0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Foto Frederic J. BROWN / AFPFoto Frederic J. BRO...

Dzień na żywo. Netanjahu przed Kongresem. Protesty w USA

Na żywo

Poniedziałek 22 lipca był najgorętszym dniem na świecie w historii pomiarów. Emanuel Macron opóźnia powołanie nowego rządu na „po olimpiadzie”

Google News

09:17 07-07-2024

Prawa autorskie: "Wiesti", 5 czerwca 2024"Wiesti", 5 czerwca ...

Meduza: na wojnie z Ukrainą poległo już 120 tys. żołnierzy Putina

W ciągu dwóch i pół roku na Ukrainie zginęło 120 tysięcy żołnierzy rosyjskich. Wskaźnik strat rośnie: każdego dnia Rosyjskie Siły Zbrojne kosztują 200–250 ofiar śmiertelnych, dwa razy więcej niż przed rokiem

Mediazonie, rosyjskiemu serwisowi BBC i zespołowi ochotników udało się potwierdzić śmierć 56 585 rosyjskich żołnierzy. Liczba ta nie obejmuje jednak wszystkich, a jedynie tych, których nazwiska pojawiły się w dostępnych źródłach: nekrologach i informacjach o pochówkach — pisze niezależny rosyjski portal „Meduza”.

Bardziej precyzyjne są szacunki Meduzy i Mediazony z użyciem danych z Rejestru Spraw Spadkowych (RND). Ostatni taki szacunek, na koniec 2023 r., był znacząco wyższy od oceny na podstawie nekrologów. Wynosił 75 tys. osób.

Na koniec czerwca to ok. 120 tys. zabitych rosyjskich żołnierzy (przedział błędu to od 106 do 140 tys.).

Zatem od początku 2024 roku – a raczej w ciągu 173 dni dzielących oba szacunki – straty Sił Zbrojnych Rosji wzrosły o 39 tys. osób (dokładniej o wartość mieszczącą się w przedziale od 34 do 46 tysiąc). Nawet jeśli przyjmiemy wartości minimalne, liczby te i tak są ogromne – straty znacząco wzrosły w ostatnich miesiącach. Wartość ta jest niemal dwukrotnie większa od średniego wskaźnika ofiar w ostatnich trzech miesiącach 2023 roku.

Wtedy szacowaliśmy je na około 120 osób dziennie, obecnie – na 200-250 osób dziennie.

Różnica w dziennych ofiarach śmiertelnych w sposób oczywisty odzwierciedla proces zakrojonej na szeroką skalę ofensywy Sił Zbrojnych Rosji. Rozpoczęła się zimą od bitwy o Awdijiwkę i nie skończyła się po zajęciu miasta przez wojska rosyjskie w lutym. Cały czas trwają ataki na całym froncie, w tym w nowych kierunkach w obwodzie charkowskim — pisze Meduza.

Przeczytaj także:

08:11 07-07-2024

Prawa autorskie: Fot. ATTA KENARE / AFPFot. ATTA KENARE / A...

Iran ma nowego prezydenta i starego ajatollaha

Iran ma nowego prezydenta. Wybory wygrał dzięki głosom wyborców młodszych i wielkomiejskich, umiarkowany Masud Pezeszkian. Przepadł kandydat ajatollacha Chameneiego. Frekwencja nie przekroczyła 50 proc.

„Drodzy obywatele Iranu, wybory się skończyły, a to dopiero początek naszej współpracy. Przed nami trudna droga. Może być ona gładka tylko dzięki waszej współpracy, empatii i zaufaniu” – napisał nowowybrany prezydent Iranu Masud Pezeszkian na platformie X.

69-letni kardiochirurg, jedyny umiarkowany kandydat z czwórki pretendentów, dostał 53,6 proc. głosów, podczas gdy Sajed Dżalila, zaufany ajatollaha Ali Chameneiego – 44,3 proc.

Pezeszkian zastąpi radykalnego prezydenta Ebrahima Raisiego, który zginął w maju w katastrofie helikoptera.

Przeczytaj także:

Nie będzie miał łatwego życia na tym stanowisku. „Stanie przed wieloma poważnymi problemami ekonomicznymi czy społecznymi, które nawarstwiają się od lat” – skomentował dla PAP dr Mateusz Kłagisz z Instytutu Orientalistyki UJ.

Pezeszkian zobowiązał się do promowania pragmatycznej polityki zagranicznej, złagodzenia napięć oraz pluralizmu politycznego. Jak pisze Reuters, wielu Irańczyków sceptycznie podchodzi do jego zdolności dotrzymania obietnic wyborczych, ponieważ to Najwyższy Przywódca ajatollah Ali Chamenei, a nie prezydent, jest najwyższą władzą w Republice Islamskiej.

"Prezydent elekt ma świadomość, że proponowane przez niego zbliżenie z Zachodem spotka się ze sprzeciwem części sceny politycznej. Głównie konserwatystów” – ocenił dr Kałgisz.

06:11 07-07-2024

Prawa autorskie: Fot. Delphine MAYEUR / AFPFot. Delphine MAYEUR...

Francja – rozstrzygająca II tura

Głosowanie zaczęło się o godz. 8 i potrwa do 18 w małych miejscowościach i do 20 w dużych. Sondaże wskazują, że najwięcej głosów zdobędzie skrajnie prawicowe Zgromadzenie Narodowe (RN), jednak prawdopodobnie nie uzyska ono większości.

„Francja stoi na krawędzi przepaści i nie wiemy, czy skoczymy” – powiedział w zeszłym tygodniu w wywiadzie dla radia France Inter europarlamentarzysta Raphael Glucksmann.

Prezydent Emmanuel Macron ogłosił przyspieszone wybory tuż po wyborach do Parlamentu Europejskiego, które jego partia przegrała. Sondaże zapowiadały, że i te wybory wygra we Francji skrajna prawica i w pierwszej turze się to sprawdziło. Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen odniosło historyczne zwycięstwo: uzyskało 33,15 proc. głosów. Drugie miejsce — z wynikiem 27,99 proc. – uzyskał lewicowy blok, Nowy Front Ludowy. Dopiero trzecia była koalicja Razem dla Republiki skupiona wokół Odrodzenia Emmanuela Macrona (20,83 proc.).

We Francji parlamentarzystów wybiera się w 577 jednomandatowych okręgach wyborczych. W I turze mandaty uzyskują ci kandydaci, którzy uzyskają większość bezwzględną. Do drugiej tury wchodzą ci kandydaci, którzy uzyskali co najmniej 12,5 proc. poparcia przy 25-procentowej frekwencji.

A że frekwencja była bardzo wysoka, w wielu okręgach do II tury przeszło trzech kandydatów. Żeby głosy „nie na Le Pen” się nie rozproszyły, centroprawicowe i centrolewicowe formacje zaczęły tworzyć front republikański. Kandydaci, którzy przeszli do II tury z najmniejszym poparciem, zaczęli się wycofywać.

Teraz wiele zależy od tego, czy wyborcy pójdą za wezwaniami czołowych koalicji anty-ZN i odsuną skrajną prawicę od władzy, czy też poprą kandydatów skrajnie prawicowych.

Sondaże wskazują, że Zjednoczenie Narodowe będzie dominować w parlamencie, ale nie uzyska większości 289 miejsc.

Na zdjęciu: głosowanie w Nowej Kaledonii na Pacyfiku, które trwa od kilku godzin. Fot. AFP

14:54 06-07-2024

Prawa autorskie: Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plFot. Slawomir Kamins...

Hołownia o ustawie o prawie autorskim: nie wykluczam możliwości zmiany

Pytany w sobotę o nowelizację ustawy o prawie autorskim marszałek Sejmu Szymon Hołownia odpowiedział, że spodziewa się dyskusji i nie wyklucza możliwości zmiany. „Zobaczymy też, jak do tej sprawy odniesie się Ministerstwo Kultury” – dodał.

W sobotę Donald Tusk zaprosił organizatorów protestu dot. prawa autorskiego na spotkanie w środę w centrum „Dialog” o godz. 13. Źródłem sporu jest nowelizacja ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, która wdraża do polskiego porządku prawnego dwie unijne dyrektywy.

Wydawcy obawiają się, że tego typu przepisy doprowadzą do „zagłodzenia mediów” przez gigantów cyfrowych. Poprawki mające na celu zabezpieczenie interesów dziennikarzy na etapie prac senackich zapowiedziała Lewica.

Przeczytaj także:

Kluczowa z nich, odrzucona już w Sejmie, stanowi, że jeżeli w ciągu trzech miesięcy od złożenia wniosku o rozpoczęcie negocjacji nie zostanie osiągnięte porozumienie, każda ze stron może wystąpić do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o przeprowadzenie mediacji.

W przypadku, gdy mediacje nie przyniosą oczekiwanych rezultatów w ciągu kolejnych trzech miesięcy, prezes UOKiK mógłby ustalić w drodze decyzji warunki wynagrodzenia.

Szymon Hołownia pytany przez dziennikarzy o odrzucenie części poprawek podczas głosowania w Sejmie odpowiedział, że podejmując tę decyzję, opierano się przede wszystkim na tym, co wypracował resort kultury.

„Ministerstwo taką decyzję podjęło.. Nie rozmawiałem jeszcze z ministerstwem kultury, jaka będzie ostateczna rekomendacja. Natomiast słyszymy ten głos mediów. Myślę, że wielu z nas – posłów – dzięki temu, jak głośno państwo stawialiście teraz sprawę, zagłębiło się w to tak naprawdę solidnie” – przyznał.

Powiedział, że spodziewa się, iż zmiany w prawie autorskim, które zostały uchwalone przez Sejm, będą dyskutowane. "Poprawki Senatu być może się pojawią, niczego dzisiaj nie przesądzam, ale uważam, że ta dyskusja się nie zamknęła i nie będzie tu na pewno automatyzmu, że co Sejm przegłosował, to Senat też przyjmie bez poprawek czy bez jakichś uwag — powiedział marszałek Sejmu.

Przeczytaj także:

Źródło: PAP

13:20 06-07-2024

Prawa autorskie: 11.08.2006 BIALYSTOK WYJAZD RAJDU ROWEROWEGO Z BIALEGOSTOKU DO BIALOWIEZY FOT. GRZEGORZ DABROWSKI / Agencja Wyborcza.pl11.08.2006 BIALYSTOK...

Rząd chce przekazać setki milionów złotych na rowery elektryczne

Nawet 9 tys. zł państwowego dofinansowania będzie można dostać na zakup roweru elektrycznego.

Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej planuje przeznaczyć 300 mln zł ze środków pochodzących z Funduszu Modernizacyjnego na dopłaty do zakupu elektrycznych rowerów.

Program przewiduje dotacje do zakupu nowych rowerów elektrycznych, w tym także cargo i wózków rowerowych. Planowane jest dofinansowanie w wysokości do 50 proc. i nie więcej niż 5 tys. zł w przypadku rowerów elektrycznych i nie więcej niż 9 tys. zł w przypadku elektrycznych rowerów cargo i wózków rowerowych.

Z dofinansowania będą mogły skorzystać osoby indywidualne, samorządy oraz przedsiębiorcy określeni w projekcie programu. Po konsultacjach społecznych rozpocznie się proces zatwierdzania zasad programu priorytetowego.

Posłowie, z którymi rozmawiali dziennikarze „Dziennika Gazety Prawnej” są sceptyczni wobec tego pomysłu. „Na pewno nie jest to korzystne dla środowiska jako alternatywa dla zwykłego roweru. Nie wiem, jak to zostało zdiagnozowane” – powiedziała DGP Gabriela Lenartowicz, posłanka Koalicji Obywatelskiej.

Nie przekreśla ona samej idei dopłat do tego typu rowerów, ale „zwraca uwagę, że wiele osób, decydujących się na ich używanie, to ludzie, których samodzielnie stać na taką inwestycję i niekoniecznie potrzebują pomocy państwa”.

Szacuje się, że program, którego realizacja ma trwać w latach 2025-2029 obejmie zakup prawie 47 tys. rowerów elektrycznych.

Konsultacje społeczne w tej sprawie trwają od 4 do 18 lipca.