Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Izrael znacząco rozszerza działania wojskowe na terytorium Libanu. W weekend armia izraelska zajęła średniowieczny zamek Beaufort w południowym Libanie – strategicznie położoną twierdzę, górującą nad dużą częścią regionu.
Izrael znacząco rozszerza działania wojskowe na terytorium Libanu. W weekend armia izraelska zajęła średniowieczny zamek Beaufort w południowym Libanie – strategicznie położoną twierdzę, górującą nad dużą częścią regionu. Według izraelskiego wojska jest to najgłębsze wkroczenie sił izraelskich na terytorium Libanu od ponad 26 lat. Jak analizuje Guardian, zajęcie zamku Beaufort ma nie tylko znaczenie militarne, ale również polityczne i symboliczne. Obiekt był już wykorzystywany przez izraelską armię podczas okupacji południowego Libanu w latach 1982–2000. Obecna ofensywa wskazuje, że Izrael zamierza poszerzać strefę swoich działań po północnej stronie granicy, mimo rosnących obaw o dalszą eskalację konfliktu i możliwe trudności w wypracowaniu przez USA porozumienia z Iranem.
W ostatnich dniach Izrael prowadził intensywne naloty na południowy Liban. Izraelska armia przeprowadziła dziesiątki ataków lotniczych i wydała kolejne nakazy ewakuacji dla mieszkańców terenów położonych na południe od rzeki Zahrani. Premier Izraela Binjamin Netanjahu zapowiedział dalszą eskalację działań przeciwko Hezbollahowi, argumentując, że celem jest likwidacja infrastruktury wspieranej przez Iran organizacji.
Działania Izraela spotykają się z ostrą krytyką władz libańskich. Premier Libanu Nawaf Salam oskarżył Izrael o prowadzenie polityki „spalonej ziemi i kar zbiorowych” poprzez „niszczenie miast i wiosek oraz zmuszanie ich mieszkańców do wygnania” na południu kraju. Salam stwierdził, że kraj stoi w obliczu „niebezpiecznej” eskalacji i wezwał do „szybkiego i rzeczywistego zawieszenia broni”. Dodał też, że działani Izraela nie przyniosą mu „ani bezpieczeństwa, ani stabilności”.
Walki między Izraelem a Hezbollahem i operacje Izraela w Libanie są zagrożeniem dla porozumienia między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Strona irańska wymaga, by takie porozumienie obejmowało także zawieszenie broni w Libanie. CNN powołuje się anonimowego izraelskiego urzędnika, który przekazał, że w ubiegłym tygodniu prezydent USA Donald Trump powiedział premierowi Izraela Benjaminowi Netanjahu, że popiera „swobodę działania przeciwko zagrożeniom na wszystkich frontach, w tym w Libanie”.
Libańskie ministerstwo zdrowia twierdzi, że izraelskie ataki zabiły ponad 3371 osób od 2 marca, po tym, jak Hezbollah zaatakował Izrael w odwecie za śmierć najwyższego przywódcy Iranu w amerykańsko-izraelskich atakach, które wybuchły 28 lutego.
Przeczytaj także:
Mężczyzna, podszywając się pod różne osoby, wysyłał do wielu instytucji i organów publicznych zawiadomienia o rzekomych przygotowaniach do zamachów. Ich ofiarami mieli być Prezydent RP oraz Minister Spraw Zagranicznych.
Komenda Stołeczna Policji poinformowała o zatrzymaniu 48-letniego mężczyzny, który wysyłał zawiadomienia o rzekomych przygotowaniach do zamachów. Wiadomość potwierdził na Twitterze szef MSWiA Marcin Kierwiński, dodając, że to znany warszawski adwokat.
„Mężczyzna, podszywając się pod różne osoby, wysyłał do wielu instytucji i organów publicznych zawiadomienia o rzekomych przygotowaniach do zamachów. Treść zawiadomień wskazywała, że ich ofiarami mieli być Prezydent RP oraz Minister Spraw Zagranicznych. Do wysyłanych listów załączał nielegalnie posiadane dokumenty, a w jednym z nich umieścił amunicję” – przekazała mediom policja.
Jak podaje oświadczeniu KSP, policja znalazła w mieszkaniu oraz samochodzie adwokata laptopy, pendrive’y, karty pamięci, telefony komórkowe, odznaki służb, bronie różnego rodzaju, amunicję, pociski artyleryjskie, a także prawa jazdy, dowody osobiste oraz karty pobytu należące do osób trzecich. Zabezpieczone przedmioty trafiły do badań.
Komenda Stołeczna Policji przekazała, że 48-letni adwokat usłyszał siedem zarzutów. Podejrzany jest m.in. o to, że podszywając się pod osoby pełniące w przeszłości wysokie funkcje publiczne, wysłał do organów publicznych fałszywe zawiadomienia o czynionych przygotowaniach do zamachu na Prezydenta RP i Ministra Spraw Zagranicznych. Mężczyzna podejrzany jest również o ukrywanie dokumentów należących do innych osób, a także nielegalne posiadanie broni i amunicji. Adwokat, aby uwiarygodnić treść zawiadomień, załączał do przesyłanych listów nielegalnie posiadane dokumenty oraz przedmioty, które miały też za zadanie obciążyć niewinne osoby i skierować na nie działania służb.
Mężczyźnie grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności. Sąd uwzględnił wniosek Prokuratury o zastosowanie wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy.
Marcin Kierwiński we wpisie zaznaczył, że sprawa zatrzymania adwokata to osobny wątek niż fałszywe alarmy za które policja przeprowadziła w ostatnim tygodniu szereg zatrzymań. W oświadczeniu KSP czytamy jednak, że śledczy będą badać, czy sprawy te nie były ze sobą w jakiś sposób powiązane.
Między 10 a 15 maja doszło do dwunastu interwencji funkcjonariuszy policji, w związku z fałszywymi – jak się później okazało – alarmami. Zgłaszający informowali o podłożeniu ładunków wybuchowych albo o różnych sytuacjach, związanych z zagrożeniem życia lub zdrowia osób przebywających pod podawanym przez oszustów adresem.
W związku z fałszywymi alarmami zatrzymano na razie pięć osób, wobec trzech z nich zastosowano już areszt. MSWiA zapowiada kolejne zatrzymania w nadchodzących dniach.
Przeczytaj także:
W ciągu trzech dni nieznani sprawcy dwukrotnie oblali farbą polski konsulat w Nowym Jorku. Uszkodzony został także pomnik Jana Karskiego.
Nowojorska policja prowadzi dochodzenie w sprawie ataków na Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w Nowym Jorku. W mijającym tygodniu w ciągu trzech dni budynek został dwukrotnie oblany czerwoną farbą. Zniszczona i zamalowana została elewacja, stojący przed konsulatem pomnik Jana Karskiego. Farbą oblano także monitoring, co utrudniło zerejestrowanie wydarzenia.
Sprawcy nie są jeszcze znani służbom. Zdjęcia konsulatu po ataku zamieściło w mediach społecznościowych NYPD Pulaski Association, czyli polskie stowarzyszenie funkcjonariuszy policji w Nowym Jorku.
Jak podaje RMF FM, w sprawie wspólne oświadczenie wydało kilkoro nowojorskich radnych, którzy podkreślili, że ataki na placówkę dyplomatyczną są nie tylko naruszeniem prawa, ale również zamachem na wartości wzajemnego szacunku i przyjaźni międzynarodowej.
„Jesteśmy głęboko zaniepokojeni powtarzającymi się aktami wandalizmu wobec Konsulatu Generalnego RP w Nowym Jorku. Fakt, że placówka została zaatakowana dwukrotnie w ciągu trzech dni, jest nie do przyjęcia i wymaga natychmiastowej reakcji organów ścigania" – czytamy w oświadczeniu.
Przeczytaj także:
Lokale na krakowskim Kazimierzu, o które toczy się spór z deweloperem i Zakonem Kanoników Regularnych Laterańskich, mają zostać opuszczone jeszcze w tym tygodniu. Mieszkańcy zapowiadają wielki protest w niedzielę.
„Negocjacje między częścią właścicieli lokali z ul. Józefa 9 i 11 w Krakowie a deweloperem De Silva Haus skończyły się fiaskiem. Mimo że Rada Miasta zablokowała możliwość budowy hotelu w tym miejscu, najemcy muszą się wyprowadzić” – informują organizatorzy protestu zaplanowanego na niedzielę 31 maja. Rozpocznie się o 11:30 na ulicy Bożego Ciała w Krakowie.
„Skoro deweloper i zakon wyrzucają lokale, to jaki los czeka mieszkańców? Wracamy na ulice, aby powiedzieć głośne nie katodeweloperskim zapędom zniszczenia Kazimierza. Weźcie garnki i łyżki, będziemy robić rumor. Nas jest dużo – ich jest mało” – piszą.
To reakcja na informację, która pojawiła się 28 maja w krakowskiej „Wyborczej” – lokale z krakowskiego Kazimierza, które od lat działały w kamienicach przy ul. Józefa i Bożego Ciała, mają zostać opuszczone. Kamienice należą do Zakonu Kanoników Regularnych Laterańskich, a wydzierżawił ją deweloper De Silva Haus. Na początku 2026 roku mieszkańcy dowiedzieli się, że planowany jest tutaj luksusowy hotel. Po protestach i interwencjach poselskich Darii Gosek-Popiołek oraz działaniu Rady Miasta Krakowa, wydawało się, że ten plan się nie spełni. Najemcy lokali – przynajmniej na razie – mogli odetchnąć z ulgą. To kultowe na mapie Krakowa vintage shopy, małe galerie artystyczne i słynne bary – Bill Hickman oraz Eszeweria. Jedne z ostatnich miejsc w centrum Krakowa, które są też dla mieszkańców – a nie tylko dla turystów.
Kiedy afera ucichła, między właścicielami biznesów a deweloperem zaczęły się negocjacje – pisze Milena Kuchnia w „Wyborczej”.
„Z początkiem kwietnia przedstawiono nam projekt umowy przedłużenia najmu. Był skrajnie niekorzystny. Umowa miała być ważna tylko do końca września tego roku, bez możliwości dalszego przedłużenia, jeśli De Silva nie dostanie zgody na budowę. Mniejszym lokalom podniesiono czynsze o 60 proc., większym o 100 proc. W umowie był też punkt o dobrowolnym poddaniu się egzekucji komorniczej w razie niedopełnienia nawet jednego z licznych, skomplikowanych zapisów. Choć przedstawicielka inwestora na początku zaznaczała, że to tylko projekt umowy, w późniejszych rozmowach dała już do zrozumienia, że umowa nie podlega negocjacji” – napisali w liście do „Wyborczej” najemcy.
W związku z tym, że nie podpisali umowy, muszą opuścić lokale do końca maja.
Deweloper w odpowiedzi na pytania w tej sprawie argumentuje, że „sprawa prywatnych nieruchomości nie jest przedmiotem publicznej debaty”. Zakonnicy od początku całej afery milczą.
Pod koniec lutego zaczęto organizować protesty co niedzielę w sprawie eksmisji mieszkańców i wypowiedzenia umów najemcom lokali z trzech starych kamienic w sercu popularnej dzielnicy. Deweloper planował postawić w tym miejscu centrum hotelowo-konferencyjne. Był to jednak dość odległy plan – deweloper nie złożył nawet wniosku o pozwolenie na budowę, choć już starał się opróżnić lokale.
Miejski radny Tomasz Leśniak wskazywał w rozmowie z OKO.press, że w kamienicach przy Józefa 9, 11 i Bożego Ciała 24 mieszka w tym momencie około 20 rodzin. Zdaniem radnego nie grozi im eksmisja.
„Wszyscy lokatorzy mają bezpieczne umowy najmu na czas nieoznaczony. Nie ma spełnionych przesłanek, żeby właściciel wypowiedział im teraz umowy” – mówił nam. W mniej stabilnej sytuacji byli najemcy lokali usługowych – dostali wypowiedzenia umów przed Bożym Narodzeniem 2025 r. Początkowo mieli się wyprowadzić przed Wielkanocą. Po wybuchu afery okazało się jednak, że lokale zostają, a termin wyprowadzki przesunięto bez konkretów. „Deweloper działa chaotycznie” – mówili nam.
Po protestach były już prezydent miasta Aleksander Miszalski (odwołany w referendum 24 maja) zaproponował punktową zmianę planu miejscowego, która zakazałaby działalności hotelowej w tym miejscu – a więc przekreśliłaby plan dewelopera i zakonników. Ten pomysł poparła Rada Miasta Krakowa. Kolejnym krokiem miało być przygotowanie takiego punktowego planu.
Sprawa jest w toku, deweloper zawiesił wniosek o pozwolenie na budowę, a najemcy się zastanawiają: dlaczego tak usilnie chce się nas pozbyć? W liście do „Wyborczej” napisali: „Czy nie lepiej byłoby, gdybyśmy działali w swoich lokalach tak długo, jak to tylko możliwe, dbali o nie i nadal płacili czynsze, dokładając się do utrzymania nieruchomości?”
Przeczytaj także:
„Trudno oszacować, jak długo potrwa akcja” – mówił wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski. Pożar lasu w powiecie wołomińskim jest wciąż dogaszany. Wiatr może utrudnić akcję gaśniczą.
Wojewoda mazowiecki przekazał, że 1300 strażaków i 335 pojazdów państwowej i ochotniczej straży pożarnej zaangażowanych jest w gaszenie pożaru lasu w powiecie wołomińskim. W akcji uczestniczą również Lasy Państwowe, 133 policjantów i 120 żołnierzy WOT. Mariusz Frankowski dodał, że w akcję zaangażowane są obecnie trzy śmigłowce. „Będą dochodzić sukcesywnie w ciągu dnia kolejne śmigłowce, przede wszystkim Black Hawki, być może Dromadery” – mówił. Tylko w sobotę wykonano 145 zrzutów wody na tereny objęte pożarem. To około 195 tys. litrów wody.
Obszar pożaru jest „zabezpieczony i zamknięty”, ale „sytuacja jest cały czas, pod kątem pogodowym, dynamiczna”. Spłonęło 300 hektarów lasów.
„Mamy zapowiedzi burzy z wiatrem. Z jednej strony deszcz, który może pomóc, z drugiej strony podmuchy wiatru, które mogą w niektórych miejscach te zarzewia pożaru wzniecić na nowo” – powiedział wojewoda.
Na sobotniej konferencji prasowej przedstawiciele Państwowej Straży Pożarnej wyjaśniali, że na miejscu tworzone są tzw. przecinki pożarowe, czyli wycięte pasy lasu pozbawione roślinności, które mają zatrzymać ogień. „Na terenie objętym pożarem lasu pojawiają się drobne zarzewia ognia. Strażacy je dogaszają, polewają pogorzelisko wodą i monitorują miejsca o podwyższonej temperaturze” – poinformował rzecznik Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej kapitan Wojciech Gralec.
Jedną z branych pod uwagę przyczyn pożaru jest celowe podpalenie.
Pożar w miejscowości Międzyleś w powiecie wołomińskim wybuchł w czwartek 28 maja o godz. 13:37. Ewakuowano około 100 osób z zagrożonego terenu.
Według ministry klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski służby leśne „nie mają wątpliwości”, że pożar wybuchł w lesie prywatnym. Objął później tereny Nadleśnictw Mińsk i Nadleśnictwa Łochów. „Po dokończeniu akcji leśnicy będą przeprowadzać szczegółową inwentaryzację, na podstawie której podejmiemy decyzję, co dalej z tym obszarem zrobić” – mówiła.
Od początku roku odnotowano niemal 4 tys. pożarów lasów. To, jak podaje resort klimatu, o 1,5 tys. więcej niż w tym samym czasie w 2025 r.
„W lasach pozostaje bardzo sucho, wilgotność ściółki leśnej jest poniżej 10 proc., co sprawia, że każdy pożar rozprzestrzenia się bardzo szybko” – mówiła Hennig-Kloska. „Tego typu wilgotność w lasach jest charakterystyczna dla lipca, sierpnia, kiedy mamy upalne, bezdeszczowe, mocno nasłonecznione lato”.
Według mapy Instytutu Badawczego Leśnictwa w sobotę 30 maja największe zagrożenie pożarowe jest na wschodzie kraju. Na północnym zachodzie takiego zagrożenia nie ma, w pozostałych rejonach jest małe lub średnie.
Przeczytaj także: