Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Dziś posłowie mieli głosować nad uchyleniem immunitetu posła Suwerennej Polski Michała Wosia. Do głosowania jednak nie doszło – wniosek utknął w komisji.
Aby wniosek o uchylenie immunitetu posłowi mógł zostać poddany pod głosowanie na sali plenarnej, musi najpierw uzyskać rekomendację komisji regulaminowej i spraw poselskich. Członkowie komisji mieli głosować nad wnioskiem po godz. 17, ale posiedzenie komisji przerwano i odroczono do jutra.
- Wystąpiły problemy proceduralne i wątpliwości, kto powinien głosować, ponieważ komisja rozpoczęła się o godzinie 11, a w przerwie posiedzenia komisji było głosowanie w Sejmie i w jednym z głosowań dokonano zmiany składu osobowego także tej komisji. Więc “starzy” posłowie, którzy byli członkami tej komisji o godz.11 chcieli głosować, jak i ci nowi, nowo wybrani, też chcieli zagłosować – tłumaczył w rozmowie z TVN24 przewodniczący komisji regulaminowej Jarosław Urbaniak (KO).
Posłowie Suwerennej Polski grzmią o skandalu.
“Skandal na komisji regulaminowej, która ma zająć się odebraniem immunitetu posłowi M.Wosiowi! Prokuratorzy nieprzygotowani, przewodniczący komisji łamie regulamin. Nerwowo dzwonią po kolegów, których brakuje na komisji. Wniosek o uchylenie immunitetu to wstyd, żadnych argumentów!” – napisał w mediach społecznościowych poseł Suwerennej Polski Mariusz Kałużny.
Według prokuratury Michał Woś miał popełnić przestępstwo, kiedy jako wiceminister sprawiedliwości zdecydował o przekazaniu CBA 25 milionów złotych z Funduszu Sprawiedliwości na zakup Pegasusa i licencji na korzystanie z tego systemu inwigilacji.
Tą decyzją miał naruszyć art. 231 kodeksu karnego, czyli przekroczenie obowiązków na szkodę interesu publicznego lub prywatnego przez funkcjonariusza publicznego oraz art. 296 kodeksu karnego, czyli nadużycia zaufania w kontekście znacznej szkody majątkowej.
Występujący w obronie Michała Wosia Patryk Jaki wytykał prokuratorom błędną podstawę prawną stawianych zarzutów.
“Pan prokurator sam przyznał, że są wątpliwości co do tego, żeby stosować kumulatywnie art. 231 i art. 296. Na nasze pytanie, do czego się odwołują, odwołali się do wyroku Sądu Najwyższego z 2 czerwca 2009 roku. Myśmy sprawdzili ten wyrok – i tam jest więcej przykładów na to, że te paragrafy trzeba stosować rozłącznie, a nie kumulatywnie” – mówił Jaki.
Wyznaczony przez Wosia obrońca, Marcin Warchoł utrzymywał, że do przekroczenia uprawnień nie doszło, bo decyzja ministra nie polegała na wyprowadzeniu pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości, ale na “przesunięciu” środków z jednej jednostki sektora finansów publicznych do drugiej.
“Pan prokurator wskazał, że rozszerzono w 2017 roku katalog celów Funduszu Sprawiedliwości i stworzono wówczas rozporządzenie, które pozwalało na przekazywanie środków z funduszu celowego, jakim był Fundusz Sprawiedliwości, do jednostek statio fisci Skarbu Państwa, a takim było CBA. CBA nie ma osobowości prawnej, natomiast jest jednostką z zakresu sektora finansów publicznych. Obydwie jednostki – zarówno CBA, jak i Fundusz Sprawiedliwości należą zatem do tego samego sektora finansów publicznych. I w tym wypadku mamy do czynienia wyłącznie z przesunięciem środków z jednej jednostki do drugiej jednostki” – mówił Warchoł podczas komisji regulaminowej (na nagraniu ok. 8:30)
Przewodniczący komisji regulaminowej i spraw poselskich zwrócił się do biura ekspertyz sejmowych o opinię w sprawie składu komisji uprawnionego do głosowania nad wnioskiem o uchylenie immunitetu Michałowi Wosiowi. – Do jutra biuro ekspertyz dostarczy nam jednoznaczną pisemną opinię, kto powinien brać w takiej sytuacji udział w tym głosowaniu. To głosowanie zaplanowałem jutro na godzinę 14.30 i sprawa się powinna w ciągu kilkunastu sekund rozegrać – przekazał w środę po posiedzeniu komisji Jarosław Urbaniak.