0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

16:20 18-08-2026

Prawa autorskie: Fot. Cristina Quicler / AFPFot. Cristina Quicle...

Facebook i Instagram zaprogramowany, by uzależniać? Zdecyduje sąd

Przed sądem w Kalifornii rozpoczął się proces, który może zmienić Facebooka i Instagrama. Cztery kolejne amerykańskie sądy oskarżyły Metę (właściciela platform) o to, że zaprojektował serwisy społecznościowe tak, by uzależnić od siebie dzieci i młodzież. Jeśli koncern przegra proces, będzie zmuszony do gruntownej przebudowy serwisów.

Co się wydarzyło?

We wtorek (18 sierpnia) przed sądem federalnym Oakland w Kalifornii rozpoczął się proces przeciwko koncernowi Meta. To największy w historii USA pozew z zakresu ochrony konsumentów.

Sprawę wytoczyły cztery stany: Kalifornia, Kolorado, Kentucky i New Jersey. Występują jednak w imieniu 29 amerykańskich stanów, które trzy lata temu, w 2023 roku, wniosły do sądu pozew dotyczący praktyk bezpieczeństwa Mety.

Zarzucają firmie, że ta celowo zaprojektowała Facebooka i Instagrama, by uzależnić od siebie młodych użytkowników. Dzieci i młodzież spędzały na platformach coraz więcej czasu, aż do momentu, gdy to zaczęło szkodzić ich zdrowiu psychicznemu i fizycznemu. Stany twierdzą, że Meta miała świadomość czyhających na dzieci zagrożeń, ale celowo ukrywała wiedzę o szkodach dla zdrowia psychicznego.

Kalifornia, Kolorado, Kentucky i New Jersey domagają się m.in. usunięcia publicznego licznika „polubień” oraz wycofania funkcji nieskończonego przewijania (tzw scrollowania) treści.

„Euronews” podnosi, że funkcja nieskończonego przewijania, podobnie jak inne rozwiązania nastawione na wywoływanie wyrzutów dopaminy, jest łączona z poważnymi problemami psychicznymi u młodszych użytkowników, w tym z nasilonym lękiem, depresją, myślami samobójczymi i zaniżonym poczuciem własnej wartości. Liczba „polubień” i inne wskaźniki zaangażowania wiązane są także z tym, że młodzi ludzie zakładają wiele fikcyjnych kont, żeby sztucznie podbić reakcje na własne wpisy. To z kolei może sprzyjać depresji i nasilonej potrzebie społecznego uznania.

Stany, jak pisze BBC, chcą też:

  • usunięcia filtrów umożliwiających zmianę wyglądu
  • uniemożliwienia lub utrudnienia zakładania wielu kont
  • wyłączenie automatycznego odtwarzania filmów
  • wycofania się z tzw. znikających treści, czyli relacji
  • stworzenia procedur weryfikacji rodzicielskiej dla nastoletnich użytkowników
  • zmian w algorytmach rekomendacji tak, by te nie manipulowały reakcjami dopaminowymi

„Nieustanne powiadomienia utrudniają użytkownikom wyznaczanie sobie granic korzystania z serwisu, nawet jeśli chcą je ograniczyć. Presja rówieśnicza i lęk przed tym, że coś ich ominie, sprawiają też, że osobom czasowo usuwającym konto trudno wytrwać w decyzji o odejściu” – podnosi „Euronews”.

„Rzeczpospolita” z kolei wskazuje, że amerykańskie stany podnoszą, że Meta wykorzystała młodych ludzi, by „przyciągnąć ich na swoje platformy, co pozwoliłoby jej na zwiększenie bazy użytkowników i rozwój działalności”.

Proces ma potrwać nawet sześć tygodni. Prowadzić go będzie główna sędzia federalna w Kalifornii Yvonne Gonzalez Rogers, która orzekała m.in. w głośnym procesie Elona Muska przeciwko Samowi Altmanowi. Przez prawie 20 lat kariery zbudowała reputację jako sędzia przenikliwa, bezpośrednia i stanowcza.

Meta odpiera zarzuty. Twierdzi, że to cztery stany, które pozwały Metę, mijają się z faktami i nie mają dowodów na to, że koncern kogokolwiek wprowadził w błąd albo spowodował szkody. Insynuują też, że chodzi o pieniądze, bowiem stawką ma być rynkowa wartość spółki (czyli ok. 1,21 biliona euro). Stany twierdzą jednak, że w kwestii finansowej domagają się „jedynie” 173 miliardy euro.

Jaki jest kontekst?

Proces ws. Mety porównywany jest do batalii z koncernami tytoniowymi z lat 90.

Meta w marcu już przegrała serię procesów. Ława przysięgłych w Los Angeles nakazała wypłatę niemal 5,2 miliona euro odszkodowania dla dziecka, którego matka udowodniła, że uzależniło się od mediów społecznościowych.

W Nowym Meksyku z kolei uznano, że Meta dopuściła się 75 tysięcy naruszeń stanowego prawa ochrony konsumentów. Sąd nakazał wypłatę 324 milionów euro, a w sierpniu nałożono kolejną (wyższą) karę, sięgającą 490 milionów euro.

Sędzia wskazał, że działanie Mety jest jak fabryka, która zanieczyszcza powietrze i truje całą populację.

Co ważne, orzeczenie to zobligowało Metę do szeregu zmian, od ukrycia polubień dla niepełnoletnich użytkowników, przez ograniczenie wysyłania powiadomień do określonych godzin i wprowadzenie miesięcznych limitów korzystania z serwisu, po zakaz wysyłania wiadomości przez dorosłych do kont należących do nieletnich. Wyrok nie jest jednak prawomocny, a Meta odwołała się od wyroku sądu.

Zmiany te, jeśli wejdą w życie, będą ograniczone tylko do Nowego Meksyku — przynajmniej na razie. Jeśli kolejne stany wygrają z koncernem, firma będzie zobligowana do wprowadzenia zmian w całych Stanach Zjednoczonych.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

13:58 18-08-2026

Prawa autorskie: Fot. Jan Rusek / Agencja Wyborcza.plFot. Jan Rusek / Age...

Rosyjski opozycjonista znaleziony martwy w Warszawie

Siergiej Własienko nie żyje – potwierdza stołeczna policja. Członek Kongresu Deputowanych Ludowych uznanych przez Rosję za „organizację ekstermistyczną” został znaleziony martwy w mieszkaniu w Warszawie, które wynajmował.

Co się wydarzyło?

Ciało Siergieja Własienki znaleziono w nocy poniedziałku na wtorek w mieszkaniu na warszawskim Mokotowie. „Na tym etapie nic nie wskazuje, by do zgonu mężczyzny przyczyniło się działanie lub zaniechanie innych osób” – mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Skiba, cytowany przez stację RMF FM.

„Własienko nie mieszkał sam, miał współlokatora, który w ostatnim czasie przebywał w Szwecji i nie mógł się z nim skontaktować. W poniedziałek 17 sierpnia, gdy wrócił do Warszawy, chciał wejść do mieszkania, ale nie udało mu się to. Po godzinie 22 wezwał na miejsce służby” – informuje „Wyborcza”. Mieszkanie było zamknięte od środka, a w drzwiach były klucze.

Policja, która wtargnęła do mieszkania, potwierdziła, że Własienko nie żyje. Mężczyzna miał mieć uraz głowy. Rosyjski portal SOTA, na który powołuje się „Wyborcza”, pisał o brutalnej śmierci mężczyzny, ale wersji tej, na razie, nie potwierdza prokuratura. Telewizja TVN informuje, że na środę zaplanowano sekcję zwłok i przeprowadzenie specjalistycznych badań, w tym toksykologicznych.

Jaki jest kontekst?

Siergiej Własienko mieszkał w Polsce od 2023 roku. Wyjechał z Rosji korzystając z wizy turystycznej.

Był lekarzem, członkiem Kongresu Deputowanych Ludowych zrzeszających rosyjskich opozycjonistów na emigracji, który w 2023 roku Rosja uznała za „organizację ekstremistyczną”. Wtedy właśnie Własienko wyemigrował z kraju. Rosyjskie służby zaczęły prześladować członków Kongresu. Mężczyzna uciekł przed aresztowaniem. „Dlatego w Anapie wsiadłem w minibusa do Tbilisi, stamtąd poleciałem do Warszawy. Teraz bliscy piszą, że dwa razy dziennie do mojego domu przychodzi policjant i pyta, gdzie jestem. A samochód patrolowy jest stale na służbie w pobliżu” – mówił Własienko cytowany przez „Wyborczą”.

Własienka był też uczestnikiem Forum Rosyjskiej Opozycji na rzecz Wsparcia Ukrainy.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

12:18 18-08-2026

Prawa autorskie: Fot. SAUL LOEB / AFPFot. SAUL LOEB / AFP

„Cicho bądź!”. Trump atakuje dziennikarkę CNN, Biały Dom ją poniża

Kristen Holmes jest wieloletnią, doświadczoną dziennikarką CNN. W poniedziałek zadała prezydentowi Donaldowi Trumpowi niewygodne pytanie. W odpowiedzi usłyszała, że ma być cicho i pracuje dla „kłamliwych mediów”. Potem na profilu prowadzonym przez Biały Dom przeczytała, że przynosi hańbę zawodowi dziennikarza, a jej dzieci będą się za nią wstydzić.

Co się wydarzyło?

W poniedziałek 17 sierpnia Donald Trump gościł w Gabinecie Owalnym 16-latka Rydera Williamsa, ratownika wodnego, który uratował 10-latka w Kalifornii przed utonięciem. W Białym Domu obecni byli również dziennikarze, którzy spotkania z prezydentem wykorzystują do zadania pytań w bieżących sprawach politycznych.

Kristen Holmes najpierw spytała o niedzielną wypowiedź senatora Demokratów z Georgii Jona Ossoffa, który stwierdził, że prezydent woli zajmować się budową sali balowej i podróżować ze swoją asystentką Natalie Harp niż pełnić obowiązki prezydenta. Ten odparł bagatelizująco, że zdecydowanie wolałby robić inne rzeczy.

Później chciała zapytać prezydenta o ograniczenie wspólnych ćwiczeń wojskowych z Koreą Południową. Prezydent nie dał jej jednak dojść do słowa. Zagłuszał ją, krzycząc: „Cisza!”. Zarzucił kobiecie, że nie ma szacunku do młodego chłopaka. Potem zwrócił się do 16-letniego Rydera, pytając go, czy nie sądzi, że dziennikarka zachowuje się bez szacunku. „On rozumie. Cisza! Dla kogo pracujesz?” – zapytał Holmes Trump. Kiedy ta odpowiedziała, że pracuje dla CNN, Trump odparł:

Fake news! Jesteś głośną, hałaśliwą osobą. Jesteś z fake newsów!

Gdy dziennikarka próbowała zadać pytanie, prezydent zagłuszał ją, wrzeszcząc w kółko: Cisza! Cisza! Cisza! Jesteś fałszywą reporterką i przekazujesz fałszywe wiadomości.

Na tym atak na Holmes się nie skończył. Rapid Response 47, profil prowadzony przez Biały Dom, umieścił fragment nagrania z poniedziałkowego spotkania na portalu X i napisał: „Pewnego dnia twoje dzieci natkną się na to obrzydliwe i nieludzkie pytanie. Będzie im niedobrze i będą się wstydzić, że mają rodzica tak bezdusznego i mściwego. To naprawdę niepokojące”.

Stacja CNN stanęła w obronie Holmes. „Dziś po południu wykonywała swoją pracę i zadała prezydentowi USA trudne, istotne i mające wartość informacyjną pytanie w imieniu Amerykanów. Osoby pełniące funkcje publiczne mają prawo kwestionować materiały dziennikarskie, z którymi się nie zgadzają, ale ataki personalne na dziennikarzy za zadawanie pytań są poniżej godności urzędu i nie są zgodne z zasadami wolności prasy” – napisała stacja CNN.

Jaki jest kontekst?

Donald Trump w czasie swojej prezydentury wielokrotnie atakował liberalne media i obrażał dziennikarki oraz dziennikarzy.

„Dla Trumpa media mainstreamowe USA to „fake news media”, „media schyłkowe”, „przegrane”, „nieuczciwe”, „nikt tego nie ogląda”. Te określenia są tak odruchowe, że nikt już nie zwraca na nie uwagi” – pisał na łamach OKO.press Piotr Pacewicz.

„Tym, co jeszcze wzbudza zainteresowanie, są utarczki słowne Trumpa z dziennikarkami i dziennikarzami. Przykładów są dziesiątki, wybierzemy tylko kilka głośniejszych i tylko z ostatnich 10 miesięcy” – opisywał Pacewicz w marcu. I wyliczał:

Peter Alexander z NBC News podczas spotkania prezydenta USA z prezydentem RPA zapytał Trumpa o drogi samolot, który ten dostał od Katarczyków. „Jesteś okropną osobą”, „nie nadajesz się na reportera”, „nie jesteś wystarczająco sprytny”, „zhańbiłeś się”, „idiota”, „dupek” – usłyszał w odpowiedzi w stylu typowej dla najpotężniejszego polityka świata logorei.

„Jesteś wstrętną, okropną, naprawdę okropną reporterką” – odpowiedział Trump Rachel Scott z ABC na pytania o ataki na łodzie domniemanych przemytników na Karaibach.

„Cicho, świnko” – usłyszała reporterka Bloomberga Catherine Lucey, gdy spytała prezydenta o maile Epsteina.

Również o akta Epsteina pytała Kaitlan Collins z CNN. „Jesteś najgorszą reporterką. Nic dziwnego, że CNN… CNN nie ma oglądalności przez takich ludzi jak ty” – odpowiedział Trump. I dalej zwracając się do sali: „Wiecie co, to jest młoda kobieta. Chyba nigdy nie widziałem cię uśmiechniętej. Znam cię od 10 lat i nie wydaje mi się, żebym kiedykolwiek zobaczył uśmiech na twojej twarzy”.

„Głupia jesteś? Czy jesteś głupią osobą?” – odpowiedział Nancy Cordes z CBS News, która weszła z nim w dyskusję na temat zamachowców z Afganistanu.

Jedna z dziennikarek zapytała Trumpa o wyniki jego badania rezonansu magnetycznego (w USA stan zdrowia prezydenta jest uznawany za informację publiczną). Odparł, że przechodził niedawno test zdolności poznawczych i zdał go – jakże by inaczej – świetnie.

„Dostałem idealną ocenę – czego ty nie byłabyś w stanie zrobić” – zwrócił się do reporterki.

„I ty też” – dołożył drugiej, która o nic nie pytała, ale akurat stała obok.

O te popisy grubiaństwa wobec dziennikarzy, a zwłaszcza dziennikarek, zapytano rzeczniczkę Białego Domu Karoline Leavitt.

„Słuchajcie, prezydent jest szczery i uczciwy wobec wszystkich na tej sali. Wszyscy to widzieliście. Wszyscy sami tego doświadczyliście. To jeden z wielu powodów, dla których naród amerykański ponownie wybrał tego prezydenta. Ze względu na jego szczerość” – odpowiedziała.

Amerykańskie media podnoszą, że atak na Holmes z CNN jest jednak pierwszym, w którym dyskredytacja sięgnęła innych kanałów i odwołała się do prywatnego życia dziennikarki. Wpis na portalu X skrytykował m.in. „Washington Post” uznając, że Biały Dom i administracja Donalda Trumpa przekroczyła granicę, włączając do konfliktu z dziennikarką jej dzieci.

Jak pisaliśmy rano w OKO.press, Donald Trump odnotowuje rekordowo niskie poparcie społeczne. Zaledwie 33 procent Amerykanów popiera jego działania, co jest najniższym wynikiem nie tylko w czasie obecnej prezydentury, ale i w ogóle w karierze. Prezydentura Trumpa rozczarowuje tak bardzo, że po raz pierwszy od dekady Amerykanie przychylniej patrzą na Demokratów niż Republikanów.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

11:02 18-08-2026

Fundacje rodzinne pod lupą rządu. Koniec z unikaniem podatków?

„Nie bez powodu otworzyłem fundację rodzinną, gdzie jesteś zwolniony z jakichkolwiek podatków od zysków kapitałowych" – chwalił się youtuber Friz. Ministerstwo Finansów chce ukrócić pomysł wykorzystywania fundacji rodzinnych do optymalizacji podatkowej. Zamierza uszczelnić przepisy. Projekt ustawy jest już gotowy.

Co się wydarzyło?

„To sprzeciw wobec odejścia od umowy, którą państwo zawarło z Polakami” – tak prezydent Karol Nawrocki jesienią zeszłego roku argumentował weto dla nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych (CIT), dotyczącej opodatkowania fundacji rodzinnych.

Andrzej Domański, szef resortu finansów prostował: „Tą »umową« miało być podobno wspieranie przedsiębiorczości – a nie tolerowanie luk, które dziś pozwalają omijać podatki. Podatki, z których finansujemy wojsko, policję, szkoły, kluczowe inwestycje. Wstyd” – napisał Domański na X.

Po dziewięciu miesiącach Ministerstwo Finansów wraca do pomysłu uporządkowania fundacji rodzinnych. Najnowszy projekt ustawy – już opublikowany w RCL – przewiduje:

  • Wprowadzenie 36-miesięcznego okresu (czyli trzech lat) karencji po nabyciu mienia. Jeśli w tym czasie fundacja sprzeda pozyskaną /nieruchomość/firmę/etc., musi zapłacić za to podatek. Zmiana ta będzie dotyczyć tylko majątku wniesionego do fundacji od 2027 roku.
  • Wzrost podatku z 19 do 25 procent od handlu kryptowalutami.
  • Wzrost podatku z 15 do 19 procent za wypłaty pieniędzy z fundacji oraz objęcie podatkiem pożyczek dla innych podmiotów. Innymi słowy: jeśli rata pożyczki nie zostanie opłacona, system potraktuje ją jak wypłatę, od której trzeba odprowadzić podatek. Ma to zapobiec wyciąganiu pieniędzy z fundacji bez podatku, poprzez udawane pożyczki.
  • Opodatkowanie dochodów z najmu krótkoterminowego, aparthoteli i innych.

Z podatku zwolnione zostaną zwykłe mieszkania, ale tylko wówczas, gdy fundacja wykaże, że je wynajmuje i to wyłącznie po to, by ktoś w nim mieszkał, do tzw. zwykłego mieszkania, bez pośredników. Nowe przepisy przewidują też zwolnienie z podatku dzieci i wnuków rodzeństwa fundatorów, którzy dziś płacą 10 procent podatku.

Resort chce wprowadzić projekt ustawy do rządu po wakacjach. Przepisy miałyby wejść w życie od stycznia 2027 – pod warunkiem, że Karol Nawrocki znów nie ogłosi „weta”. Zapisy ustawy pozwoliły zaoszczędzić rządowi niespełna 4,4 miliarda złotych.

Jaki jest kontekst?

Fundacje rodzinne powstały w 2023 roku. Pozwalają one na zwolnienie z podatku CIT dochodów uzyskiwanych przez fundację. 15-procentowy podatek odprowadza się dopiero w momencie wypłaty świadczeń, co miało zachęcać do kumulacji kapitału i reinwestowania zysków. W praktyce jednak fundacje szybko stały się pomysłem na optymalizację podatkową.

Inwestorzy wnoszą do Fundacji udziały w spółkach i w momencie ich sprzedaży unikają płacenia podatku. Jak więc wyjmują pieniądze? Najczęściej korzystają z pożyczek udzielanych niejako samemu sobie (wypłata pieniędzy wiąże się bowiem z koniecznością zapłacenia 15 procent podatku), które nie są spłacane.

Fundacje rodzinne służą też po bezpodatkowego obrotu nieruchomościami. Przedsiębiorca posiadający kilka lub więcej mieszkań, zamiast wynajmować je i płacić podatki, zakłada fundację, która w jego imieniu prowadzi działalność, nawet opartą na prowadzeniu aparthoteli czy krótkoterminowym najmie — i nie musi płacić za to podatków. Pieniądze trafiają do prywatnej kieszeni na wskutek wyżej opisanej pożyczki.

Termin przyjęcia przepisów wytrąca Karolowi Nawrockiemu najważniejszy argument. Jesienią twierdził, że polski rząd nie wywiązał się z obietnicy PiS gwarantującej trzyletni okres funkcjonowania fundacji rodzinnej bez zmian. Projekt Ministerstwa Finansów miałby wejść w życie w styczniu, czyli po tym okresie.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

09:50 18-08-2026

Prawa autorskie: Photo by Jim WATSON / AFPPhoto by Jim WATSON ...

Reuters: tak niskiego poparcia dla Trumpa jeszcze nie było

Zaledwie 33 procent Amerykanów popiera Donalda Trumpa – wynika z sondażu Ipsos, cytowanego przez Reutersa. To najniższe poparcie dla prezydenta USA w tej kadencji, czyli od stycznia 2025 roku. Prezydentura Trumpa rozczarowuje tak bardzo, że po raz pierwszy od dekady Amerykanie przychylniej patrzą na Demokratów niż Republikanów.

Co się wydarzyło?

Tak źle dla prezydenta Trumpa jeszcze nie było. Najnowsze wyniki sondażowe wskazują, że jedynie 33 procent badanych Amerykanów popiera działania prezydenta USA. To najniższy wynik Donalda Trumpa w obecnej kadencji (rozpoczętej w styczniu 2025 roku) oraz w całej karierze prezydenckiej. Rekordowo niskie poparcie na poziomie 33 procent Trump odnotowywał tylko w grudniu 2017 roku, po pierwszym roku pierwszej prezydentury, kiedy przygotowywano reformę podatkową.

Poziom niezadowolenia z polityki Donalda Trumpa rośnie. Jak analizuje Reuters, głównym powodem spadku zaufania do prezydenta jest wojna z Iranem, której efektem, dla mieszkańców USA, jest gwałtowny wzrost kosztów życia i szybujące w górę ceny benzyny. Trump obiecywał, że wojna z Iranem potrwa kilka tygodni. Po niemal pół roku konfliktu w USA już niemal nikt nie wierzy w rychły koniec tej wojny. Około 80 procent Amerykanów badanych w sondażu uważa, że zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w wojnę z Iranem potrwa jeszcze „przez dłuższy czas”.

Amerykanie nie tylko z rezerwą podchodzą do prezydenta — ale i po raz pierwszy od dziesięciu lat bardziej ufają Demokratom aniżeli Republikanom. 38 procent wyborców uznało, że to Demokraci lepiej poradziliby sobie z wyzwaniami w obrębie gospodarki. Na Republikanów wskazało 35 procent sondowanych mieszkańców USA. Demokraci są również postrzegani jako lepiej przygotowani do radzenia sobie z rosnącymi kosztami życia.

Topnieje również poparcie dla Republikanów w sprawie polityki migracyjnej. Jak podaje Reuters, 40 procent ankietowanych popierających Republikanów w tej kwestii jest najmniejszym wynikiem w całej kadencji Donalda Trumpa. Propozycje Demokratów wspiera 38 procent osób, co daje ledwie dwa punkty procentowe różnicy. Dla porównania, w styczniu 2025 roku, różnica ta wynosiła aż 26 punktów procentowych.

Reuters wskazuje, że to efekt działania służby imigracyjnej ICE, zatrzymań dzieci oraz nieludzkiego nietraktowania zatrzymanych migrantów, które, jak w przypadku Edwina Lopez-Cornejo z Salwadoru, skończyły się śmiercią. Lopez został zatrzymany 18 czerwca w New Jersey w drodze do pracy. Zmarł 1 sierpnia, w ośrodku detencyjnym. Służby odmówiły rodzinie dostępu do informacji medycznej. Jak podaje „New York Times” od początku prezydentury Trumpa w ośrodkach detencyjnych zmarło przynajmniej 53 migrantów.

Jaki jest kontekst?

Donald Trump wrócił na fotel prezydenta USA 20 stycznia 2025 roku. Choć w wystąpieniach publicznych w kółko zapowiada, że jest najlepszym, co mogło spotkać Stany Zjednoczone, obywatele widzą, że jest zgoła inaczej. Ceny rosną szybciej, niż powinny. Inflacja w lipcu wyniosła 3,4 procent — o wiele więcej niż chciałaby Rezerwa Federalna, która cel ustawiła na dwóch procentach.

„Business Insider” zwraca uwagę, że lipiec jest 65 miesiącem z rzędu, w którym inflacja w USA przekracza ten cel. „Co więcej, cel inflacyjny banku centralnego USA jest pobity o ponad punkt procentowy i nie widać szans, aby inflacja w najbliższym czasie się w nim zaczęła mieścić” – podnoszą dziennikarze.

Niestabilność cen i rosnące koszty życia z jednej strony powodują spadek siły nabywczej pieniądza. Z drugiej — konieczność utrzymywania wysokich stóp procentowych, co oznacza droższe kredyty i wyższy koszt finansowania inwestycji przez firmy. Analitycy wskazują jednak, że inflacja konsumencka w USA spada — po tym, jak w maju wystrzeliła do 4,2 procent i osiągnęła najwyższy odczyt od trzech lat — a wszystko to przez drożejące paliwo i blokadę Cieśniny Ormuz przez Irańczyków zaatakowanych przez izraelsko-amerykańskie wojska.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także: