Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Nad nowymi zasadami udzielania ochrony międzynarodowej dla uchodźców wojennych z Ukrainy pracuje Komisja Europejska
W czwartek, 4 czerwca 2026 w Luksemburgu spotkali się ministrowie spraw wewnętrznych państw UE. Tematem rozmowy były nowe zasady przyznawania ochrony międzynarodowej dla uchodźców uciekających przed wojną w Ukrainie. Jak przekazał komisarz UE ds. migracji Magnus Brunner, państwa UE zgadzają, że niezbędne są ograniczenia.
Jedną z analizowanych opcji jest wyłączenie z systemu ochrony międzynarodowej mężczyzn w wieku poborowym, czyli między 23 a 60 rokiem życia. „Tego właśnie oczekują od nas Ukraińcy” – przekazał Brunner, dodając, że zmiany będą konsultowane z Kijowem.
Nowy system ma powstać w oparciu o analizę sytuacji w krajach na pierwszym froncie pomocy. Chodzi szczególnie o Polskę, Czechy, Niemcy, Austrię i kraje bałtyckie. Brunner zapowiedział, że Komisja Europejska przedstawi swoją propozycję „w najbliższych tygodniach”.
Dotychczasowe zasady udzielania ochrony międzynarodowej dla uchodźców wojennych z Ukrainy wygasają w marcu 2027 roku. Mechanizm, uruchomiony po inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku, zapewnia wszystkim uchodźcom wojennym prawo do legalnego pobytu, pracy, edukacji i dostępu do świadczeń w państwach UE. W Polsce ta pomoc została ograniczona tzw. ustawą wygaszającą, która weszła w życie 5 marca 2026. Uchodźcy z Ukrainy wciąż mają prawo do legalnego pobytu i pracy, ale dostęp do opieki medycznej, pomocy mieszkaniowej, czy świadczeń 800+ jest uzależniony od aktywności zawodowej. Politycy zostawili wyjątki: dzieci do 18 lat, kobiety w ciąży i osoby pozostające w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania. Jednak wiele najbardziej potrzebujących osób, starszych, schorowanych, opiekujących się dziećmi ze specjalnymi potrzebami, zostały bez pomocy państwa.
Przeczytaj także:
Ukraińska strona od miesięcy apeluje do państw członkowskich o pomoc w ściągnięciu uchodźców w wieku poborowymi do kraju. Podczas kwietniowej wizyty w Niemczech, prezydent Wołodymyr Zełenski apelował o wsparcie ukraińskiej armii w sprawiedliwej i sprawnej rotacji oddziałów na froncie. „Nasze Siły Zbrojne chciałyby, żeby wrócili. Odpowiedzialność musi ponieść każdy obywatel Ukrainy, który ma ku temu siły” – mówił Zełenski. W Niemczech przebywa 1,34 mln uchodźców wojennych, z czego prawie 400 tys. do mężczyźni w wieku poborowym.
Do tej pory kraje wspólnoty z rezerwą odnosiły się do pomysłu przymusowego ściągania Ukraińców na front, jednak deklarowały, że spróbują wypracować mechanizm, który pozwoli wesprzeć Kijów w tym obszarze.
Do zdarzenia doszło w pobliżu portu w Konstancy. Władze podjęły decyzję o ewakuacji. „Nie panikujemy, środki te mają charakter czysto prewencyjny” – przekazał wiceminister spraw wewnętrznych
„Dron morski nieznanego pochodzenia eksplodował w piątek w pobliżu rumuńskiego portu w Konstancy nad Morzem Czarnym” – poinformowało rumuńskie Ministerstwo Obrony. Do wybuchu doszło na skutek samozniszczenia bezzałogowca.
Lokalne służby przekazały, że w zdarzeniu nikt nie zginął, nie odnotowano też żadnych strat materialnych. Port został ewakuowany, a o możliwym zagrożeniu zostali poinformowani mieszkańcy miasta.
„Wiemy teraz, że istnieje ryzyko samozniszczenia, ewakuowaliśmy się na wypadek, gdyby pojawiły się kolejne drony” – powiedział wiceminister spraw wewnętrznych Rumunii Raed Arafat.
„Nie panikujemy, środki te mają charakter czysto prewencyjny” – dodał Arafat.
Port i wybrzeże patrolują dwa śmigłowce. Reuters, powołując się na lokalny portal Digi24, przekazał, że w wyniku działań poszukiwawczych na rumuńskim wybrzeżu odnaleziono trzy kolejne morskie bezzałogowce.
Ich pochodzenie nie jest znane. Resort obrony przekazał tylko, że dron, który eksplodował, należy do typu używanego w wojnie na Ukrainie i nie jest na wyposażeniu rumuńskiej armii.
Rumunia, która dzieli z Ukrainą 650 km granicy, już wielokrotnie miała do czynienia ze wtargnięciem rosyjskich pocisków i dronów na swoje terytorium. Jak podaje agencja Reuters, cytując rumuńskie ministerstwo obrony, do naruszenia przestrzeni powietrznej Rumunii doszło już 28 razy, a 47 razy zabezpieczono na rumuńskim terytorium fragmenty dronów.
Incydenty mają związek z rosyjskimi atakami na ukraińskie porty nad Morzem Czarnym.
W nocy z 28 na 29 maja rosyjski bezzałogowy statek powietrzny uderzył w dach budynku mieszkalnego w miejscowości Gałacz. „Zabłąkany" dron wywołał pożar 10-piętrowego bloku mieszkalnego, na który spadł. Ranne zostały dwie osoby, które same ewakuowały się z budynku.
Gałacz to jedno z największych miast wschodniej Rumunii, zamieszkałe przez prawie 300 tys. osób.
Przeczytaj także:
Izba Reprezentantów przegłosowała projekt ustawy nakazujący nowe sankcje na Rosję oraz 8 mld dol. wsparcia wojskowego dla Ukrainy i sojuszników w regionie.
„Projekt poparło 227 kongresmenów, w tym niemal wszyscy Demokraci i 19 Republikanów. Przeciwko było 191 parlamentarzystów” – czytamy w publikacji PAP.
Przegłosowane w izbie nowe regulacje przewidują m.in. zaostrzenie restrykcji wobec rosyjskiego sektora energetycznego i finansowego, rozszerzenie pomocy militarnej dla Ukrainy do 8 miliardów dolarów oraz wsparcie dla krajów bałtyckich.
Niepewna jednak pozostaje przyszłość ustawy w Senacie ze względu na sprzeciw części dyplomatów i możliwe weto prezydenta Trumpa. Sami politycy Partii Republikańskiej są podzieleni w sprawie sankcji.
Projekt proponuje pakiet wsparcia dla Ukrainy i zaostrzenia sankcji wobec Rosji. Fragment dokumentu dotyczący sankcji zobowiązuje prezydenta USA do nałożenia dodatkowych restrykcji na ten kraj. Wśród nich wymieniono restrykcje na rosyjskie instytucje finansowe, wszystkie firmy sektora energetycznego i wydobywczego, koncern Rosatom oraz podmioty ułatwiające dostawy broni z Korei Północnej.
Dokument przewiduje też odcięcie objętych sankcjami banków od systemu SWIFT, podniesienie ceł na rosyjskie towary do minimum 500 proc., stuprocentowy podatek od dochodów z zamrożonych aktywów Rosji i Białorusi oraz zakaz importu produktów z rafinerii przerabiających rosyjską ropę.
Jeśli chodzi o pomoc wojskową, to ustawa przedłuża tzw. mechanizm Lend-Lease do roku fiskalnego 2028, autoryzuje do 8 mld dolarów pożyczek w ramach programu Foreign Military Financing na zakup sprzętu przez Ukrainę i sojuszników NATO oraz przedłuża program zakupu sprzętu dla Ukrainy (Ukraine Security Assistance Initiative) do końca 2027 r. z budżetem 300 mln dolarów.
Natomiast kraje bałtyckie mają otrzymać po „30 mln dolarów rocznie dodatkowego finansowania wojskowego”.
W czwartek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski napisał list do Władimira Putina w ramach ponownej próby zakończenia wojny rosyjsko-ukraińskiej.
W otwartym liście stwierdził, że „błędem byłoby po prostu czekać”, aż wojna w Europie ponownie stanie się centrum uwagi USA, dodając, że pokój może nastąpić jedynie „poprzez bezpośrednie zaangażowanie” Ukrainy i Rosji.
Wezwał również do całkowitego zawieszenia broni na czas trwania proponowanych negocjacji.
Przeczytaj także:
W Szkole w Chmurze uczy się dziś 26 tys. uczniów i uczennic. To najpopularniejsza, ale i najbardziej kontrowersyjna instytucja zajmująca się edukacją domową. Teraz do jej siedziby weszła policja
Zaczęło się od kontroli stołecznego Biura Edukacji. Urzędnicy z Warszawy zakwestionowali sposób wydatkowania dotacji dla Szkoły w Chmurze, a miasto zażądało zwrotu części pieniędzy. Jak podaje portal Zero.pl, nieprawidłowości dotyczyły m.in. wysokości kosztów zakupu narzędzia informatycznego. Dotacja opiewała na kwotę 22 mln zł, a 55 proc. środków poszło na zakup platformy edukacyjnej, z której korzystali uczniowie.
Wątpliwości urzędników i służb wzbudziła nie tylko kwota wydana na ten cel, ale też fakt, iż platforma należała do fundacji, której założycielem był Mariusz Truszkowski, czyli prezes Szkoły w Chmurze.
Prokuratura Regionalna w Warszawie, po zawiadomieniu ze strony Centralnego Biura Antykorupcyjnego, prowadzi w tej sprawie śledztwo. Jak przekazał prokurator Mateusz Martyniuk dotyczy ono „doprowadzenia w latach 2021-2022, do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości Urzędu m.st. Warszawy, w związku z rozliczeniem wydatków otrzymanych w ramach dotacji oświatowej”.
W ubiegłym tygodniu policja weszła do siedziby spółki Szkoła w Chmurze, żeby zabezpieczyć materiał dowodowy. Szkoła podkreśla, że w tej sprawie nikomu nie zostały jeszcze postawione zarzuty.
„Sprawa dotyczy tych samych kosztów i wątpliwości, które były już przedmiotem postępowania administracyjnego zakończonego korzystnym dla szkoły rozstrzygnięciem SKO. Szkoła nie kwestionuje prawa właściwych organów do wyjaśniania spraw, ale zwraca uwagę na ryzyko przenoszenia sporu administracyjnego na grunt karny. Wierzymy w niezależność instytucji państwa. Liczymy na szybkie rozwianie wszelkich wątpliwości i zakończenie sprawy zasadności wydatkowania środków na narzędzie informatyczne wykorzystywane przez szkołę we wspomnianych latach" – przekazał rzecznik spółki Michał Cieśla.
Szkoła w Chmurze to największa niepubliczna instytucja, która wspiera polskich uczniów w edukacji domowej. Nie ma w niej klasycznych lekcji, sprawdzianów i ocen. Dzieci i młodzież samodzielnie realizują podstawę programową, korzystając z interaktywnej platformy edukacyjnej. Dla uczniów i uczennic dostępne są też konsultacje z nauczycielami. Jedynym stałym punktem są doroczne egzaminy, które odbywają się stacjonarnie lub zdalnie.
Szkoła rozkwitła w 2021 roku, gdy MEN zniósł rejonizację edukacji domowej – teraz można się zapisać do dowolnej szkoły, niezależnie od miejsca zamieszkania. Przed reformą Szkoła w Chmurze miała 900 uczniów, obecnie uczy się w niej aż 26 tys. osób.
Warszawa, która dotuje szkołę, od początku podkreślała, że zniesienie rejonizacji może prowadzić do nadużyć – brakuje bowiem faktycznego nadzoru nad standardem nauki i egzaminowania. W 2024 roku kontrola resortu edukacji wykazała, że egzaminu maturalnego nie zdał co czwarty absolwent Liceum w Chmurze (to znacznie więcej niż średnia dla wszystkich placówek).
Teraz resort edukacji wydał zalecenia, aby nie organizować egzaminów online, które miały być furtką dla szkół tylko na czas pandemii. MEN zaleca powrót do stacjonarnego egzaminowania. Szkoła w Chmurze nie zgadza się z zaleceniami i zapowiada, że nie zamierza ich przestrzegać. To kolejny już konflikt MEN i niepublicznej placówki.
Przeczytaj także:
W ostatnich atakach w Ukrainie zginęły 3 osoby, a 30 zostało rannych. Rosyjskie drony trafiły w mieszkania i autobus, a także rodziny na spacerze. Do szpitali z poważnymi obrażeniami trafiły dzieci
W ciągu ostatniej doby Rosjanie przeprowadzili 1034 ataki na 49 miejscowości w obwodzie zaporoskim. Drony trafiły w budynki mieszkalne, infrastrukturę cywilną, samochody i autobus komunikacji publicznej. Jak przekazał szef lokalnych władz Iwan Fedorow, w wyniku ataków zginęła 44-letnia kobieta. Co najmniej 16 osób zostało rannych, w tym dziewięcioletnia dziewczynka.
Celem ataków był też obwód sumski na północy Ukrainy. Burmistrz Konotopy poinformował, że w wyniku ataku dronowego rannych zostało pięć osób, w tym 37-latka z trójką dzieci w wieku czternastu, dziewięciu i trzech lat. Wszyscy zostali przewiezieni do szpitala. Ataki Rosjan pozbawiły mieszkańców miasta dostępu do wody i prądu.
Kolejnych osiem osób ucierpiało w obwodzie charkowskim na północnym wschodzie Ukrainy. „Wrogi dron eksplodował w pobliżu ludzi” – donoszą lokalne media. W ataku rannych zostałom.in. dwóch mężczyzn, dwie kobiety, dwuletnia dziewczynka i dwunastoletnia dziewczynka. Ranni zostali hospitalizowani.
Jak podaje PAP, w sumie liczba poszkodowanych w ciągu ostatniej doby przekroczyła 30 osób.
Bilans ofiar tego tygodnia rośnie. 2 czerwca, w wyniku rosyjskich ataków zginęło 13 osób, a ponad 100 zostało rannych. Jak informował Ihor Kłymenko, minister spraw wewnętrznych Ukrainy, największe zniszczenia odnotowano wówczas w Kijowie, Dnieprze i Charkowie. W ukraińskiej stolicy pożary wybuchły aż w siedmiu dzielnicach. Prezydent Wołodymyr Zełenski apelował o amarykańską pomoc w dostarczeniu pocisków przechwytujących do systemów Patriot lub udzielenie licencji na ich wspólną produkcję w Ukrainie.
Zełenski podkreślił, że w kraju brakuje środków do zestrzelenia pocisków balistycznych, co stara się wykorzystać przyparta do muru Rosja. Moskwa nie poczyniła żadnych postępów na linii frontu od 2023 roku, a sama jest nękana coraz odważniejszymi atakami Ukraińców na własną infrastrukturę. Kijów w ostatnich dniach skutecznie uderzył na Petersburg, drugie co do wielkości miasto w Rosji, gdzie odbywało się Forum Ekonomiczne. Dzień później przemawiał tam Władimir Putin, który choć stwierdził, że wojnę wygrywa, to wyraźnie szukał wsparcia w osiągnięciu porozumienia u partnerów z Europy.
Przeczytaj także: