Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„Po ogłoszeniu Nagrody Nobla nie można jej cofnąć ani przenieść na inną osobę” – informuje w oświadczeniu Komitet Noblowski
Komitet Noblowski wydał oświadczenie w związku z sugestiami Marii Coriny Machado, że mogłaby oddać swoją Pokojową Nagrodę Nobla prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi.
„Norweski Komitet Noblowski i Norweski Instytut Noblowski otrzymują szereg próśb o komentarze dotyczące trwałości statusu laureata Pokojowej Nagrody Nobla. Fakty są jasne i dobrze udokumentowane. Po ogłoszeniu Nagrody Nobla nie można jej cofnąć, oddać ani przenieść na inną osobę. Decyzja jest ostateczna i obowiązuje na zawsze” – czytamy.
W poniedziałek (5.01) w rozmowie z Fox News Machado powiedziała, że wręczenie nagrody Trumpowi byłoby aktem wdzięczności narodu wenezuelskiego za obalenie Nicolása Maduro. Na pytanie, czy już złożyła taką propozycję prezydentowi USA, odpowiedziała: „To się jeszcze nie wydarzyło”.
Do spotkania noblistki i Donalda Trumpa ma dojść w przyszłym tygodniu. Prezydent ogłosił już, że byłby zaszczycony, gdyby mógł przyjąć nagrodę, jeśli padnie taka propozycja.
Machado to obrończyni praw człowieka, polityczna oponentka prezydenta Nicolása Maduro i liderka tłamszonej wenezuelskiej opozycji, która w październiku została laureatką Pokojowej Nagrody Nobla.
W 2010 roku zdobyła mandat w Zgromadzeniu Narodowym z najlepszym wynikiem w kraju. Od tego czasu podejmowała kolejne próby zjednoczenia podzielonej opozycji w Wenezueli. W październiku 2023 roku wygrała prawybory prezydenckie z ramienia partii Plataforma Unitaria Democrática, jednak wenezuelski komisarz wyborczy odebrał jej prawa wyborcze na 15 lat, co kilka miesięcy później potwierdził Sąd Najwyższy.
W efekcie polityczka poparła Edmundo Gonzáleza Urrutię jako kandydata opozycji na prezydenta w wyborach w lipcu 2024. Według oficjalnych wyników w wyborach 28 lipca 2024 Maduro uzyskał 53 proc. głosów, a Urrutia – 43 proc. głosów. Demokratyczna opozycja ogłosiła, że udało jej się wykraść dokumentację z komisji wyborczych, które wskazywały, że zdecydowaną większością głosów wygrał jednak opozycyjny kandydat.
Po sfałszowanych wyborach Machado wyprowadziła tłumy protestujących Wenezuelczyków na ulice miast. W starciach z wojskiem i policją zginęło 25 osób. W styczniu 2025 Machado została zatrzymana przez służbę bezpieczeństwa podczas protestu w przeddzień inauguracji kolejnej kadencji Maduro. Polityczka została zwolniona po stłumieniu ulicznego sprzeciwu, po czym znów została zmuszona do ukrywania się.
Została zgłoszona do Pokojowej Nagrody Nobla przez Marco Rubio, sekretarza stanu w administracji Trumpa. Nagrodę zadedykowała Wenezuelczykom i Donaldowi Trumpowi.
11 grudnia 2025 dotarła do Oslo, żeby odebrać wyróżnienie. W przebraniu i peruce minęła kilkanaście wojskowych punktów kontrolnych w Wenezueli, łodzią dotarła na karaibską wyspę Curaçao, skąd udała się do Europy prywatnym samolotem. Jednak na samą ceremonię nie zdążyła. Nobla odebrała w jej imieniu córka.
Przeczytaj także:
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał alerty pierwszego stopnia dla czterech województw. Prognozowane są intensywne opady śniegu i zamiecie. W kilku regionach wciąż obowiązuje alert II stopnia
Najnowsze alerty pierwszego stopnia zostały wydane dla woj. kujawsko-pomorskiego, części woj. łódzkiego, południowej części woj. podkarpackiego i dla zachodniego Mazowsza. Będą obowiązywać do końca dnia.
IMGW prognozuje opady powodujące przyrost pokrywy śnieżnej miejscami o 10 cm do 15 cm. „Północno-zachodni wiatr o średniej prędkości do 25 km/h, w porywach do 50 km/h, może powodować zawieje i zamiecie śnieżne” – czytamy w ostrzeżeniu Instytutu. Wciąż obowiązują ostrzeżenia pierwszego stopnia wydane w sobotę dla Małopolski, Opolszczyzny, Dolnego Śląska, Wielkopolski i Śląska.
W mocy pozostają także ostrzeżenia II stopnia przed intensywnymi opadami śniegu dla woj. pomorskiego i części woj. zachodniopomorskiego. Będą obowiązywać do niedzielnego wieczora. „Prognozowane są zawieje i zamiecie śnieżne spowodowane opadami śniegu i wiatrem o średniej prędkości do 50 km/h, w porywach do 85 km/h, z kierunków północnych. Najsilniejszy wiatr wystąpi w strefie wybrzeża” – czytamy w ostrzeżeniu dla powiatów lęborskiego, puckiego, Słupska, słupskiego i wejherowskiego.
W całym kraju temperatura jest minusowa, najintensywniejsze opady śniegu przewidywane są szczególnie na Pomorzu i w Karpatach.
„Takie warunki mogą utrudniać codzienne funkcjonowanie i stwarzać zagrożenie dla zdrowia i życia, dlatego warto zachować szczególną ostrożność – w domu, w podróży i podczas aktywności na świeżym powietrzu” – ostrzega Rządowe Centrum Bezpieczeństwa.
Ostrzeżenie I stopnia oznacza warunki sprzyjające wystąpieniu niebezpiecznych zjawisk meteorologicznych mogących powodować straty materialne, zagrożenie zdrowia i życia.
Ostrzeżenie II stopnia przewiduje wystąpienie niebezpiecznych zjawisk meteorologicznych powodujących duże straty materialne oraz zagrożenie zdrowia i życia.
Przeczytaj także:
Trzecią dobę trwa niemal całkowita blokada dostępu do internetu w Iranie. Zdjęcia i informacje, które do nas docierają są jednak bardzo niepokojące
Protesty antyrządowe w Iranie trwają już dwa tygodnie. Jednocześnie trzecią dobę trwa wywołany przez władze blackout internetu. To utrudnia dokładnie zorientowanie się w sytuacji na miejscu. Irańczykom udaje się jednak przełamywać rządową blokadę, np. przy pomocy sieci Starlink. W ten sposób z docierających do nas informacji można wyrobić sobie ogólny obraz sytuacji.
Jasne jest, że intensywne protesty trwają, a władza dalej używa siły do ich tłumienia i mamy do czynienia z ofiarami śmiertelnymi.
Na podstawie dostępnych materiałów udostępnianych przez Irańczyków Institute fot the Study of the War zarejestrował 10 stycznia przynajmniej 60 protestów w całym kraju. Analitycy Instytutu zaznaczają jednak, że są to z pewnością dane niepełne, w dużej mierze z powodu blokady dostępu do internetu. Władze irańskie coraz częściej nazywają protestujących terrorystami. A do tłumienia protestów zaczęto wykorzystywać armię, która nie jest wyszkolona w technikach kontrolowania tłumu.
Nie istnieją wiarygodne i dokładne szacunki liczby ofiar śmiertelnych. Obraz sytuacji możemy odtwarzać na podstawie skrawków informacji. Niektóre materiały z Iranu pokazują obszerne sale, w których na podłogach leżą liczne ciała w czarnych workach. To jednak wciąż niezweryfikowane doniesienia i należy podchodzić do nich z ostrożnością. Iran jest też areną wojny informacyjnej.
9 stycznia bardzo dużą popularność zdobył w mediach społecznościowych post, który informował, że irański przywódca Ali Chamenei został zamordowany. Milion osób zobaczyło też post internetowej platformy predykcyjnej Polymarket z 10 stycznia, w którym przekonywano odbiorców, że irańskie władze niemal straciły kontrolę nad trzema z pięciu największych miast: Teheranem, Maszhadem i Szirazem.
Oba były kompletnie nieprawdziwe.
Organizacje broniące praw człowieka starają się zbierać konkretne informacje o zabitych. Hengaw Organization for Human Rights pisze o zastrzeleniu 7 stycznia przez służby bezpieczeństwa 40-letniej Akram Pirgazi w Niszapur w północno-wschodnim Iranie. Na stronie Hengaw z newsami można znaleźć nazwiska i twarze kolejnych potwierdzonych zabitych.
Informacje, które wychodzą z Iranu, są bardzo niepokojące i sugerują, że faktyczna liczba ofiar może być bardzo duża. W 2019 roku, gdy władza także odcięła dostęp do internetu w trakcie protestów o podłożu ekonomicznym, zginęło najprawdopodobniej około 1500 osób.
Silne protesty znacznie zwiększyły też ryzyko wznowienia wojny pomiędzy Iranem a Izraelem i USA. Donald Trump w styczniu co najmniej dwukrotnie groził Irańczykom, że pożałują, jeśli będą zabijali protestujących. Mamy dziś wystarczająco dowodów na to, że tak się stało. Amerykański prezydent robił też już krok w tył, twierdząc, że śmierci są spowodowane paniką tłumu.
Wiemy jednak, że Trump otrzymał już briefing na temat dostępnych dla USA opcji militarnych. Na razie nie oznacza to, że amerykański atak z pewnością nastąpi w ciągu kilku następnych dni. Dotychczas nie zaobserwowaliśmy nietypowej aktywności amerykańskiej armii w Zatoce Perskiej na wzór tej sprzed czerwcowego ataku. Ale poziom napięcia jest dzisiaj najwyższy od zakończenia starcia z czerwca 2025. A obie strony na razie wciąż podkręcają retorykę. Przewodniczący Madżlesu (odpowiednik naszego marszałka Sejmu) Mohammad Bagher Ghalibaf powrótrzył dziś, że jeśli Amerykanie uderzą w Iran, Irańczycy będą uznawać amerykańskie cele wojskowe i Izrael za legalne cele odwetu.
Przeczytaj także:
„Ataki te są częścią operacji Hawkeye Strike, która została rozpoczęta i ogłoszona 19 grudnia 2025 r. na polecenie prezydenta Trumpa” – podało w oświadczeniu Centralne Dowództwo Sił Zbrojnych USA
W sobotę 10 stycznia około godz. 22 polskiego czasu Centralne Dowództwo Sił Zbrojnych USA opublikowało oświadczenie na portalu X, informując, że przeprowadziło ataki na obiekty ISIS w Syrii. Była to część operacji Hawkeye Strike, rozpoczętej w grudniu 2025 na polecenie Donalda Trumpa (na zdjęciu: przygotowania do rozpoczęcia operacji). Był to także odwet za „śmiertelny atak ISIS na siły amerykańskie i syryjskie w Palmyrze w Syrii 13 grudnia 2025 r. Ta zasadzka, przeprowadzona przez terrorystę z ISIS, zakończyła się tragiczną śmiercią dwóch amerykańskich żołnierzy i jednego amerykańskiego cywilnego tłumacza” – czytamy.
W operacji wzięły też udział siły powietrzne Jordanii. Jak podaje CNN, wystrzelono ponad 90 precyzyjnych pocisków, trafiając w ponad 35 celów, przy użyciu ponad dwudziestu samolotów.
Dowództwo podkreśla: „Nasze przesłanie pozostaje niezmienne: jeśli skrzywdzisz naszych żołnierzy, znajdziemy cię i zabijemy gdziekolwiek na świecie, bez względu na to, jak bardzo będziesz próbował uniknąć sprawiedliwości”. Dodaje także, że siły zbrojne USA i partnerów „pozostają zdecydowane w ściganiu terrorystów, którzy chcą zaszkodzić Stanom Zjednoczonym”.
Stany Zjednoczone i Jordania przeprowadziły poprzednią serię ataków w ramach operacji Hawkeye Strike w grudniu 2025, po ataku na amerykańskich żołnierzy w Palmyrze. Dwóch zabitych przez ISIS żołnierzy – 25-letni sierżant Edgar Brian Torres Tovar i 29-letni sierżant William Nathaniel Howard — stacjonowało w Syrii w ramach międzynarodowej operacji Inherent Resolve, która ma na celu walkę z Państwem Islamskim. W jej ramach w 2014 r. zajęto duże obszary terytorium Syrii i Iraku.
Jak podaje „Guardian”, Donald Trump od dawna sceptycznie odnosił się do obecności amerykańskich wojsk w Syrii. Już w trakcie swojej pierwszej kadencji wydał rozkaz wycofania wojsk, ale ostatecznie żołnierze zostali na miejscu.
Pentagon ogłosił w kwietniu 2025 r., że w najbliższych miesiącach Stany Zjednoczone zmniejszą o połowę liczbę żołnierzy stacjonujących w Syrii. W czerwcu 2025 r. specjalny wysłannik USA do Syrii, Tom Barrack, poinformował, że Waszyngton zredukuje liczbę swoich baz w tym kraju do jednej.
Amerykański atak z 10 stycznia zbiegł się w czasie ze starciami w Aleppo, stolicy Syrii. Obie walczące strony – syryjska armia i Syryjskie Siły Demokratyczne (koalicja zawiązana w 2015 roku pod przewodnictwem i z przewagą Kurdów) – wzajemnie oskarżają się o wszczęcie walk i eskalację napięć. Od wtorku (6.01) w starciach zginęły co najmniej 22 osoby. Według informacji AFP, w tym czasie swoje domy musiało opuścić blisko 150 tysięcy osób.
Przeczytaj także:
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Paulina Hennig-Kloska znalazły się w drugiej turze wyborów na szefową Polski 2050.
W sobotę odbyły się wybory nowego szefostwa partii Polska 2050. W internetowym głosowaniu wzięło udział ponad 650 działaczy.
„Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz otrzymała 277 głosów. Na minister klimatu i środowiska Paulinę Hennig-Kloskę głosowało 131 członków partii” – informuje Polska Agencja Prasowa.
O przywództwo w partii starali się też Joanna Mucha (119 głosów), Ryszard Petru (95) i Rafał Kasprzyk (34). Druga tura odbędzie się w poniedziałek 12 stycznia.
W październiku 2025 roku Szymon Hołownia ogłosił, że nie wystartuje w wyborach na przewodniczącego partii Polska 2050. Miesiąc później zrezygnował z funkcji marszałka Sejmu.
Już wcześniej zaczął starania o funkcję Wysokiego Komisarza ONZ do spraw Uchodźców. Otrzymał w tej kwestii poparcie rządu oraz prezydenta. W 2025 roku Hołownia odbył szereg podróży zagranicznych, które miały przybliżyć go do objęcia stanowiska. Ostatecznie jednak funkcję objął Barham Salih, były prezydent Iraku.
Przeczytaj także: