0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

16:51 04-02-2026

Prawa autorskie: Fot. Tomasz Stanczak / Agencja Wyborcza.plFot. Tomasz Stanczak...

Firma drążąca tunel kolejowy w Łodzi bez kontraktu. Udało się jej posunąć o ledwie półtora kilometra

Spółka PKP Polskie Linie Kolejowe odstąpiła od umowy z wykonawcą tunelu średnicowego w Łodzi. To jedna z największych inwestycji kolejowych w kraju.

Co się wydarzyło?

To dalszy ciąg patu wokół jednej z kluczowych kolejowych inwestycji w Polsce. Tunel pod Łodzią, choć nie będzie częścią Kolei Dużych Prędkości, mógłby znacznie ułatwić poruszanie się pociagów Intercity. Pozwoliłby również na stworzenie sieci stacji użytecznych dla mieszkańców miasta, nazywanej czasem „łódzkim metrem”. Inwestycja od wielu miesięcy nie posuwa się jednak naprzód, przede wszystkim z obawy o zabudowę nad tunelem średnicowym. W listopadzie, po częściowym zawaleniu budynku przy Alei 1 Maja, unieruchomiono tarczę maszyny drążącej TBM. Mieszkańców zajmujących lokale znajdujące się na trasie tunelu przesiedlono, rząd zdecydował też o wypłacie odszkodowań pozwalających im na kupno nowego lokum.

Kilka miesięcy temu inwestor, PKP Polskie Linie Kolejowe, zapowiadał starania o wznowienie prac w 2026 roku. W środę 4 lutego stało się jasne, że na razie nie będzie to możliwe, a odpowiedzialne za drążenie tunelu Przedsiębiorstwo Budowy Dróg i Mostów zejdzie z placu budowy.

„Analiza przebiegu prac i potencjału wykonawcy obnażyła szereg istotnych problemów po stronie wykonawcy, w tym brak wymaganych zasobów, doświadczenia w technologii TBM oraz poważne trudności finansowe przekładające się na przerwanie realizacji robót. Dialog między PLK SA i PBDiM nie doprowadził do przedstawienia przez wykonawcę realnego, wiarygodnego i wykonalnego planu kontynuacji prac” – przekazał Marcin Mochocki, członek Zarządu PKP Polskich Linii Kolejowych.

Przedstawiciele PKP PLK przekonują, że do porażki doprowadziły między innymi liczne awarie sprzętu i zatrzymania tarczy w miejscach, gdzie nie było to bezpieczne. Wykonawcy nie wiedzieli również, jak właściwie zadbać o stabilność gruntu. Nie przygotowali również odpowiedniej dokumentacji projektowej, która pozwalałaby na dalsze prace. Kolejarze mówią także o zaległościach PBDiM w płatnościach dla podwykonawców. Efekt: przez ponad cztery lata udało się wydrążyć niecałe 1,5 km tunelu.

„Tylko w 2025 r. podwykonawcy złożyli 161 wniosków o bezpośrednią płatność na kwotę ok. 196 mln zł, co potwierdza stałe problemy z płynnością. Opóźnienia płatności dotyczyły także kosztów relokacji mieszkańców, co dodatkowo pogarszało sytuację społeczną w rejonie inwestycji” – przekazuje PKP PLK. Spółka wzięła na siebie uregulowanie prawie 250 mln złotych należności.

Jaki jest kontekst?

Tunel średnicowy mógłby być częścią realizacji pomysłu wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, który zapowiedział budowę metra w każdym z najważniejszych miast w Polsce.

„W Polsce po 35 latach wolności mamy jedno metro, tak z trudem budowane w Warszawie. Dlatego PSL składa jasną propozycję tarczy infrastrukturalnej. Budowy w sześciu, a docelowo w 10 miastach w Polsce podziemnej kolei, roboczo nazwijmy metra, które będzie zarówno łączyć, dostarczać usługę transportową, jak i będzie miejscem schronienia w czasie kryzysu” – mówił minister obrony narodowej i wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. Metro (lub coś podobnego) mogłoby powstać w Krakowie (gdzie już jest planowane), Wrocławiu, Łodzi, Poznaniu, Gdańsku, Szczecinie, Lublinie i Białymstoku.

Przeczytaj także:

15:02 04-02-2026

Prawa autorskie: Zdjęcie: UAE PRESIDENTIAL COURT / AFPZdjęcie: UAE PRESIDE...

Wojna Rosji z Ukrainą: zakończyła się kolejna tura rozmów pokojowych

Do stołu negocjacyjnego w Zjednoczonych Emiratach Arabskich zasiedli przedstawiciele Rosji, Ukrainy i Stanów Zjednoczonych. Nie ma informacji o przełomie w rozmowach.

Co się wydarzyło?

W środę odbyła się kolejna tura rozmów pokojowych pomiędzy ukraińską a rosyjską delegacją w Abu Zabi. W negocjacjach wzięli też udział przedstawiciele Stanów Zjednoczonych. Trójstronne spotkanie miało potrwać dwa dni, zakończyło się jednak już w pierwszej dobie rozmów. Nastąpiły one po zmasowanym ataku Rosji na Ukrainę. We wtorek Rosja miała wystrzelić w kierunku Ukrainy rekordową liczbę pocisków balistycznych.

Według obserwatorów rozmów obie strony są wciąż daleko od porozumienia, a do załatwienia pozostają najważniejsze kwestie układu pokojowego. Chodzi o punkty mówiące o przekazaniu Moskwie między innymi kontroli nad całością obwodów donieckiego i ługańskiego – nawet części, których w tej chwili nie zajmują wojska agresora. To wstępny warunek postawiony przez Kreml, bez którego wysłannicy administracji Władimira Putina nie chcą kontynuować rozmów. Rosja chce również przejąć zaporoską elektrownię jądrową. Kijów naciska na zamrożenie konfliktu na obecnej linii frontu.

Nie ma na razie informacji o rezultatach negocjacji. Kijów zapowiedział, że poinformuje o nich główny negocjator Ukrainy, Rustem Umerow.

Jaki jest kontekst?

Rozmowy nastąpiły po trudnych dniach dla Ukrainy, która walczyła z awariami systemu energetycznego i rosyjskimi atakami. Ostrzał nie ustał mimo apelu prezydenta USA Donalda Trumpa o wstrzymanie ognia skierowanego w obiekty infrastruktury energetycznej. Rosja przeprowadzała inne ataki pociągające ofiary w ludziach. W nocy z wtorku na środę doszło do kolejnego ataku na obwody zaporoski i dniepropietrowski.

Przeczytaj także:

12:17 04-02-2026

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...

Nawrocki chce zająć się „wschodnimi” kontaktami Czarzastego

Ewentualne powiązania marszałka Sejmu z wpływowymi osobami pochodzącymi z Rosji mają być tematem obrad Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Co się wydarzyło?

„W mediach pojawia się bardzo dużo niepokojących informacji, że pan Włodzimierz Czarzasty ma kontakty z panią Swietłaną Czestnych, jakąś bizneswoman, która jest powiązana także z ośrodkami decyzyjnymi w Rosji. Pan Czarzasty się do tego tematu nie chce odnosić” – powiedział na antenie Polsat News Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej. Przydacz poinformował, że ewentualne powiązania marszałka Sejmu z Rosjanami będą jednym z tematem zaplanowanej na 11 listopada Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Przydacz wytknąl Czarzastemu, że do tej pory nie poddał się procedurze weryfikacyjnej Służb Specjalnych. „Czego się wstydzi pan marszałek Czarzasty, co chce ukryć przed opinią publiczną? Prezydent jako zwierzchnik sił zbrojnych, ale jako też gwarant stabilności ustroju, musi wiedzieć, co się kryje za tymi znakami zapytania w życiorysie drugiej osoby, co by nie było, w państwie” – przekonywał Przydacz.

W agendzie zaplanowanego na 11 lutego spotkania znajduje się przeanalizowanie „podjętych przez organy państwa działania, mające na celu wyjaśnienie wszelkich okoliczności wschodnich kontaktów towarzysko-biznesowych Marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego”.

"Mamy do czynienia z typowym spektaklem politycznym w wykon

Przeczytaj także:

aniu prezydenta. Działania te nie mają nic wspólnego z troską o bezpieczeństwo państwa, ich jedynym celem jest uderzenie w marszałka Włodzimierza Czarzastego, który najwyraźniej z jakiegoś powodu budzi obawy głowy państwa" – powiedział Wirtualnej Polsce rzecznik Nowej Lewicy Łukasz Michnik.

Na słowa Przydacza zareagował również Jacek Dobrzyński, rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych:

„W związku z zapytaniami dziennikarzy informuję, że podlegający ochronie kontrwywiadowczej ze strony polskich służb specjalnych Marszałek Sejmu RP Włodzimierz Czarzasty posiada dostęp do informacji o najwyższej klauzuli tajności. Służby specjalne nie mają w tym zakresie żadnych zastrzeżeń i bezwzględnie realizują przepisy obowiązujące w tym zakresie” – przekazał za pośrednictwem plaftormy X.

Jaki jest kontekst?

Media donoszą o nabierającym temperatury konflikcie pomiędzy marszałkiem a Pałacem Prezydenckim. Według komentatorów lider Nowej Lewicy „grabi sobie” u prezydenta między innymi zapowiadając „marszałkowskie weto” wobec inicjatyw Karola Nawrockiego. Czarzasty zapowiedział, że będzie blokował procedowanie projektów ustaw prezydenta „służących populizmowi i rozregulowaniu i rozregulowaniu zasad funkcjonowania państwa”.

„Będę zawsze zwracał uwagę na to, czy projekty ustaw mają realne źródła finansowania, czy służą jedynie populizmowi i skłóceniu obywateli” – zapowiadał Czarzasty.

Przeczytaj także:

11:12 04-02-2026

Prawa autorskie: Fot. Zaporoska administracja wojskowaFot. Zaporoska admin...

Rosja dronami atakuje regiony przyfrontowe Ukrainy

W nocy i wieczorem Rosja zaatakowała dronami miejscowości przyfrontowe Ukrainy. W obwodach dniepropetrowskim i zaporoskim pięć osób zginęło, a 13 zostało rannych.

Co się wydarzyło?

Ołeksandr Hanża, szef dniepropietrowskiej administracji wojskowej poinformował, że w nocy 4 lutego, Rosjanie zaatakowali dronami hromadę wasylkiwską. Zginęła 68-letnia kobieta i 38-letni mężczyzna. Dwie inne osoby zostały ranne i hospitalizowane, są w stanie średnio ciężkim.

Wskutek uderzenia wybuchły pożary. Jeden dom prywatny został zniszczony, uszkodzone zostały trzy domy, budynki gospodarcze, samochód, nieużywany budynek i budynek administracyjny, linia energetyczna. Oprócz tego pod atakiem rosyjskich dronów oraz systemów rakietowych Grad były inne hromady obwodu dniepropetrowskiego. Została uszkodzona infrastruktura i linia energetyczna.

Wczoraj, 3 lutego, wieczorem około godziny 18:00 rosyjskie drony atakowały też Zaporoże. Według Iwana Fedorowa, szefa zaporoskiej administracji wojskowej, zginęły dwie osoby – 18-letni chłopak i dziewczyna, 11 osób zostało rannych w tym troje dzieci. 15-letnia dziewczynka jest w stanie ciężkim.

Lekarze zdiagnozowali rany odłamkowe, urazy czaszkowo-mózgowe i stłuczenia.

Uszkodzono wielopiętrowe budynki, sklepy i samochody.

„Rosjanie zaatakowali miasto wieczorem, kiedy ludzie wracali do domów” – napisał Fedorow.

Alarm przeciwlotniczy w Zaporożu trwał ponad 27 godzin.

Dziś rano Fedorow poinformował o kolejnej ofierze w obwodzie zaporoskim. W ciągu doby okupanci przeprowadzili 790 ataków, w tym naloty, drony, ostrzał z artylerii na 32 miejscowości obwodu.

Przeczytaj także:

Aktualizacja

Jak poinformowała Chersońska prokuratura, rano, 4 lutego armia rosyjska ostrzelała z artylerii też Chersoń. Zginął 38-letni mężczyzna. Rosjanie zaatakowali też dronem samochód służb medycznych. Zginęła pielęgniarka z lokalnej przychodni, kierowca samochodu odniósł obrażenia.

Dziś wojska rosyjskie zaatakowały również Drużkówkę w obwodzie donieckim pociskami kasetowymi i bombami lotniczymi.

„Trafili prosto w targowisko, gdzie każdego ranka gromadzi się mnóstwo ludzi. To kolejne celowe zbrodnie wojenne i kolejny dowód na to, że wszystkie rosyjskie deklaracje o »rozejmie« są nic nie warte” – napisał szed Donieckiej administracji wojskowej Wadym Fiłaszkin.

Według ostatnich danych wskutek ataku zginęło siedem osób, osiem zostało rannych. Fiłaszkin zaznaczył, że ostateczna liczba ofiar na razie nie jest ustalona.

Jak podaje rosyjska propagandowa agencja TASS, według rosyjskiego Ministerstwa Obrony w ciągu 24 godzin rosyjskie wojska zaatakowały w Ukrainie „obiekty infrastruktury paliwowej i energetycznej wykorzystywane przez ukraiński kompleks wojskowo-przemysłowy i Siły Zbrojne Ukrainy, a także tymczasowe miejsca rozmieszczenia sił ukraińskich i najemników zagranicznych w 153 dystryktach”.

Jaki jest kontekst?

Miejscowości przyfrontowe nieustannie są ostrzeliwane. Rosyjskie drony z ładunkami wybuchowymi zabijają cywili w domach, w autobusach, na przystankach.

1 lutego, w okolicach Pawłohradu rosyjskie drony spadły w pobliżu autobusu dowożącego z nocnej zmiany górników z miejscowej kopalni. 12 osób zginęło, 16 zostało rannych i przebywa w szpitalu.

Przeczytaj także:

Donald Trump mówi, że Władimir Putin „dotrzymał słowa” w sprawie ogłoszonego „energetycznego rozejmu” i przez tydzień (25 stycznia – 1 lutego) nie atakował obiektów energetycznych. (Chociaż wcześniej nie było wiadomo od kiedy ten tydzień się zaczyna).

Mimo to Rosja przeprowadza inne ataki różnych typów i zabija ludzi. Są one teraz najważniejszym przekazem w rosyjskiej propagandzie. Mówi ona Rosjanom, że w ich efekcie Ukraina będzie się musiała zgodzić na warunki kapitulacji dyktowane przez Moskwę. Żadne ustalenia z Amerykanami czy Europejczykami nie mają znaczenia. W Abu Zabi zaczyna się dziś kolejna tura amerykańsko-ukraińsko-rosyjskich rozmów w sprawie pokoju. Rosjanie mówią, że nie będzie ona rozstrzygająca.

Przeczytaj także:

10:05 04-02-2026

Prawa autorskie: Fot. Agnieszka Sadowska/ Agencja Wyborcza.pl.Fot. Agnieszka Sadow...

Kolejne balony z Białorusi przekroczyły polską granicę. DORSZ: nie stwarzały niebezpieczeństwa

To kolejny taki przypadek w ostatnich dniach.

Co się wydarzyło?

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych potwierdziło, że w polską przestrzeń powietrzną wleciały kolejne obiekty zza naszej wschodniej granicy. W nocy z 3 na 4 lutego wojskowe systemy radiolokacyjne wykryły balony, które przeleciały granicę Polsko-Białoruską (za komunikatem DORSZ dokładnie „obiekty o charakterze balonów”).

DORSZ uspokaja, że balony „były monitorowane i nie stwarzały zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu lotniczego ani obywateli RP”.

„Współpraca Sił Zbrojnych RP ze służbami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo państwa pozwala tym służbom na szybką reakcję, w tym przejęcia obiektów i zatrzymania osób podejrzanych o te incydenty. Siły Zbrojne RP 24/7 pozostają w gotowości do zapewnienia bezpieczeństwa przestrzeni powietrznej” – podkreślało dowództwo.

Jaki jest kontekst?

O poprzednim taki przypadku wojsko infformowało w nocy z 30 na 31 stycznia. Wojskowi potraktowali to wydarzenie jako wrogi akt. „Zdarzenie to stanowi kolejne z serii incydentów o charakterze hybrydowym obserwowanych na wschodnim obszarze Polski” – stwierdzili przedstawiciele DORSZ.

Najpoważniejszym do tej pory incydentem tego typu było wtargnięcie rosyjskich dronów w Polską przestrzeń powietrzną w nocy z 9 na 10 września 2025 r. Interweniowały wtedy polskie i sojusznicze samoloty stacjonujące w naszym kraju w ramach współpracy NATO-wskiej. Polskie niebo niebawem ma być uważniej monitorowane. W piątek podpisano umowę na dostawę nowoczesnego systemu obrony antydronowej dla polskich sił zbrojnych. W ceremonii uczestniczyli premier Donald Tusk oraz wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. System o nazwie San, opracowywany przez Polską Grupę Zbrojeniową we współpracy z firmą APS i norweskim Kongsbergiem, ma za zadanie zabezpieczać przed atakami wrogich dronów.

Przeczytaj także: