Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Rząd jest zadowolony z ustawy o dodatkowej waloryzacji emerytur i rent. Ale przyjmie ją dopiero, gdy „będzie taka konieczność”. To zaskakujące tłumaczenie
Na wtorkowym posiedzeniu rządu podjęto temat ustawy, która wprowadziłaby awaryjną, drugą w ciągu roku waloryzację emerytur i rent w przypadku, gdyby inflacja w pierwszej połowie roku przekroczyła 5 proc.
W komunikacie po posiedzeniu Rady Ministrów czytamy:
"Rada Ministrów omówiła projekt nowelizacji ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz niektórych innych ustaw. Projekt spełnił oczekiwania członków rządu. Rada Ministrów powróci do procedowania projektu, jeżeli pojawi się ryzyko przekroczenia 5 proc. inflacji. Na razie Ministerstwo Finansów nie przewiduje jednak takiego wzrostu. Mechanizm dodatkowej waloryzacji jest opracowany, a dalsze procedowanie projektu ustawy może zostać podjęte w każdym momencie, jeżeli będzie taka konieczność. Podstawowa waloryzacja emerytur i rent pozostaje bez zmian, co oznacza, że emeryci i renciści otrzymają wyższe świadczenia w marcu przyszłego roku".
Czyli – projekt jest wprawdzie dobry i o to rządowi chodziło, ale nie ma potrzeby go przyjmować. To zaskakujące tłumaczenie, ponieważ ustawa zakłada, że dodatkowa waloryzacja wchodzi w życie tylko wówczas, gdy inflacja rzeczywiście przekroczy 5 proc. Jeśli więc ustawa – jak twierdzi rząd – jest dobra, to nie ma przeciwskazań, by ją przyjąć.
Druga, uzależniona od poziomu inflacji waloryzacja emerytur i rent była obietnicą wyborczą Koalicji Obwyatelskiej i Lewicy.
Normalna, coroczna waloryzacja emerytur i rent odbywa się w marcu. Druga miałaby mieć miejsce we wrześniu, jeśli w piewszym półroczu inflacja wobec drugiego półrocza poprzedniego roku przekroczy 5 proc.
W ustawie czytamy:
„Proponuje się, by dodatkowa waloryzacja przeprowadzana była od dnia 1 września, w sytuacji gdy wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych w pierwszym półroczu danego roku1 przekroczy 105 proc. [...] w stosunku do poprzedniego okresu (drugiego półrocza poprzedniego roku)”.
Nie jest to więc standardowy wskaźnik inflacyjny (rok do roku).
W rządowym komunikacie czytamy, że rząd nie przewiduje dziś takiego wzrostu. I rzeczywiście – w projekcie budżetu na 2025 rok mamy założenie średniorocznej inflacji na poziomie 5 proc., To oznacza, że inflacja półroczna niemal na pewno nie przekroczy 5 proc.
Tłumaczenie rządu i tak jest jednak zaskakujące. Skoro bowiem nie ma takiego ryzyka, a ustawa ma mieć charakter ratunkowy, gdyby wystąpiły dane warunki (półroczna inflacja na poziomie 5 proc.), to nie ma potrzeby czekać z jej uchwaleniem na odpowiedni moment, bo jej uchwalenie dziś nie ma żadnego negatywnego kosztu ekonomicznego.