Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Premier Bułgarii Rosen Żelazkow ogłosił, że w obliczu protestów, które wstrząsnęły krajem, składa dymisję swojego rządu
Premier Bułgarii o swojej decyzji poinformował w czwartek 11 grudnia, tuż przed kolejnym głosowaniem nad wotum zaufania dla swojego gabinetu.
„Nie mamy wątpliwości, że w nadchodzącym głosowaniu nad wotum nieufności rząd otrzyma poparcie. Ale dla nas decyzje Zgromadzenia Narodowego mają znaczenie tylko wtedy, gdy wyrażają wolę suwerena” – powiedział Żelazkow.
Przedstawiciele rządzącej koalicji opuścili salę posiedzeń podczas głosowania nad wnioskiem i — w efekcie — wniosek nie przeszedł. W obliczu braku kworum przewodnicząca parlamentu przerwała posiedzenie, wyznaczając następne na piątek.
Rezygnacja rządu musi więc zostać jeszcze formalnie przegłosowana na najbliższym posiedzeniu plenarnym parlamentu, gdzie koalicja nadal dysponuje większością.
Prezydent Bułgarii Rumen Radew zaprosi partie parlamentarne do utworzenia nowego rządu. Jeśli im się to nie uda, wyznaczy rząd techniczny, który będzie kierował krajem do czasu zorganizowania nowych wyborów.
Od czasu masowych antykorupcyjnych protestów w 2020 roku przeciwko rządowi Bojka Borisowa w Bułgarii wybory parlamentarne odbyły się już siedem razy.
Powodem protestów, które rozpoczęły się w listopadzie, stał się kontrowersyjny projekt budżetu, który nakłada wyższe podatki na sektor prywatny, a jednocześnie zwiększa finansowanie sektora publicznego. Był to jednak tylko pretekst.
W tle narastała frustracja wobec samego rządu. To, co zaczęło się jako spór o politykę gospodarczą, szybko przekształciło się w ogólnokrajowy ruch domagający się większej odpowiedzialności władz, przejrzystości i nowego przywództwa.
„Naszym celem jest odpowiadać na oczekiwania społeczeństwa. Zgodnie z konstytucją władza pochodzi od obywateli. Słyszymy głos tych, którzy wyszli na ulice” – podkreślił Żelazkow.
Dodatkowym źródłem napięć jest planowane na 1 stycznia wprowadzenie nowej waluty – euro. Około połowa Bułgarów patrzy na ten krok z nieufnością, obawiając się wzrostu cen i ulegając dezinformacji szerzonej przez Rosję, której zależy na osłabieniu poparcia dla wspólnej waluty.
Przeczytaj także: