Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Donald Trump został postrzelony podczas sobotniego wiecu wyborczego w Butler w Pensylwanii. „Wszystko z nim w porządku” – przekazał sztab kandydata republikanów
Do zdarzenia doszło 13 lipca około godz. 16 lokalnego czasu. Na nagraniach widać, jak po serii strzałów Donald Trump chowa się za mównicą, a następnie zostaje otoczony przez ochroniarzy, którzy sprowadzają go ze sceny. Postrzelony w ucho polityk ma na twarzy krew. Podnosi w kierunku tłumu pięść. Publiczność skanduje „USA”.
Rzecznik Trumpa Steven Cheung poinformował, że byłemu prezydentowi nic się nie stało. Zginął jeden z uczestników wiecu, zaś dwie kolejne zostały ranne i są w stanie krytycznym.
Zamachowiec strzelał z dachu pobliskiego budynku. Został zastrzelony.
Prokurator okręgowy hrabstwa Butler Richard A Goldinger potwierdził w rozmowie z Associated Press, że nie żyją dwie osoby – strzelec oraz uczestnik wiecu. Według relacji uczestników wiecu ofiara została trafiona w głowę. Ciężko ranny jest jeszcze jeden uczestnik wiecu.
Według Secret Service, zamachowiec „oddał kilka strzałów w stronę sceny z podwyższonego miejsca poza miejscem zgromadzenia” i został zabity.
Sobotni wiec miał być ostatnim wystąpieniem Donalda Trumpa przed rozpoczynającą się w poniedziałek w Milwaukee konwencją wyborczą republikanów, na której zostanie oficjalnie wybrany na kandydata partii na prezydenta.
Jeden z uczestników wydarzenia powiedział telewizji BBC, że widział zamachowca układającego się do strzału z karabinem na dachu pobliskiego budynku oddalonego od ponad 100 metrów.
Donald Trump skomentował zamach na swoje życie w mediach społecznościowych.
„To niewiarygodne, że coś takiego mogło mieć miejsce w naszym kraju. Na razie nic nie wiadomo o zamachowcu, który już nie żyje. Zostałem postrzelony kulą, która przebiła górną część prawego ucha. Od razu wiedziałem, że coś jest nie tak, usłyszałem świst, strzały i od razu poczułem, jak kula przebija skórę. Było dużo krwawienia i wtedy zrozumiałem, co się dzieje. BOŻE BŁOGOSŁAW AMERYKĘ!” – napisał.
Prezydent Joe Biden potępił akt w krótkim wystąpieniu telewizyjnym w swoim domu wakacyjnym w Rehoboth Beach w stanie Delaware. Jego sztab wyborczy poinformował, że wstrzymał emisję spotów wyborczych.
„W Ameryce nie ma miejsca na tego rodzaju przemoc, to jest chore. Musimy zjednoczyć ten kraj. Nie możemy pozwolić, aby coś takiego się wydarzało. Nie możemy tacy być. Nie możemy tego tolerować” – powiedział Biden. Idea, że dochodzi w Ameryce do przemocy politycznej, jest nie do pomyślenia. (...) Wszyscy, wszyscy muszą ją potępić, wszyscy – dodał.
Solidarność z Trumpem wyrażają inni politycy amerykańscy, niezależnie od przekonań. Robert F. Kennedy, trzeci kandydat na prezydenta USA, napisał na platformie X: „Nadszedł czas, aby każdy Amerykanin, który kocha nasz kraj, wyrzekł się podziałów, wszelkiej przemocy i zjednoczył w modlitwie za prezydenta Trumpa i jego rodzinę". Podobnie wypowiadają się Barack Obama, Hillary i Bill Clinton, George W. Bush.