Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„Miło tutaj być” – powiedział Peter Magyar, rozglądając się po telewizyjnym studiu publicznej stacji M1. W mediach publicznych gościł po raz pierwszy od półtora roku. Jak twierdzi, nie zaproszono go ani razu w czasie kampanii wyborczej
Po raz pierwszy od półtora roku lider węgierskiej opozycji, a obecnie premier-elekt Péter Magyar był gościem węgierskich publicznych mediów. W środę 15 kwietnia 2026 rano najpierw wystąpił w Kossuth rádió, a później w telewizji M1.
„Pani redaktor, opublikowała pani informację, że w Niemczech nie ma internetu, a nawet nadała pani informację, że w Niemczech nie uprawia się seksu” – mówił do prowadzącej rozmowę w telewizji M1.
Oba wywiady Magyar zaczął od krótkiego wystąpienia, w którym przypominał, że nie był gościem publicznych mediów od półtora roku. Mówił, że jego partia, która jak się okazało reprezentuje 3 mln Węgrów, nie była w mediach publicznych prezentowana rzetelnie.
„Jest coś dziwnego w tym, że ostatni raz byłem tu, w mediach publicznych, półtora roku temu, we wrześniu 2024 roku. Potrzebne były głosy i zgoda trzech milionów ludzi, aby ponownie wpuścić lidera najsilniejszej partii opozycyjnej i dać mu przestrzeń” – mówił, rozpoczynając rozmowę w publicznym radiu.
Oboje prowadzący zaprzeczali, jakoby nie zapraszali Magyara.
„Dzwoniliśmy do pana”. „To nieprawda” – odparł Magyar.
„Po utworzeniu rządu, jednym z naszych pierwszych kroków będzie zawieszenie nadawania wiadomości przez te media propagandowe” – powiedział. To jedna z obietnic wyborczych Tiszy. Dodał, że nie ma w sobie chęci zemsty, nie pragnie zemsty osobistej. „Nie chodzi o mnie, ale o to, że każdy człowiek zasługuje na media publiczne, które przekazują rzeczywistość”. Media publiczne nazywał „fabryką kłamstwa”.
„Pozwól mi zadać choć jedno pytanie!”. Prowadzący radiową rozmowę kilka razy próbował przerwać Magyarowi, ale ten spokojnie, a zarazem stanowczo mówił dalej, tak, że trudno było go „zagadać”. „Myślę, że słuchacze są zainteresowani tym, co planujemy” – odpowiadał Magyar na próby przerwania mu.
„W imię wolności prasy pozwók mi zadać pytanie” – „Cieszę się, że wolność prasy stała się tak ważna w tym pokoju” – odparł Magyar.
Kiedy przewodniczący Tiszy mówił, że media publiczne szerzyły kłamstwa, prowadzący próbował powiedzieć, że nie ma kontroli nad tym, kto i co mówi w studiu. „Nigdy nie słyszałem, żebyś odważył się przerwać najbardziej skorumpowanemu premierowi w historii” – odpowiedział Magyar.
Pytał, dlaczego media publiczne nie informowały o problemach Węgrów: zamykaniu szpitali, nieprzejezdnych drogach. Mówił, że pociągi na Węgrzech jeżdżą z prędkością kilku kilometrów na godzinę, ale ludzie nie mogli się o tym dowiedzieć z publicznego radia ani telewizji.
O sytuacji w węgierskich szpitalach pisał szeroko niezależny portal śledczy Direkt36. Dziennikarze dotarli do dokumentów, z których wynikało, że od 2020 roku na Węgrzech w 770 przypadkach zamknięto oddziały szpitalne lub wstrzymano dostarczanie usług zdrowotnych. Magyar przywołał tę liczbę. W mediach publicznych informacje o sytuacji w opiece zdrowotnej pojawiały się sporadycznie i wyrywkowo.
Powiedział, że zamiast wydawać 600 miliardów forintów na propagandę, rząd Fideszu lepiej przeznaczyłby je na przykład na opiekę zdrowotną.
Magyar obiecał, że jego rząd utrzyma obniżone przez Orbana ceny prądu oraz że przeznaczy 1 mld forintów na program efektywności energetycznej.
Oboje prowadzący próbowali dociskać Magyara pytaniami o unijne środki. Jak zamierza je szybko sprowadzić na Węgry. Oczekiwanie na fundusze UE po wygranej Tiszy, co pomoże rozwiązać problemy gospodarcze, było jednym z powodów zwycięstwa opozycyjnej partii.
Magyar twierdzi, że ma plan, który obejmuje między innymi wejście Węgier do Prokuratury Europejskiej, przywrócenie wolności mediów i uczelni. Węgierskich super kamieni milowych jest aż 27. Magyar twierdzi jednak, że wystarczy spełnić cztery najważniejsze wymogi, i środki do Węgier popłyną.
Te rozmowy to drugi moment, gdy Magyar pokazuje, jak różnić się będzie funkcjonowanie mediów na Węgrzech pod jego rządami. Pierwszym była poniedziałkowa konferencja prasowa z udziałem węgierskich i zagranicznych dziennikarzy (były tam również dziennikarki OKO.press). Magyar odpowiadał na pytania mediów przez trzy godziny.
Przeczytaj także: