Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Pod Wołgogradem w Rosji wykoleiło się dziewięć wagonów pociągu pasażerskiego (na zdjęciu) po tym, jak na przejazd bez szlabanów wjechała wielka ciężarówka kamaz. Pociąg próbował hamować i wypadł z torów. Rannych jest co najmniej sto osób.
W wyniku erozji tymczasowego nasypu na Kanale Morza Białego i Bałtyku w Karelii zginęła jedna osoba. W Tule zawaliła się cała ściana budynku szkoły. Z powodu wilgoci, Na Kubaniu sam z siebie spalił się autobus rejsowy. Woda w okolicach Czelabińska zagraża kolejnym osadom i miasteczkom – jeszcze w piątek woda po ulewnych deszczach zmyła to dosłownie tamę na rzece.
Wypadki i katastrofy naturalne stają się częścią krajobrazu Rosji Putina. W poniedziałek było jednak tego tyle, że zajęło dużą część dzienników telewizyjnych. Propaganda skupia się jednak na tym, by przyczyny tych zdarzeń przypisać działaniu nieostrożnych ludzi (kierowca), pogodzie (dwie tamy) albo wilgoci (ściana).
Opinia publiczna nie dowiaduje się o żadnych systemowych przyczynach tej niesprawności państwa. A państwo Putina ewidentnie nie radzi sobie ze zmianą klimatu i nie remontuje infrastruktury – bo wszystkie środki na to pochłania wojna. W poniedziałek okazało się np., że władze miejskie Biełgorodu, miasta na granicy z Ukrainą regularnie ostrzeliwanego przez Ukraińców, nie wywiązują się z obietnic usuwania zniszczeń wojennych. Bo po prostu nie mają na to pieniędzy. Gubernator biełogrodzki publicznie więc zbeształ urzędników i nakazał im, by pieniądze "znaleźli”. Putin tymczasem regularnie i przed kamerami spotyka się z urzędnikami okupowanych ukraińskich terytoriów i zaleca ich szybszą odbudowę, dostarczenie wody i elektryczności. Co pokazuje, w jak dramatycznym stanie są te ziemie.
AKTUALIZACJA: wieczorem Rosyjskie władze ogłosiły, że poszkodowanych w wypadku kolejowym nie jest sto osób, ale dokładnie 52.