Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Prokurator generalny Adam Bodnar zwrócił się do przewodniczącej PE Roberty Metsoli z wnioskiem o wyrażenie zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej europosła PiS Michała Dworczyka. Chodzi o tzw. aferę mailową.
Już w lipcu 2024 roku informowaliśmy w OKO.press, że prokuratura będzie chciała kontynuować trwające postępowania przeciwko Grzegorzowi Braunowi i Michałowi Dworczykowi.
Ponieważ obaj politycy zostali w czerwcu wybrani posłami do Parlamentu Europejskiego, aby mogli odpowiadać przed sądem, PE musi wyrazić zgodę na uchylenie ich immunitetów.
Dworczyk, czyli były szef Kancelarii Premiera za rządów Mateusza Morawieckiego, ma usłyszeć zarzuty utrudnianie postępowania karnego w związku z tzw. aferą mailową.
Przeczytaj także:
Śledczy zarzucają Dworczykowi niedopełnienie obowiązków ciążących na funkcjonariuszu publicznym oraz utrudnianie postępowania.
Jak czytamy w komunikacie Prokuratury Krajowej, niedopełnienie obowiązków miało polegać na “posługiwaniu się niecertyfikowaną i niezabezpieczoną prywatną skrzynką mailową do prowadzenia korespondencji w zakresie realizacji zadań służbowych wynikających z pełnionych funkcji, mających znaczenie dla bezpieczeństwa publicznego i prawidłowego funkcjonowania organów państwa”.
Śledczy wymieniają konkretne informacje, które nie powinny znaleźć się w prywatnej korespondencji Dworczyka. Są nimi informacje niejawne oraz te dotyczące:
Funkcjonariusze publiczni w sprawach służbowych powinni komunikować się tylko za pomocą certyfikowanych narzędzi, aby ich korespondencja nie stała się łupem ataków hakerskich.
A taki miał miejsce w przypadku Michała Dworczyka.
W czerwcu 2021, służby zabezpieczyły prywatną skrzynkę mailową Michała Dworczyka, z której hakerzy wykradli korespondencję. Tyle że, jak ustalili śledczy, zanim służby wykonały kopię, część maili została usunięta. I to w taki sposób, by nie można ich było odzyskać.
„Skutkiem takiego działania było zniszczenie danych stanowiących istotny dowód dla ustalenia okoliczności ataku hakerskiego, co jest przedmiotem postępowania w sprawie Prokuratury Okręgowej w Warszawie” – tłumaczyła w czerwcu prokurator Anna Adamiak, rzeczniczka Prokuratury Generalnej.
Zdaniem śledczych to sam Dworczyk polecił komuś usunięcie niewygodnych dla niego maili. I według nich jest to "pomaganie sprawcy ataku hakerskiego w uniknięciu odpowiedzialności karnej”.
Śledczy zarzucają więc Dworczykowi poplecznictwo, czyli przestępstwo z art. 239 § 1 Kodeksu karnego.
Popełnia je ten, kto:
“Utrudnia lub udaremnia postępowanie karne, pomagając sprawcy przestępstwa, w tym i przestępstwa skarbowego uniknąć odpowiedzialności karnej, w szczególności kto sprawcę ukrywa, tworzy fałszywe dowody, zaciera ślady przestępstwa, w tym i przestępstwa skarbowego, albo odbywa za skazanego karę”
Za poplecznictwo grozi do pięciu lat pozbawienia wolności.
Przeczytaj także:
Michał Dworczyk skomentował już sprawę w mediach społecznościowych. Jego zdaniem wniosek o uchylenie mu immunitetu jest „kolejnym atakiem ministra Bodnara i jego akolitów”.
„Jak rozumiem zarzut jest taki, że utrudniam prokuraturze poszukiwania hakerów, którzy włamali się na moją skrzynkę mailową oraz skrzynki kilkudziesięciu innych polskich polityków. (...) Według amerykańskiej firmy Mandiant, zajmującej się cyberbezpieczeństwem, byli to hakerzy powiązani z białoruskimi i rosyjskimi służbami specjalnymi. Wychodzi na to, że miałbym być elementem naprawdę złożonej intrygi…” – napisał na platformie X były szef Kancelarii Premiera.
Polityk podkreślił, że w postępowaniu, które zdaniem śledczych miałby utrudniać, ma status pokrzywdzonego.
„Ale rozumiem, że dziś zapotrzebowanie na polityczne zlecenia może czynić cuda…” – skomentował.