Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„Każdy ma prawo do dachu nad głową!”, „Potrzebny strajk generalny!”, „Rentierzy precz z naszych dzielnic!”, „Szukam mieszkania, sprzedam nerkę” – m.in. takie hasła skandowali protestujący podczas sobotniego marszu w Madrycie.
Ponad 70 tysięcy osób demonstrowało w stolicy Hiszpanii w sobotę 3 października przeciwko ogromnym cenom nieruchomości napędzanym przez fundusze inwestycyjne i najem krótkoterminowy. To drugi tak liczny protest w ciągu ostatnich dziesięciu dni. Protestujący ruszyli z czterech lokalizacji w mieście i spotkali się na placu Cibeles – relacjonował „El País”. „To jest walka klas, nie możemy zawrzeć pokoju!” – skandowali.
Teraz zapowiadają akcje w kolejnych miastach oraz ostrzegają, że w różnych branżach może dojść do strajku generalnego, jeśli władze nie podejmą realnych działań w odpowiedzi na kryzys mieszkaniowy i nie zapewnią skuteczniejszej ochrony lokatorów przed eksmisjami.
Protesty wybuchły 23 września, gdy z jednego z madryckich mieszkań eksmitowana została 87-letnia Maricarmen. Kobieta została następnie na noszach przewieziona do szpitala, a zdjęcia z jej eksmisji poruszyły tysiące ludzi, którzy zdecydowali się wyjść na ulice.
Początkowo protesty były wymierzone we władze regionalne Madrytu odpowiedzialne za politykę mieszkaniową. Ale obecnie Związek Lokatorek i Lokatorów (Sindicato de Inquilinas), który mobilizuje protestujących do nieustawiania w walce do momentu, gdy nie zostaną wprowadzone faktyczne rozwiązania ograniczające wzrost cen, podkreśla, że „będą kontynuować walkę niezależnie od tego, kto będzie rządził” – pisze El Pais.
Związek prowadzi obecnie rozmowy z największymi centralami związkowymi w Hiszpanii, celem ustalenia terminu możliwego strajku generalnego.
Protestujący domagają się przede wszystkim zwiększenia ochrony lokatorów przed eksmisjami, ograniczenia presji spekulacyjnej na rynku mieszkaniowym oraz działań, które zwiększą dostępność mieszkań i zahamują wzrost kosztów najmu. O tym problemie w Hiszpanii, jak w innych europejskich krajach, mówi się od lat.
Rząd Pedra Sáncheza próbował odpowiedzieć na narastający kryzys, przedstawiając dekrety zawierające rozwiązania mające powstrzymać eksmisje osób znajdujących się w trudnej sytuacji. Jeden z nich przewidywał m.in., że jeśli władze regionalne nie będą w stanie zapewnić eksmitowanym lokatorom alternatywnego mieszkania, będą musiały przejąć zobowiązania związane z ich zadłużeniem. Mimo wielomiesięcznych negocjacji dekret został jednak odrzucony w Kongresie Deputowanych głosami Partii Ludowej, Vox oraz Razem dla Katalonii.
Parlamentarna porażka może mieć znacznie poważniejsze konsekwencje niż tylko fiasko nowych przepisów mieszkaniowych. W PSOE coraz więcej polityków uważa, że obecna koalicja wyczerpała swoje możliwości i należy rozpisać przedterminowe wybory – pisze „El País”. Według źródeł cytowanych przez hiszpańskie media większość liderów partii i socjalistycznych członków rządu przekonuje Sáncheza, aby wybory odbyły się 29 listopada – w najwcześniejszym możliwym terminie. Protesty mieszkaniowe uważają za okoliczność sprzyjającą lewicy – oznaczają one bowiem szczególną mobilizację tej części elektoratu.
Przeczytaj także: