Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„Byli doświadczonymi pracownikami z wieloletnim stażem” – mówią o zmarłych górnikach koledzy z kopalni Pniówek na Śląsku. Akcja ratownicza trwała siedem godzin. „Kiedy ratownicy do nich dotarli, lekarz stwierdził zgon” – przekazuje prezes Jastrząbskiej Spółki Węglowej Bogusław Oleksy.
Jasrzębska Spółka Węglowa poinformowała w poniedziałek (22 grudnia) w nocy o tragicznym wyniku akcji ratowniczej w kopalni Pniówek.
Dwóch poszukiwanych górników, z którymi utracono kontakt po wypływie metanu w przodku N-9 na poziomie 830 metrów, nie żyje.
„Po siedmiu godzinach akcji ratownicy dotarli do poszukiwanych. Niestety lekarz stwierdził ich zgon” – czytamy w oświadczeniu Spółki. „Obaj górnicy byli doświadczonymi pracownikami z wieloletnim stażem. Rodziny poszkodowanych zostały otoczone opieką psychologiczną” – deklarują.
Kondolencje rodzinom zmarłych górników złożył prezydent Karol Nawrocki. „Z ogromnym smutkiem przyjąłem informację o tragicznej śmierci dwóch górników z Kopalni Pniówek. Składając wyrazy najszczerszego współczucia łączę się w bólu i modlitwie z Rodzinami oraz Bliskimi zmarłych” – napisał Nawrocki w serwisie X.
Do tragedii w kopalni Pniówek doszło w poniedziałek. Po godzinie 17 doszło do wypływu metanu. W przodku (czyli części, w której wydobywano węgiel) pracowało dziesięcioro górników.
Ośmiu zostało ewakuowanych. Z dwoma stracono kontakt. W poszukiwanie zaginionych górników włączyło się dziesięć zastępów ratowniczych. Na pomoc kopalni przybyły zastępy z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu i Okręgowej Stacji Ratownictwa Górniczego w Wodzisławiu Śląskim.
Na razie nie wiadomo, co było powodem wypływu metanu. Okoliczności zdarzenia wyjaśnia Okręgowy Urząd Górniczy w Rybniku i służby BHP kopalni ze śląskiego Pniówka.
To nie pierwszy raz, kiedy w Pniówki ludzie giną po wybuchu metanu. W 2022 roku opisywaliśmy serię kilkunastu wybuchów metanu w okolicy ściany wydobywczej 1000 m pod ziemią. Bilans ofiar śmiertelnych wynosił wtedy siedem osób. Karolina Baca-Pogorzelska w OKO.press pisała wówczas, że w kopalni wywalało czujniki metanu już tydzień przed tamtą katastrofą (czyli były wykazywane wyższe stężenia niż dopuszczalne).
Przeczytaj także: