0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

godzinę temu

Prawa autorskie: fot. archiwum prywatnefot. archiwum prywat...

Policja i stolica odpowiadają na pytania w sprawie dzika Henia

W OKO.press opisaliśmy historię Katarzyny, która w kwietniu na warszawskim Bemowie broniła dzika Henia. Zwierzę zostało jednak zabite, a Katarzyna dostała wyrok nakazowy za utrudnianie pracy policji. Co w sprawie wydarzeń z kwietnia mówi policja i miasto?

Co się wydarzyło?

24 kwietnia na Bemowie w Warszawie grupa mieszkańców zebrała się, by obronić dzika, którego nazwano Heniem, przed odstrzałem. Policja na miejsce wysłała ok. 20 funkcjonariuszy. Jak dowiedziało się OKO.press, jedna z protestujących dostała wyrok nakazowy (wydany bez rozprawy) – 300 zł kary za utrudnianie wykonywania czynności funkcjonariuszom i 100 zł kosztów sądowych.

Jak wskazuje Katarzyna, która protestowała przeciwko zabiciu Henia, nie chodzi jej o wysokość kary, a o sprawiedliwość. Podkreślała, że dzik był spokojny i przyjazny, leżał w piaskownicy na placu zabaw należącym do parafii. Służby wezwał miejscowy ksiądz, domagając się zabicia zwierzęcia. Henio został uśpiony, po czym lekarz weterynarii wstrzyknął mu śmiercionośny środek. Policja szybko zabrała jego ciało z miejsca zdarzenia.

Jeszcze przed publikacją materiału dotyczącego wydarzeń z Bemowa poprosiliśmy o komentarz Komendę Rejonową Policji Warszawa IV oraz władze miasta. Zapytaliśmy, w jaki sposób protestujący utrudniali pracę policji, dlaczego zdecydowano się wysłać na miejsce aż 20 funkcjonariuszy oraz czy nie było możliwości relokacji dzika, zamiast uśmiercenia.

Po publikacji tekstu otrzymaliśmy stanowisko policji.

”Zachowanie dzikiego zwierzęcia jest nieprzewidywalne. W sytuacji, gdy zwierzę odczuwa zagrożenie lub zostanie sprowokowane, może podjąć gwałtowną próbę ucieczki lub zaatakować człowieka. Z tego względu przebywanie w bezpośrednim sąsiedztwie zwierzęcia stanowi realne zagrożenie dla życia i zdrowia. Pomimo opinii części zgromadzonych osób, że zwierzę nie zachowywało się agresywnie, nie można wykluczyć nagłej zmiany jego zachowania. Sam fakt, że w danym momencie dzik nie wykazywał agresji, nie oznacza, że nie mógł zaatakować” – wskazuje podinsp. Marta Sulowska w wiadomości przesłanej do naszej redakcji.

Na pytanie, dlaczego na miejsce wysłano ok. 20 policjantów (Komenda nie informuje, ilu dokładnie przyjechało ich na miejsce), odpowiada:

“Policjanci byli obecni wyłącznie w celu ochrony osób postronnych przed potencjalnym niebezpieczeństwem oraz zapewnienia, aby nikt nie zbliżał się do zwierzęcia na odległość stwarzającą ryzyko. Liczba funkcjonariuszy skierowanych do zabezpieczenia tego rodzaju zdarzeń jest każdorazowo ustalana indywidualnie i uzależniona od skali oraz specyfiki zdarzenia, charakteru terenu, liczby osób znajdujących się w pobliżu oraz poziomu występującego zagrożenia”.

W tym wypadku – dodaje podinspektor Sulowska, liczba policjantów miała zapewnić protestującym bezpieczeństwo i „skutecznie zabezpieczyć miejsce zdarzenia”. Działania określiła jako „adekwatne do zaistniałej sytuacji”.

Policja informuje, że „wobec pięciu osób sporządzono dokumentację służbową w związku z naruszeniem przepisów art. 65a kodeks wykroczeń, tj. niestosowania się do poleceń funkcjonariuszy”. Za wykroczenie z tego artykułu Katarzyna dostała wyrok nakazowy.

Podinspektor Marta Sulowska dodaje, że decyzje dotyczące uśpienia lub odłowienia zwierzęcia podejmują Lasy Państwowe.

Wydział Prasowy UM Warszawy w sprawie zdarzenia z 24 kwietnia odsyła do policji. Zapytany o to, czy miasto dopuszcza nieśmiercionośne metody rozwiązujące konflikty z dzikami, odpowiada:

„Obecne działania prowadzone są zgodnie z prawem, które reguluje możliwe metody postępowania. Działania związane z redukcją populacji dzików nie są prowadzone w celu ograniczenia ryzyka występowania ASF (afrykańskiego pomoru świń). Jednak obowiązujące przepisy, wynikające z sytuacji epizootycznej (zagrożeniem chorobą) w kraju i Unii Europejskiej, wykluczają stosowanie części alternatywnych metod, które były dostępne przed wprowadzeniem tych ograniczeń – czyli stosowanie odłowu tych zwierząt z ich relokacją. Jesteśmy otwarci na alternatywne metody, ale tylko, gdy będą sprawdzone i prawnie zatwierdzone”.

Jaki jest kontekst?

Zdaniem prawniczki zajmującej się prawami zwierząt Karoliny Kuszlewicz, istniała zgodna z przepisami możliwość przewiezienia dzika Henia do lasu, oddalonego zaledwie 2 km od miejsca zdarzenia.

Karolina Kuszlewicz reprezentuje skazaną wyrokiem Katarzynę (nazwisko do wiadomości redakcji). Już złożyła sprzeciw wobec ukarania jej klientki.

- Jeżeli uznamy za standard to, że władze Warszawy postanawiają zabić spokojnego, łagodnego dzika, bo naciska ksiądz i to, że przyjeżdżają na miejsce całe grupy funkcjonariuszy, uniemożliwiając aktywistom protestowanie, okaże się, że prawo do protestu w sprawie dzików jest w zasadzie wymazane. To będzie oznaczało, że osiągnięto efekt mrożący i aktywiści nie mogą protestować w tak ważnej kwestii, w której chodzi przecież o ratowanie czujących istot przed nadużyciami prawa – mówiła.

Katarzyna komentowała: – To, co się stało w dniu śmierci Henia, to była pokazówka. To nie jest normalne, że kiedy ludzie pokojowo protestują, nie ma krzyków, nie ma nerwów, nie ma wielkiego zbiorowiska, przyjeżdża ponad 20 funkcjonariuszy.

Przeczytaj więcej w OKO.press

Przeczytaj także:

13:57 08-08-2026

Prawa autorskie: AP Photo/Ivan ValenciaAP Photo/Ivan Valenc...

Prawicowy “Tygrys” zaprzysiężony na prezydenta Kolumbii

Nowy prezydent południowoamerykańskiego kraju zapowiedział twardą walkę z przestępczością i ostre, liberalne reformy gospodarcze.

Co się wydarzyło?

Popierany przez prezydenta USA Donalda Trumpa 48-letni Abelardo de la Espriella, który posługuje się pseudonimem „Tygrys”, został zaprzysiężony na prezydenta Kolumbii. Niewielką różnicą głosów pokonał w czerwcu w drugiej turze wyborów prezydenckich lewicowego senatora Ivana Cepedę, protegowanego ustępującego szefa państwa Gustavo Petro.

– To wielki dzień dla demokracji. Kolumbia się uratowała i wszyscy zbudujemy cudowną ojczyznę – powiedział przed zaprzysiężeniem de la Espriella, który obiecywał w kampanii wyborczej zdecydowaną walkę z przestępcami oraz cięcia wydatków państwa.

Pod tym względem może przypominać argentyńskiego prezydenta Javiera Mileia, który był obecny podczas uroczystości. Uczestniczyli w niej również prezydenci Chile – Jose Antonio Kast, Ekwadoru – Daniel Noboa, i Paragwaju – Santiago Pena oraz król Hiszpanii Filip VI.

Jaki jest kontekst?

De la Espriella zapowiada cięcia w administracji publicznej o 40 procent, wsparcie dla przedsiębiorców poprzez obniżki podatków oraz zwiększenie wydobycia ropy naftowej. Nowy prezydent postuluje zezwolenie na użycie technologii wydobywczej szczelinowania hydraulicznego.

To ryzykowna dla środowiska i otoczenia metoda, używana między innymi w wydobyciu gazu łupkowego. Eksperci wskazują na jej wodochłonność i możliwość powstawania trzęsień ziemi. Do pozyskania surowca używana jest woda z chemikaliami oraz piaskiem, wtłaczana pod wysokim ciśnieniem do wnętrza wywierconego wcześniej otworu. W wielu przypadkach dochodzi do dodatkowej emisji potężnych ilości metanu – silnego gazu cieplarnianego.

Abelardo de la Espriella zapowiedział też „bombardowania obozów narkoterrorystów”, zastanawiał się nad wycofaniem kraju z ONZ i innych układów międzynarodowych, w tym Organizacji Państw Amerykańskich oraz Międzynarodowej Komisji Praw Człowieka.

Przeczytaj więcej w OKO.press

Przeczytaj także:

12:40 08-08-2026

Prawa autorskie: AP Photo/Domenico StinellisAP Photo/Domenico St...

Hiszpania wprowadza kontrole dla podróżnych z Włoch

W ten sposób Hiszpania odpowiada na reakcję Rzymu po kryzysie uchodźczym w Ceucie. Kontrole obowiązują od soboty (8.08).

Co się wydarzyło?

Hiszpańskie media ostrzegają, że kontrole graniczne mogą wpłynąć na plany podróżnych w szczycie sezonu wakacyjnego. Kontrole są wprowadzone „w obliczu ciągłej presji nielegalnej migracji”, z którą zmagają się Włochy – poinformowało hiszpańskie ministerstwo spraw wewnętrznych w oświadczeniu. Potrwają do 7 września i obejmą podróżujących z Włoch do Hiszpanii.

Na zdjęciu: premier Hiszpanii Pedro Sánchez i premierka Włoch Giorgia Meloni.

To odpowiedź na środki podjęte przez Włochy po kryzysie w Ceucie, eksklawie hiszpańskiej, do której w ostatnich dniach lipca przedostało się kilkadziesiąt tysięcy osób z Maroka.

Włoska premier napisała na portalu X: „Obrazy docierające z Ceuty robią wrażenie i po raz kolejny ukazują, że niekontrolowana nielegalna imigracja stanowi realne zagrożenie dla bezpieczeństwa granic europejskich”. Ogłosiła również „nadzwyczajne środki w celu obrony granic i bezpieczeństwa obywateli”, proponując m.in. zawieszenie strefy Schengen z Hiszpanią.

Włochy wprowadziły na miesiąc kontrole dla przyjeżdżających z Hiszpanii.

Rząd Hiszpanii skrytykował tę decyzję, nazywając ją „niesprawiedliwą, sprzeczną z interesami UE i dyskryminującą społeczeństwo hiszpańskie”. Minister spraw zagranicznych José Manuel Albares nazwał to „torpedą wystrzeloną w kadłub jedności europejskiej”.

Powiedział: „Wzywamy rząd Włoch do podjęcia działań naprawczych, zakończenia kontroli i traktowania Hiszpanów na równi z innymi obywatelami europejskimi”. W piątek 7 sierpnia zagroził, że jeśli Włochy nie zrezygnują z kontroli, podjęte zostaną „proporcjonalne środki”. Rzym odmówił, a w odpowiedzi Hiszpania ogłosiła swoje kontrole graniczne.

Jaki jest kontekst?

Według hiszpańskiego ministra spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaski w ciągu zaledwie dwóch dni (30 i 31 lipca) do Ceuty dotarło około 72 tys. migrantów z Maroka. Rząd podkreśla, że 70 tysięcy już wróciło do swojego kraju.

Dane zbierane przez władze i organizacje pozarządowe wskazują, że w trakcie kryzysu w Ceucie zginęło co najmniej 141 osób. W piątek (5.08) Paulina Pacuła pisała w OKO.press, że w Hiszpanii wyłowiono z wody już 78 ciał. Pozostałe 63 osoby zostały wyłowione u wybrzeży Maroka.

Według hiszpańskich komentatorów Maroko traktuje migrację jako instrument nacisku na Madryt i Brukselę w sprawie uznania Sahary Zachodniej za część Maroka. Wydarzenia w Ceucie dały również pretekst krajom UE oraz Stanom Zjednoczonym do krytyki polityki migracyjnej rządu Pedro Sáncheza. Na początku lipca hiszpański Sąd Najwyższy zakazał odsyłania osób, które dostały się do Hiszpanii wpław.

22 przywódców państw UE, w tym Donald Tusk, podpisało wspólne oświadczenie, wzywając Unię do ochrony granic wspólnoty. „Mamy obowiązek skutecznie zapobiegać nielegalnej migracji i nieustannie z nią walczyć poprzez koordynację naszych działań, wzmocnienie naszych granic zewnętrznych oraz zajęcie się wszystkimi obszarami polityki, które mogą stanowić czynniki przyciągające, takie jak legalizacja bardzo dużej liczby migrantów o nieuregulowanym statusie” – napisali.

Przeczytaj więcej w OKO.press

Przeczytaj także:

10:51 08-08-2026

Prawa autorskie: źrodło: X/ZelenskyyUaźrodło: X/ZelenskyyU...

Atak na Ukrainę. Wśród ofiar trzyletnie dziecko

„Wczoraj wieczorem Rosja zabiła dronami w Puchiwce w obwodzie kijowskim trzy osoby – dziadka, babcię i wnuka” – poinformował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

Co się wydarzyło?

Jak podał prezydent Ukrainy, dziecko, które zginęło podczas ataku na wieś Puchiwka, miało trzy lata. „Cztery kolejne osoby trafiły do ​​szpitala: rodzice dziecka, jego 15-letni brat oraz sąsiad, który udzielił rodzinie pomocy i został ranny w podwójnym ataku” – napisał Wołodymyr Zełenski na X, składając kondolencje.

Podkreślił, że dron uderzył w zwykły budynek mieszkalny.

Ten nocy niespokojnie było też w samym Kijowie. Rosja przeprowadziła atak z użyciem sześciu pocisków balistycznych na infrastrukturę cywilną. Na razie wiadomo o jednej ofierze śmiertelnej.

„Atakowany był również obwód doniecki, charkowski, sumski, dniepropetrowski, zaporoski, odeski, chersoński, mikołajowski, czernihowski i połtawski” – napisał Zełenski.

Jaki jest kontekst?

„Europa, Ameryka i Ukraina od dawna pragnęły położyć kres tej rosyjskiej wojnie. Tylko Putin nie chce i desperacko trzyma się swoich pocisków balistycznych i dronów, aby podtrzymać wojnę. Potrzebna jest większa presja. Nowe sankcje, które uniemożliwią produkcję tych pocisków balistycznych. I zdecydowanie potrzebujemy lepszej ochrony dla naszych obywateli” – napisał Zełenski na X.

Ukraińska obrona przeciwlotnicza zmaga się z brakiem rakiet do systemów Patriot, które niezbędne są do zestrzeliwania rakiet balistycznych. Rosja stara się maksymalnie wykorzystać tę sytuację, atakując ukraińskie miasta. W nocy 5 sierpnia przeprowadziła atak na obwód kijowski z użyciem 28 rakiet i 115 dronów.

Prezydent Ukrainy informował o 44 osobach poszkodowanych. 17 osób zginęło.

Przeczytaj więcej w OKO.press

Przeczytaj także:

09:49 08-08-2026

Prawa autorskie: ANDREW CABALLERO-REYNOLDS / AFPANDREW CABALLERO-REY...

Tajfun Dolphin uderzył w japońską Okinawę

Tajfun spowodował przerwy w dostawie prądu do 50 tysięcy budynków. Sześć osób jest rannych, odwołano loty do i z Okinawy. Na uderzenie tajfunu szykują się też Chiny.

Co się wydarzyło?

Maksymalna prędkość wiatru podczas tajfunu, który uderzył w sobotę w Japonię, wynosiła 162 km/h, a porywy osiągały 216 km/h. Najbardziej dotknięte katastrofą, są Okinawa i wyspa Amami w prefekturze Kagoshima.

Przez tajfun Dolphin – tak został nazwany – prawie 39 tys. budynków było pozbawionych prądu w Kagoshimie, a nieco ponad 12 tys. na Okinawie. Odwołano loty do i z Okinawy. Władze poinformowały, że pięć starszych osób odniosło obrażenia niezagrażające życiu na Okinawie. Jedna osoba została ranna w prefekturze Kagoshima. Jeszcze wczoraj wydano nakazy ewakuacji dla prawie 260 tysięcy osób, a firma Toyota zdecydowała o czasowym zatrzymaniu pracy w dziewięciu fabrykach.

Do Chin tajfun może dotrzeć w niedzielę. Chińskie władze nadały mu kategorię pomarańczową — drugi najwyższy stopień zagrożenia. Może uderzyć w ląd między miastem Zhoushan w prowincji Zhejiang a miastem Fuding w prowincji Fujian.

Według prognoz deszcz i silny wiatr będą dotkliwe we wschodnich Chinach do 12 sierpnia, w tym w niektórych częściach Szanghaju i sąsiednich prowincji. W niektórych obszarach wschodniego Zhejiang może spaść ponad 600 mm deszczu. Prowincja podniosła alert przed tajfunem przybrzeżnym do najwyższego poziomu, wstrzymała działanie portów, zawieszono również loty.

Jak podaje Reuters, Chiny nakazały, aby ze względu na tajfun statki przepływające przez Cieśninę Tajwańską stosowały się do instrukcji kontroli ruchu. Tajpej potępił te środki, twierdząc, że Pekin nie ma prawa ograniczać dostępu do wód międzynarodowych. Chiny jednak postrzegają demokratycznie zarządzany Tajwan jako swoje terytorium i uważają, że mają prawo do decydowania o strategicznej cieśninie.

Jaki jest kontekst?

W Japonii trwa sezon tajfunów, który zaczyna się w maju i trwa do października. Poprzedni katastrofalny w skutkach tajfun uderzył w Japonię w czerwcu. Uszkodził 57 domów, a 60 tys. nie miało dostępu do prądu. Władze zaleciły ewakuację 1,52 miliona osób, 23 osoby były ranne. Najbardziej ucierpiała prefektura Okinawa.

Przeczytaj więcej w OKO.press

Przeczytaj także: