Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Udało się uratować dwóch pracowników elektrowni wodnej, którzy nie mogli wydostać się z zablokowanego tunelu. Tragiczny bilans kataklizmu jednak wciąż rośnie.
Ratownicy odnaleźli w piątek dwójkę pracowników, którzy dziewięć dni spędzili w tunelu hydroelektrowni zablokowanym przez skutki powodzi na granicy Nepalu z Tybetem. Informację tę potwierdziły lokalne władze, w tym rzecznik armii gen. Shri Ram Basnet. Nepalskie kanały telewizyjne pokazały też nagranie, na którym widać jednego z ewakuowanych mężczyzn.
Dwójka ocalałych od 26 sieprnia przebywała w tunelu należącego do infrastruktury elektrowni wodnej Trishului 3A, około70 km od Katmandu. Katastrofalne lawiny związane z oderwaniem się części lodowca zablokowały wtedy również inne z tuneli nepalskich hydroelektrowni. Służą one do obsługi znajdujących się w wysokogórskich masywach turbin produkujących prąd z użyciem siły podziemnych cieków wodnych. Według służb może tam się znajdować nawet 900 osób, do których wciąż próbują dotrzeć służby ratownicze.
Lawiny błotne, powstałe po oderwania się fragmentu lodowca w Himalajach. Nie są znane dokładne przyczyny katastrofy. Wiadomo natomiast, że doszło do oderwania się dużego fragmentu lodowca w pobliżu szczytu Langtang Lirung w Himalajach. Powstałe w ten sposób osuwisko przemieściło się kaskadowo w dół, trafiając do doliny rzeki Bhote Koshi i zabierając ze sobą rzeczne osady. To z kolei spowodowało nagły wzrost poziomu wody. Błyskawiczna fala powodziowa, poruszająca się z prędkością nawet 115 km/h, zalała wioski położone w dolinie rzeki. Oprócz ofiar śmiertelnych, które na piątek 4 września sięgają 1280 osób, podliczane są również straty materialne. Te mają wynosić około 387,5 mld rupii nepalskich, czyli około 2,5 mld dolarów amerykańskich. Odbudowy lub poważnego remontu wymaga około 20 tys. domów.
Mike Searle, profesor nauk o Ziemi na Uniwersytecie Oksfordzkim, wskazywał w BBC, że Langtang Lirung, podobnie jak reszta Himalajów, powoli się podnosi w wyniku długotrwałych ruchów tektonicznych. Góra się podnosi, a lodowiec staje się coraz bardziej stromy, przez co jest narażony na to, że jego części odpadną. Zazwyczaj jednak – dodał – odpadają mniejsze bryły, które nie powodują takich katastrof. W wyniku kryzysu klimatycznego i podnoszenia się temperatur od masywu łatwiej mogą oddzielać się większe fragmenty.
Profesor Mike Searle ma również dodatkową tezę: „Ogromna fala gruzu wskazuje, że najpierw mogło dojść do osuwiska. Woda się spiętrzyła, zatamowała rzekę, a następnie nastąpiła wielka powódź”. Takie hipotezy BBC przedstawiało już w dniu katastrofy: woda na rzece miała zostać spiętrzona, a kiedy zapora pękła, woda błyskawicznie spłynęła w dół, niosąc ze sobą kamienie i osady oraz niszcząc górskie osady.
Przeczytaj także: