Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Po ogromnym i celnym ataku 18 czerwca Ukraińcy ponawiają atak dronowy na Moskwę. Prowadzony jest on za dnia. Mer Moskwy Sobianin poinformował już o zestrzeleniu 80 dronów. Kreml zapowiada odwet na ukraińskich miastach.
Na Moskwę leciały w biały dzień m.in. drony Syczeń (Styczeń). Mają zasięg do 1400 kilometrów, a celność ataku sięga 20 metrów. Są wyposażony w głowicę bojową o wadze 40 kilogramów. Ich obecność potwierdzili obserwatorzy, a mer Moskwy przyznał, że trwa atak. To ostatnie jest ważne, bo bez oficjalnego komunikatu mieszkańcy nie mają prawa mówić o dronach nad miastem.
Nagrania zamieszczone na kanałach Telegramu pokazują drony nad Moskwą, nie odnotowano jednak żadnych trafień w cele naziemne. Same zaś władze nie informują o trafieniach, tylko o zestrzeleniach.
Ten atak jest na razie mniejszy od tego z poprzedniego dnia, kiedy nad Moskwę dotarło 200 dronów.
Ukraina zapowiedziała wcześniej, że będzie atakować Moskwę, dopóki Putin będzie ostrzeliwał ukraińskie miasta. „Jeśli Putin nie chce zakończyć tej wojny, chce ją kontynuować, nie będziemy siedzieć cicho, odpowiemy” – ogłosił prezydent Wołodymyr Zełenski. „Najważniejsze, żeby ludzie w Rosji zaczęli czuć, że, szczerze mówiąc, walczy tylko jedna osoba – Putin – a ludzie za wszystko płacą”
Atak na Moskwę 18 czerwca był wyjątkowo spektakularny i – jak podały rosyjskie władze – „największy od dwóch lat”. Czyli w ogóle. Trafiona została m.in. rafineria Kapotnia, a rosyjska obrona odstrzeliła niechcący dach wielkiego zbiornika z paliwem. Świat obiegły zdjęcia, jak szybuje on nad domami, na tle zasnutego dymem miasta.
Przeczytaj także:
Żaden z tych obrazów nie pojawił się jednak w oficjalnym rosyjskim przekazie. Rosyjscy oficjele mówili tylko, że taki atak oddala rozmowy pokojowe. Putin, który przebywał na forum państw ASEAN w Kazaniu, milczał i milczy nadal. Telewizyjne lokalne wiadomości z Moskwy pełne były materiałów o pękających rurach z fekaliami i nowych trasach dla rowerzystów, a najważniejszą wiadomością była prognoza pogody.
19 czerwca głos zabrał w końcu rzecznik Putina Pieskow. Zapowiedział, że reakcja Kremla na ataki na Moskwę będzie jeszcze więcej ataków na ukraińskie miasta. Pieskow nie mówił już o „precyzyjnych atakach” „celach wojskowych” czy „celach cywilnych, ale wykorzystywanych przez wojskowych”.
„Rosja będzie kontynuować ataki na cele w ukraińskich miastach”
- powiedział. I dodał: „Powinniście szukać więcej materiałów filmowych z różnych miast na Ukrainie. Ataki przeprowadzone przez nasze siły zbrojne są imponujące”.
Urzędnicy Putina z oporem przyznają się do tego, że wojna z Ukrainą przebiega obecnie „niezgodnie z planem”. Ataki na Moskwę ignorują albo traktują jak element przetargowy w potyczkach między mocarstwami. Czyli dokładnie tak, jak wszystkie dotychczasowe ataki na mniej reprezentacyjne tereny Rosji.
Owszem, oficjele przyznają, że na szerokim zapleczu frontu trzeba organizować objazdy, by gubić drony. Kłopoty ma kolej, kolejne połączenia są przerwane, drony niszczą mosty. Jako informację o wadze wiadomości o pogodzie podaje się informacje o ukraińskich dronach przejmujących kontrolę nad okupowanymi przez Rosję miastami Ukrainy: „Nad Melitopolem i rejonem melitopolskim wykrywa się wzmożoną aktywność wrogich dronów. Systemy obrony powietrznej są aktywne” – ogłosił np. 19 czerwca gubernator okupowanej części obwodu zaporoskiego Jewhen Balicki.
Rosja przyznaje się do ukraińskich trafień w „obiekty przemysłowe”, ale nie podaje, że są to rafinerie i składy paliw. Władze zapewniają, że w Rosji absolutnie, ale to absolutnie nie ma kłopotów z paliwem. Ale wicepremier Nowak ogłosił 19 czerwca, że „obecnie priorytetem jest zapewnienie niezawodnych dostaw paliw na rynek krajowy, terminowych dostaw i kontroli cen”.
Przed tygodniem Putin zapowiedział, że Rosja znajdzie odpowiedź na ukraińskie drony. A na razie obiecał kolejne ataki na Ukrainę. Wiadomo już przy tym, że broń, którą Putin pochwalił się przed światem — rakieta balistyczna średniego zasięgu Oriesznik — jest niecelna. Wystrzelona na Kijów trzy tygodnie temu trafiła na tereny odległe o kilkadziesiąt kilometrów od celu. Jeden z pocisków nie zdołał nawet przelecieć nad linią frontu. Przyznając się do tego przed dwoma tygodniami, Putin powiedział, że Rosja tak naprawdę jeszcze nie zaczęła atakować Ukrainy.
To wszystko każe się bać kolejnego krwawego ataku na cywili w Ukrainie.
Sytuacja samej Rosji wygląda też na trudną. Nie wiadomo tylko, czy tak widzi to Putin — czy stosuje się tu już jego opowieść o szczurze. W dzieciństwie Putin ścigał szczura po domu, a kiedy zwierzę zostało zapędzone do rogu, z wściekłością rzuciło się na małego Wołodię. Miała to być dla Putina lekcja, by w sytuacji osaczenia atakować na oślep.
Putin w kółko powtarza, że jego armia ma „strategiczną przewagę” i „posuwa się kilometrami do przodu” – nie przyznaje się do tego, by był w matni. Tylko jego propaganda zaczyna Rosjan przygotowywać do długotrwałej wojny.
Przeczytaj także: