Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Zatrzymały się tramwaje, autobusy i metro. Na tę jedną minutę przechodnie stanęli w bezruchu, kierowcy przystanęli. O godzinie 17 w całej Warszawie zawyły syreny, by upamiętnić 82. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. W marszu organizowanym przez Roberta Bąkiewicza przeszły dziesiątki tysięcy ludzi. Krzyczeli: „jedna kula – jeden Niemiec”.
Warszawa pamięta. Na ulicach stolicy powiewają biało-czerwone i czerwono-żółte (warszawskie) flagi, autobusy i tramwaje jeżdżą udekorowane chorągiewkami, na przystankach wiszą plakaty przypominające o 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Jak pisaliśmy w OKO.press, obchody warszawskiego zrywu z 1 sierpnia 1944 roku trwają od piątku.
O godzinie 17, tzw. godzinie W, Warszawa zatrzymała się. Minutą ciszy upamiętniono walczących i poległych; pomordowanych cywilów i powstańców. Uhonorowano też tych, którzy są żywymi świadkami historii; spośród 40-50 tysięcy, którzy ruszyli do walki 1 sierpnia 1944 roku, dziś żyje tylko 225 weteranów. Połowa do dziś mieszka w Warszawie, ale nie wszyscy są w stanie uczestniczyć w uroczystościach.
Miasto Warszawa przez kilka najbliższych dni organizuje szereg wydarzeń kulturalnych i sportowych upamiętniających rocznicę wybuchu. Tuż po godzinie „W”, głównymi ulicami stolicy przeszedł liczny Marsz Niepodległości, któremu dowodzi Robert Bąkiewicz, skrajny narodowiec, oskarżony w piątek, 31 lipca, przez prokuraturę za przemówienie na jesiennym marszu antymigranckim.
Prokuratura jego hasła nawołujące do nienawiści i zabicia premiera Donalda Tuska zakwalifikowała (po raz kolejny) jako występek o charakterze chuligańskim.
Punkt o godzinie 17 Rondo Dmowskiego spowił biało-czerwony dym z setek rac i opon motorów. To stamtąd, rok po roku, rusza Marsz Niepodległości. Według Telewizji Republika w przemarszu z okazji wybuchu Powstania Warszawskiego udział mogło brać nawet 100 tysięcy ludzi. Zgromadzeni trzymali w rękach biało-czerwone flagi i kotwice Polski Walczącej.
Jeszcze przed wymarszem, jak donosi stołeczna „Wyborcza”, Bąkiewicz przeszedł do agitacji politycznej. Najpierw stwierdził, że Niemcy próbują winą za II Wojnę Światową obarczyć Polskę i zażądał reparacji od zachodniego sąsiada. Z megafonu ryczał: „Nie kupujmy u Niemca!”.
Na demonstracji co rusz skandowano: „Cześć i chwała bohaterom” i „Bóg, honor i ojczyzna”. Robert Bąkiewicz i jego zwolennicy sięgali po megafon, by wrzeszczeć również: „Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz”, „Reparacje” i „Jedna kula, jeden Niemiec”, co TV Republika tłumaczyła „historycznymi odwołaniami”.
Przeczytaj także: