumienia pokojowego.
„Zgodziłem się dla dobra świata, jak również mając na uwadze przetrwanie prosperującego Iranu, na odwołanie ataku, pod warunkiem że będziemy w stanie szybko zawrzeć porozumienie” – ogłosił prezydent USA.
Po raz kolejny wymienił dwa warunki osiągnięcia pokoju:
Trump zadeklarował, że do zaprzestania działań zbrojnych zobowiązał się także Izrael.
Jak podaje amerykański portal Axios, w sobotę 1 sierpnia do wstrzymania ataku miał przekonać Trumpa saudyjski książę Mohammed bin Salman. W odpowiedzi na groźby Trumpa Iran ogłosił, że zaatakuje swoich sąsiadów. Saudyjczycy mieli „nalegać na Trumpa, aby ten złagodził napięcie”. Agencja Associated Press, powołując się na własne źródła, informowała, że sojusznicy USA obawiali się, że jeśli Amerykanie zaatakują irańską infrastrukturę energetyczną, celem odwetu będą kraje w Zatoce Perskiej.
Donald Trump od miesięcy zapowiada zadanie „potężnego ciosu” Teheranowi, ale za każdym razem wycofuje się ze swoich deklaracji. Celem negocjacyjnym obu krajów wciąż pozostaje trwały pokój, choć trudne do utrzymania jest nawet zawarte 17 czerwca wstępne porozumienie. Walki wznowiono 7 lipca, gdy Iran zaatakował trzy statki handlowe w cieśninie Ormuz. Według wstępnego porozumienia bezpieczny ruch miał wrócić na szlak handlowy w ciągu 30 dni. Umowa była jednak oszczędna co do szczegółów – Iran starał się więc narzucić kontrolę nad całą cieśniną Ormuz, w tym nad jej południową częścią, w okolicy Omanu. W efekcie irańskiego ataku na statki, które zignorowały irańskie groźby, Amerykanie rozpoczęli ostrzał południowej części Iranu, z czasem rozszerzając zakres ataków. Pod koniec lipca wojna objęła cały region. 28 lipca Iran wystrzelił pociski w stronę amerykańskiej bazy w Jordanii. W odwecie Amerykanie razem z Saudyjczykami przeprowadzili atak na bazę Al-Haszd asz-Szabi (Siły Mobilizacji Ludowej), która znajduje się w Iraku.
Przeczytaj także: