0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

14:47 04-10-2026

Prawa autorskie: Fot. AP Photo/Andrea ComasFot. AP Photo/Andrea...

„Szukam mieszkania, sprzedam nerkę”. Gigantyczne protesty w Hiszpanii

„Każdy ma prawo do dachu nad głową!”, „Potrzebny strajk generalny!”, „Rentierzy precz z naszych dzielnic!”, „Szukam mieszkania, sprzedam nerkę” – m.in. takie hasła skandowali protestujący podczas sobotniego marszu w Madrycie.

Co się wydarzyło?

Ponad 70 tysięcy osób demonstrowało w stolicy Hiszpanii w sobotę 3 października przeciwko ogromnym cenom nieruchomości napędzanym przez fundusze inwestycyjne i najem krótkoterminowy. To drugi tak liczny protest w ciągu ostatnich dziesięciu dni. Protestujący ruszyli z czterech lokalizacji w mieście i spotkali się na placu Cibeles – relacjonował „El País”. „To jest walka klas, nie możemy zawrzeć pokoju!” – skandowali.

Teraz zapowiadają akcje w kolejnych miastach oraz ostrzegają, że w różnych branżach może dojść do strajku generalnego, jeśli władze nie podejmą realnych działań w odpowiedzi na kryzys mieszkaniowy i nie zapewnią skuteczniejszej ochrony lokatorów przed eksmisjami.

Protesty wybuchły 23 września, gdy z jednego z madryckich mieszkań eksmitowana została 87-letnia Maricarmen. Kobieta została następnie na noszach przewieziona do szpitala, a zdjęcia z jej eksmisji poruszyły tysiące ludzi, którzy zdecydowali się wyjść na ulice.

Początkowo protesty były wymierzone we władze regionalne Madrytu odpowiedzialne za politykę mieszkaniową. Ale obecnie Związek Lokatorek i Lokatorów (Sindicato de Inquilinas), który mobilizuje protestujących do nieustawiania w walce do momentu, gdy nie zostaną wprowadzone faktyczne rozwiązania ograniczające wzrost cen, podkreśla, że „będą kontynuować walkę niezależnie od tego, kto będzie rządził” – pisze El Pais.

Związek prowadzi obecnie rozmowy z największymi centralami związkowymi w Hiszpanii, celem ustalenia terminu możliwego strajku generalnego.

Jaki jest kontekst?

Protestujący domagają się przede wszystkim zwiększenia ochrony lokatorów przed eksmisjami, ograniczenia presji spekulacyjnej na rynku mieszkaniowym oraz działań, które zwiększą dostępność mieszkań i zahamują wzrost kosztów najmu. O tym problemie w Hiszpanii, jak w innych europejskich krajach, mówi się od lat.

Rząd Pedra Sáncheza próbował odpowiedzieć na narastający kryzys, przedstawiając dekrety zawierające rozwiązania mające powstrzymać eksmisje osób znajdujących się w trudnej sytuacji. Jeden z nich przewidywał m.in., że jeśli władze regionalne nie będą w stanie zapewnić eksmitowanym lokatorom alternatywnego mieszkania, będą musiały przejąć zobowiązania związane z ich zadłużeniem. Mimo wielomiesięcznych negocjacji dekret został jednak odrzucony w Kongresie Deputowanych głosami Partii Ludowej, Vox oraz Razem dla Katalonii.

Parlamentarna porażka może mieć znacznie poważniejsze konsekwencje niż tylko fiasko nowych przepisów mieszkaniowych. W PSOE coraz więcej polityków uważa, że obecna koalicja wyczerpała swoje możliwości i należy rozpisać przedterminowe wybory – pisze „El País”. Według źródeł cytowanych przez hiszpańskie media większość liderów partii i socjalistycznych członków rządu przekonuje Sáncheza, aby wybory odbyły się 29 listopada – w najwcześniejszym możliwym terminie. Protesty mieszkaniowe uważają za okoliczność sprzyjającą lewicy – oznaczają one bowiem szczególną mobilizację tej części elektoratu.

Przeczytaj także: