Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
PiS w końcu wybrał marszałka województwa małopolskiego. „To jest promocja [sejmiku] poprzez kompromitację” – mówił radny Miłosz Motyka (Trzecia Droga/PSL)
Pięć razy w głosowaniu w sejmiku małopolskim przepadł kandydat popierany przez Jarosława Kaczyńskiego. 4 lipca 2024 w końcu się udało. Frakcje w PiS-ie się dogadały i na marszałka radni PiS wybrali Łukasza Smółkę.
W głosowaniu wzięło udział 39 radnych, wszystkie głosy były ważne — inaczej niż w poprzednich głosowaniach, gdy zdarzało się, że aż 20 osób oddało głosy nieważne.
Za Smółką zagłosowały 22 osoby. Żeby przerwać impas, konieczna była większość 21 głosów.
Odczytując wyniki, radna PiS Danuta Kawa pomyliła się i powiedziała: „Marszałkiem województwa małopolskiego został pan Łukasz Kmita”. Nic dziwnego: radni głosowali nad kandydaturą Kmity już pięć razy, można się przyzwyczaić.
Czwartkowe głosowanie było finałem trwającej trzy miesiące awantury w sejmiku małopolskim. Choć Prawo Sprawiedliwość w wyborach samorządowych w kwietniu 2024 zdobyło w Małopolsce większość (21 radnych do 18), nie było w stanie przegłosować własnego marszałka. Kandydatem był Łukasz Kmita — były wojewoda, obecnie poseł.
Małopolska sala sejmikowa była świadkiem okrzyków: „Zdrada!, „Hańba!”, „Trolle!” Do Krakowa osobiście przyjeżdżał Jarosław Kaczyński. A kiedy Kaczyńskiego nie było, kandydat Kmita puszczał krakowskim radnym z telefonu odezwy prezesa PiS. Doszło nawet do tego, że trzy osoby z małopolskiego klubu PiS zostały zawieszone. I to nie byle kto — między innymi były marszałek województwa i minister z kancelarii prezydenta Andrzeja Dudy.
Wszystko dlatego, że kilka osób nie chciało za Kmitą zagłosować. W najgorszym dla Kmity momencie poparło go tylko 13 osób.
Małopolski serial polityczny to między innymi wynik walki frakcji Ryszarda Terleckiego i Beaty Szydło. Kmitę na fotel marszałka forsował Ryszard Terlecki. Sprzeciwiali się radni związani z byłą premier Beatą Szydło.
Terleckiego wsparł Jarosław Kaczyński i tygodniami upierał się przy kandydaturze Kmity, stawiając na szali swój autorytet. Awantura mogła się skończyć przedterminowymi wyborami do sejmiku, na czym zresztą miało zależeć Kaczyńskiemu. Pozbyłby się buntowników, nie dając im miejsc na listach. Jednak z buntownikami z PiS zaczęła się dogadywać opozycja. I miała sukcesy: na stronę KO i Trzeciej Drogi udało się przeciągnąć co najmniej jedną osobę z PiS. Kaczyński miał z tego powodu ustąpić.
Według doniesień Jacka Gądka z „Newsweeka” Małgorzata Wasserman przekonała Kaczyńskiego, by odpuścił kandydaturę Kmity i zgodził się na kogoś, kogo zaakceptują wszystkie małopolskie frakcje. Takim kandydatem okazał się Łukasz Smółka.
O szczegółach tej draki opowiadają w najnowszym odcinku „Programu Politycznego” Dominika Sitnicka i Agata Szczęśniak.
„Jasno powiedzieliśmy, że jesteśmy jednością” – powiedział po wyborze Łukasz Smółka. I przypomniał, jak się nazywa, nawiązując do pomyłki radnej Kawy.
Wcześniej przedstawiając swoją kandydaturę, zapewniał, że stawia na współpracę i będzie marszałkiem
„Kmicie należą się kwiaty” – ironizował małopolski radny z Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Nowak. Stwierdził, że pracownicy działu promocji patrzą na niego z podziwem, jak rozsławił sejmik małopolski. „Dzisiaj wszyscy wiedzą, dzięki Łukaszowi Kmicie, kto to jest marszałek i wiedzą, że są radni województwa małopolskiego, którzy zajmują się ważnymi sprawami”.
Miłosz Motyka (poseł i radny wojewódzki z PSL):„ Mamy do czynienia z pewną promocją sejmiku. To jest promocja poprzez kompromitację. Nie pan za to odpowiada, tylko prezes Kaczyński i marszałek Terlecki. Przez trzy miesiące Małopolanie byli zakładnikami polityki nienawiści i terroru”.