0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Foto Frederic J. BROWN / AFPFoto Frederic J. BRO...

Dzień na żywo. Netanjahu przed Kongresem. Protesty w USA

Na żywo

Poniedziałek 22 lipca był najgorętszym dniem na świecie w historii pomiarów. Emanuel Macron opóźnia powołanie nowego rządu na „po olimpiadzie”

Google News

08:11 07-07-2024

Prawa autorskie: Fot. ATTA KENARE / AFPFot. ATTA KENARE / A...

Iran ma nowego prezydenta i starego ajatollaha

Iran ma nowego prezydenta. Wybory wygrał dzięki głosom wyborców młodszych i wielkomiejskich, umiarkowany Masud Pezeszkian. Przepadł kandydat ajatollacha Chameneiego. Frekwencja nie przekroczyła 50 proc.

„Drodzy obywatele Iranu, wybory się skończyły, a to dopiero początek naszej współpracy. Przed nami trudna droga. Może być ona gładka tylko dzięki waszej współpracy, empatii i zaufaniu” – napisał nowowybrany prezydent Iranu Masud Pezeszkian na platformie X.

69-letni kardiochirurg, jedyny umiarkowany kandydat z czwórki pretendentów, dostał 53,6 proc. głosów, podczas gdy Sajed Dżalila, zaufany ajatollaha Ali Chameneiego – 44,3 proc.

Pezeszkian zastąpi radykalnego prezydenta Ebrahima Raisiego, który zginął w maju w katastrofie helikoptera.

Przeczytaj także:

Nie będzie miał łatwego życia na tym stanowisku. „Stanie przed wieloma poważnymi problemami ekonomicznymi czy społecznymi, które nawarstwiają się od lat” – skomentował dla PAP dr Mateusz Kłagisz z Instytutu Orientalistyki UJ.

Pezeszkian zobowiązał się do promowania pragmatycznej polityki zagranicznej, złagodzenia napięć oraz pluralizmu politycznego. Jak pisze Reuters, wielu Irańczyków sceptycznie podchodzi do jego zdolności dotrzymania obietnic wyborczych, ponieważ to Najwyższy Przywódca ajatollah Ali Chamenei, a nie prezydent, jest najwyższą władzą w Republice Islamskiej.

"Prezydent elekt ma świadomość, że proponowane przez niego zbliżenie z Zachodem spotka się ze sprzeciwem części sceny politycznej. Głównie konserwatystów” – ocenił dr Kałgisz.

06:11 07-07-2024

Prawa autorskie: Fot. Delphine MAYEUR / AFPFot. Delphine MAYEUR...

Francja – rozstrzygająca II tura

Głosowanie zaczęło się o godz. 8 i potrwa do 18 w małych miejscowościach i do 20 w dużych. Sondaże wskazują, że najwięcej głosów zdobędzie skrajnie prawicowe Zgromadzenie Narodowe (RN), jednak prawdopodobnie nie uzyska ono większości.

„Francja stoi na krawędzi przepaści i nie wiemy, czy skoczymy” – powiedział w zeszłym tygodniu w wywiadzie dla radia France Inter europarlamentarzysta Raphael Glucksmann.

Prezydent Emmanuel Macron ogłosił przyspieszone wybory tuż po wyborach do Parlamentu Europejskiego, które jego partia przegrała. Sondaże zapowiadały, że i te wybory wygra we Francji skrajna prawica i w pierwszej turze się to sprawdziło. Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen odniosło historyczne zwycięstwo: uzyskało 33,15 proc. głosów. Drugie miejsce — z wynikiem 27,99 proc. – uzyskał lewicowy blok, Nowy Front Ludowy. Dopiero trzecia była koalicja Razem dla Republiki skupiona wokół Odrodzenia Emmanuela Macrona (20,83 proc.).

We Francji parlamentarzystów wybiera się w 577 jednomandatowych okręgach wyborczych. W I turze mandaty uzyskują ci kandydaci, którzy uzyskają większość bezwzględną. Do drugiej tury wchodzą ci kandydaci, którzy uzyskali co najmniej 12,5 proc. poparcia przy 25-procentowej frekwencji.

A że frekwencja była bardzo wysoka, w wielu okręgach do II tury przeszło trzech kandydatów. Żeby głosy „nie na Le Pen” się nie rozproszyły, centroprawicowe i centrolewicowe formacje zaczęły tworzyć front republikański. Kandydaci, którzy przeszli do II tury z najmniejszym poparciem, zaczęli się wycofywać.

Teraz wiele zależy od tego, czy wyborcy pójdą za wezwaniami czołowych koalicji anty-ZN i odsuną skrajną prawicę od władzy, czy też poprą kandydatów skrajnie prawicowych.

Sondaże wskazują, że Zjednoczenie Narodowe będzie dominować w parlamencie, ale nie uzyska większości 289 miejsc.

Na zdjęciu: głosowanie w Nowej Kaledonii na Pacyfiku, które trwa od kilku godzin. Fot. AFP

14:54 06-07-2024

Prawa autorskie: Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plFot. Slawomir Kamins...

Hołownia o ustawie o prawie autorskim: nie wykluczam możliwości zmiany

Pytany w sobotę o nowelizację ustawy o prawie autorskim marszałek Sejmu Szymon Hołownia odpowiedział, że spodziewa się dyskusji i nie wyklucza możliwości zmiany. „Zobaczymy też, jak do tej sprawy odniesie się Ministerstwo Kultury” – dodał.

W sobotę Donald Tusk zaprosił organizatorów protestu dot. prawa autorskiego na spotkanie w środę w centrum „Dialog” o godz. 13. Źródłem sporu jest nowelizacja ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, która wdraża do polskiego porządku prawnego dwie unijne dyrektywy.

Wydawcy obawiają się, że tego typu przepisy doprowadzą do „zagłodzenia mediów” przez gigantów cyfrowych. Poprawki mające na celu zabezpieczenie interesów dziennikarzy na etapie prac senackich zapowiedziała Lewica.

Przeczytaj także:

Kluczowa z nich, odrzucona już w Sejmie, stanowi, że jeżeli w ciągu trzech miesięcy od złożenia wniosku o rozpoczęcie negocjacji nie zostanie osiągnięte porozumienie, każda ze stron może wystąpić do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o przeprowadzenie mediacji.

W przypadku, gdy mediacje nie przyniosą oczekiwanych rezultatów w ciągu kolejnych trzech miesięcy, prezes UOKiK mógłby ustalić w drodze decyzji warunki wynagrodzenia.

Szymon Hołownia pytany przez dziennikarzy o odrzucenie części poprawek podczas głosowania w Sejmie odpowiedział, że podejmując tę decyzję, opierano się przede wszystkim na tym, co wypracował resort kultury.

„Ministerstwo taką decyzję podjęło.. Nie rozmawiałem jeszcze z ministerstwem kultury, jaka będzie ostateczna rekomendacja. Natomiast słyszymy ten głos mediów. Myślę, że wielu z nas – posłów – dzięki temu, jak głośno państwo stawialiście teraz sprawę, zagłębiło się w to tak naprawdę solidnie” – przyznał.

Powiedział, że spodziewa się, iż zmiany w prawie autorskim, które zostały uchwalone przez Sejm, będą dyskutowane. "Poprawki Senatu być może się pojawią, niczego dzisiaj nie przesądzam, ale uważam, że ta dyskusja się nie zamknęła i nie będzie tu na pewno automatyzmu, że co Sejm przegłosował, to Senat też przyjmie bez poprawek czy bez jakichś uwag — powiedział marszałek Sejmu.

Przeczytaj także:

Źródło: PAP

13:20 06-07-2024

Prawa autorskie: 11.08.2006 BIALYSTOK WYJAZD RAJDU ROWEROWEGO Z BIALEGOSTOKU DO BIALOWIEZY FOT. GRZEGORZ DABROWSKI / Agencja Wyborcza.pl11.08.2006 BIALYSTOK...

Rząd chce przekazać setki milionów złotych na rowery elektryczne

Nawet 9 tys. zł państwowego dofinansowania będzie można dostać na zakup roweru elektrycznego.

Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej planuje przeznaczyć 300 mln zł ze środków pochodzących z Funduszu Modernizacyjnego na dopłaty do zakupu elektrycznych rowerów.

Program przewiduje dotacje do zakupu nowych rowerów elektrycznych, w tym także cargo i wózków rowerowych. Planowane jest dofinansowanie w wysokości do 50 proc. i nie więcej niż 5 tys. zł w przypadku rowerów elektrycznych i nie więcej niż 9 tys. zł w przypadku elektrycznych rowerów cargo i wózków rowerowych.

Z dofinansowania będą mogły skorzystać osoby indywidualne, samorządy oraz przedsiębiorcy określeni w projekcie programu. Po konsultacjach społecznych rozpocznie się proces zatwierdzania zasad programu priorytetowego.

Posłowie, z którymi rozmawiali dziennikarze „Dziennika Gazety Prawnej” są sceptyczni wobec tego pomysłu. „Na pewno nie jest to korzystne dla środowiska jako alternatywa dla zwykłego roweru. Nie wiem, jak to zostało zdiagnozowane” – powiedziała DGP Gabriela Lenartowicz, posłanka Koalicji Obywatelskiej.

Nie przekreśla ona samej idei dopłat do tego typu rowerów, ale „zwraca uwagę, że wiele osób, decydujących się na ich używanie, to ludzie, których samodzielnie stać na taką inwestycję i niekoniecznie potrzebują pomocy państwa”.

Szacuje się, że program, którego realizacja ma trwać w latach 2025-2029 obejmie zakup prawie 47 tys. rowerów elektrycznych.

Konsultacje społeczne w tej sprawie trwają od 4 do 18 lipca.

12:04 06-07-2024

Prawa autorskie: Premier Wielkiej Brytanii i lider Partii Pracy Keir Starmer, fot. Oli Scarff AFPPremier Wielkiej Bry...

Starmer nowym premierem. Zapowiada odbudowę Wielkiej Brytanii

Nowo wybrany premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer rozpoczął w sobotę swój pierwszy pełny dzień urzędowania, po tym, jak zwycięstwo wyborcze Partii Pracy zakończyło 14 lat rządów Konserwatystów.

61-letni polityk zorganizował pierwsze spotkanie swojego zespołu z udziałem pierwszej brytyjskiej minister finansów Rachel Reeves i nowego ministra spraw zagranicznych Davida Lammy'ego.

Lider Partii Pracy powiedział swoim ministrom, że mają „ogrom pracy do wykonania, więc teraz zabierają się do działania”.

W piątek Starmer spędził pierwsze godziny przy Downing Street w Londynie, mianując ministrów, kilka godzin zdobyciu władzy przez jego centrolewicową partię.

„Natychmiast rozpoczynamy prace nad zmianami” – powiedział Starmer krótko po tym, kiedy zatwierdził go jako premiera król Karol III, a machające flagami tłumy wiwatujących działaczy Partii Pracy powitały go na Downing Street.

Jego rząd czekają jednak trudne wyzwania: stagnacja gospodarki, przeciążone usługi publiczne i gospodarstwa domowe cierpiące z powodu trwającego od lat kryzysu kosztów utrzymania.

Z nowym premierem Wielkiej Brytanii rozmawiał telefonicznie prezydent USA Joe Biden, przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, prezydent Ukrainy Wołodymir Zełeński, a także premier Donald Tusk.

Jednak, były — i możliwie przyszły — prezydent USA Donald Trump zignorował Starmera, ciesząc się z wyborczego sukcesu eurosceptycznej partii Reform UK — ugrupowania swojego sojusznika Nigela Farage'a. Partia zdobyła 5 mandatów i około 14 proc. głosów, a Nigel Farage został po raz pierwszy wybrany do brytyjskiej Izby Gmin.

W nowej kadencji brytyjskiej Izby Gmin Partia Pracy będzie mieć co najmniej 412 posłów, Partia Konserwatywna – 121, a Liberalni Demokraci – 71.

Konserwatyści ponieśli największą porażkę w historii, co skłoniło Rishiego Sunaka do przeproszenia społeczeństwa i potwierdzenia, że zrezygnuje ze stanowiska lidera torysów po wybraniu następcy.

Źrodło: AFP