Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Nie ustaje powyborcza zawierucha we Francji. Lider centroprawicowej partii Republikanie miał potajemnie dogadywać koalicję ze Zjednoczeniem Narodowym, łamiąc zasadę kordonu sanitarnego. Według sondaży partia prezydenta Macrona przegra wybory parlamentarne z kretesem
Bez wiedzy szefostwa partii, lider francuskiego ugrupowania Republikanie Eric Ciotti już dzień po europejskich wyborach miał się potajemnie spotkać z szefem Zjednoczenia Narodowego Jordanem Bardellą oraz byłą szefową partii Marine Le Pen – donosi francuski dziennik Le Monde.
Lider konserwatystów miał rozmawiać z Bardellą i Le Pen o wspólnym starcie obu partii w przedterminowych wyborach parlamentarnych, które po porażce w wyborach europejskich jego partii w niedzielę 9 czerwca ogłosił prezydent Francji Emmanuel Macron.
Jeszcze tego samego dnia Ciotti miał się też spotkać ze swoim znajomym miliarderem z branży medialnej Vincentem Bolloré, właścicielem kanału CNews, radia Europe1 oraz tygodnika Paris Match. Ciotti miał omawiać z Bolloré strategię medialną dotyczącą ogłoszenia koalicji.
Sprawa wyszła na jaw w środę 12 czerwca. Kierownictwo partii natychmiast ogłosiło wyrzucenie Ciottiego z partii, ale ten uznał ich decyzję za niezgodną z prawem i zamknął się w biurze partii. Dopiero dzień później został z niego usunięty przez ochronę.
„Prowadząc tajne negocjacje, bez konsultacji z naszą rodziną polityczną i jej stronnikami, Eric Ciotti całkowicie sprzeniewierzył się statutowi i linii naszej partii. Zostaje wykluczony z grona Republikanów” – ogłosiła Annie Genevard, członkini Zgromadzenia Narodowego z partii Republikanie na platformie X.
„Zamiast zachowywać się honorowo, zachował się jak zdrajca. Brak mu odwagi. Ale idźmy dalej, musimy prowadzić kampanię, żeby wybrać jak najwięcej republikańskich członków do parlamentu” – mówił Xavier Bertrand, prezydent regionu Hauts-de-France z partii Republikanie.
Sam Ciotti w rozmowie z dziennikarzami tłumaczył, że „wróg jest na lewicy lub jest liberałem, a nie na prawicy”. Stwierdził, że wolałby głosować na skrajnie prawicowego kandydata Érica Zemmoura niż na Emmanuela Macrona w wyborach prezydenckich w 2026 r., gdyby doszło do starcia między nimi. Jego zdaniem Francja jest w niebezpieczeństwie z powodu „niezwykle niebezpiecznego” lewicowego ruchu La France Insoumise.
O sojuszu z prawicą mówił tak: „Mówimy to samo, więc przestańmy tworzyć wymyśloną opozycję” – wyjaśnił na antenie telewizji TF1 we wtorek.
Przedterminowe wybory we Francji odbędą się 30 czerwca i 7 lipca.
Podczas konferencji prasowej w środę 12 czerwca Prezydent Macron (na zdjęciu powyżej) wezwał siły centrowe do zjednoczenia się.
„Jestem pewien, że możliwe jest zbudowanie nowego projektu, federacji projektów, by rządzić i działać na rzecz Francuzów oraz Republiki” – powiedział Macron. Zapowiedział też, że jeśli jego ugrupowanie przegra przyspieszone wybory, on nie odejdzie z urzędu.
Przedterminowe wybory to najprawdopodobniej prezydencki strzał w stopę. Sondaże są dla parlamentarnej koalicji Macrona bezlitosne.
Jak wynika z badania pracowni ELABE dla z dnia 12 czerwca dla telewizji BFM TV oraz dziennika La Tribune, w przedterminowych wyborach parlamentarnych Zjednoczenie Narodowe może zdobyć 31 proc. głosów. Sojusz partii lewicowych może liczyć na 28 proc., a koalicja Odrodzenia dopiero na trzecią lokatę i 18 proc. głosów.
Tym samym partia Bardellego i Le Pen mogłaby zdobyć między 220 a 270 mandatów, sojusz lewicowy mógłby mieć od 150 do 190 mandatów, a Odrodzenie od 90 do 130 mandatów.
Niewykluczone więc, że Marine Le Pen będzie dane wcielić w życie plan, o którym mówiła w niedzielę 9 czerwca po zwycięskich wyborach europejskich.
„Jesteśmy gotowi odbudować kraj, gotowi bronić interesów Francuzów, gotowi położyć kres masowej imigracji, gotowi uczynić priorytetem siłę nabywczą Francuzów, gotowi rozpocząć reindustrializację kraju. Ogólnie rzecz biorąc, jesteśmy gotowi odbudować i ożywić Francję" – mówiła Le Pen.