Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Charles Kushner, ojciec Jareda i ambasador USA we Francji, nie stawił się na wezwanie francuskiego MSZ. W związku z tym szef MSZ Jean-Noel Barrot „zażądał, by nie miał on już bezpośredniego dostępu do członków rządu Francji”.
W oświadczeniu francuskiego MSZ czytamy, że „wobec wyraźnego braku zrozumienia podstawowych oczekiwań misji ambasadora, mającego zaszczyt reprezentować swój kraj, minister Jean-Noel Barrot zażądał, by nie miał on [ambasador USA] już bezpośredniego dostępu do członków rządu Francji”. Resort podkreślił, że ambasador USA powinien wypełniać swą misję i „odwiedzać MSZ w celu dialogu dyplomatycznego, który pozwoliłby łagodzić zadrażnienia, jakie mogą się wydarzać w przyjaznych stosunkach istniejących od 250 lat”.
Nieobecność Charlesa Kushnera na spotkaniu i późniejsza decyzja MSZ „wpłyną na zdolność ambasadora do pełnienia misji” – podaje resort.
O co chodzi?
12 lutego w Lyonie nieznani sprawcy pobili 23-letniego Quentina Deranqu'a, w wyniku czego mężczyzna zmarł. Przez francuskie media był nazywany neonazistą. Do Lyonu przyjechał przy okazji wystąpienia działaczki skrajnie lewicowej partii Francja Nieujarzmiona (LFI) Rimy Hassan. Miał ochraniać skrajnie prawicową feministyczną grupę Nemesis, protestującą przeciwko wystąpieniu Hassan. O pobicie i zabójstwo są podejrzewani członkowie skrajnie lewicowej grupy o nazwie Młoda Gwardia, zdelegalizowanej w 2025 roku.
Biuro Antyterrorystyczne Departamentu Stanu USA skomentowało na portalu X te wydarzenia, pisząc, że „radykalna lewica rośnie w siłę, a jej rola w śmierci Quentina Deranque'a pokazuje, jak duże zagrożenie stwarza dla bezpieczeństwa publicznego”. Sprawę komentowała też Sarah Rogers, podsekretarz stanu USA ds. dyplomacji publicznej. „Gdy decydujesz się zabijać ludzi za ich poglądy zamiast ich przekonywać, wypisujesz się z cywilizacji” – napisała na X.
Jean-Noel Barrot potępił próby politycznego wykorzystania tego zabójstwa. „Odrzucamy jakąkolwiek instrumentalizację tej tragedii, która pogrążyła francuską rodzinę w żałobie, dla celów politycznych” – powiedział w niedzielę. W związku z amerykańską reakcją na śmierć mężczyzny w Lyonie, Barrot wezwał ambasadora USA w poniedziałek (23.02) na spotkanie w MSZ.
Charles Kushner swoją nieobecność wyjaśnił sprawami osobistymi i wysłał w zastępstwie urzędnika z ambasady.
„Kiedy ma się zaszczyt reprezentować swój kraj, Stany Zjednoczone Ameryki, we Francji jako ambasador, należy przestrzegać najbardziej podstawowych zasad dyplomacji i odpowiadać na wezwania ministerstwa spraw zagranicznych” – mówił w radiu France Info szef francuskiej dyplomacji.
Charles Kushner to ojciec Jareda Kushnera, zięcia i doradcy Donalda Trumpa. Jared jest również członkiem amerykańskiej delegacji, która miała opracować plan na odbudowę Strefy Gazy i negocjować warunki pokoju w Ukrainie.
Charles to biznesmen i magnat z branży nieruchomości. Jako ambasador pracuje od lata 2025.
Przeczytaj także: