Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Lewicowa polityczka Claudia Sheinbaum jako pierwsza kobieta w historii obejmie urząd prezydenta Meksyku. Do historycznego rozstrzygnięcia doszło także w RPA. Rządzący od 30 lat Afrykański Kongres Narodowy traci większość
Według wstępnych wyników wyborów, Claudia Sheinbaum wygrała wybory prezydenckie w Meksyku z wynikiem 58-60 proc. głosów. Na drugim miejscu uplasowała się Xochitl Galvez, reprezentująca centroprawicową koalicję partii opozycyjnych. Galvez zdobyła ok. 26 proc. głosów.
Prezydent Meksyku jest wybierany na 6-letnią kadencję, bez możliwości reelekcji. Jako głowa państwa jest także szefem rządu – mianuje ministrów, wydaje dekrety z mocą ustawy i jest najwyższym zwierzchnikiem sił zbrojnych.
W wyborach prezydenckich Claudia Sheinbaum reprezentowała lewicowy obóz rządzący. Jej kandydaturę promował ustępujący prezydent Andres Manuel Lopez Obrador. Zdaniem komentatorów to popularność Obradora wśród najuboższych wyborców pomogła Sheinbaum odnieść tak spektakularne zwycięstwo. Jej 60-procentowe poparcie to najlepszy wynik wyborczy w historii meksykańskiej demokracji.
„Dziękuję narodowi Meksyku, to jest wasz triumf, 2 czerwca ponownie przeszliśmy do historii. Niech żyje Czwarta Transformacja! Niech żyje Meksyk!” – napisała nowa prezydentka w mediach społecznościowych.
Claudia Sheinbaum to polityczka i naukowczyni. Obroniła doktorat w dziedzinie inżynierii energetycznej. Należała do działającego przy ONZ zespołu doradców ds. zmian klimatycznych, który w 2007 roku otrzymał pokojową nagrodę Nobla. W latach 2018-2023 była burmistrzynią miasta Meksyk.
Jak komentuje Reuters, zwycięstwo Claudii Sheinbaum to ważny krok dla kraju znanego z kultury macho. To także drugie państwo na świecie pod względem liczby katolików (Brazylia 119 mln, Meksyk 83 mln). Pozycja kościoła rzymskokatolickiego sprzyjała promowaniu tzw. tradycyjnych wartości i konserwatywnego podejścia do roli kobiet w meksykańskim społeczeństwie.
Do historycznego rozstrzygnięcia doszło także w Republice Południowej Afryki. Ogłoszone w niedzielę wyniki wyborów do parlamentu potwierdziły, że rządzący od 30 lat Afrykański Kongres Narodowy utracił większość. Partia rządziła w RPA nieprzerwanie od 1994 roku, kiedy w wyborach 27 kwietnia 1994 uzyskała większość miejsc w Zgromadzeniu Narodowym, a nowowybrany parlament w maju 1994 roku wybrał na prezydenta Nelsona Mandelę.
Afrykański Kongres Narodowy wygrał zeszłotygodniowe wybory w RPA, ale nie ma szans na samodzielne rządy. Partia musi znaleźć partnerów koalicyjnych, o co może być niezwykle trudno. Drugi w wyborach Sojusz Demokratyczny to najbardziej krytyczna wobec dotychczasowego rządu partia opozycji, a lider trzeciej w wyborach formacji MK, były prezydent RPA Jacob Zuma, wzywa do powtórzenia wyborów.
Źródła: Reuters, PAP